Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Serie A. Artur Boruc komediant

Wstrząsy w lidze włoskiej. Mógł zostać bohaterem, ale został antybohaterem, a jego Fiorentina przegrała w Rzymie. Po dwóch latach samotnym liderem znów jest Milan, który w niedzielę gra derby z Interem
W niedzielnym debiucie w Serie A polski bramkarz solidnie się wynudził, aby w końcówce efektownie obronić strzał, uratować zwycięstwo nad Chievo i zebrać bardzo dobre recenzje. W środę już się nauwijał między słupkami, refleksem błysnął m.in. po uderzeniach Marco Borriello i Fabio Simplicio.

Jednak wystarczył jeden incydent, aby unieważnić wszystko, czego dokonał. Fiorentina akurat strzeliła gola kontaktowego, na 1:2, gdy Boruc wybiegł przed pole karne, minął się z piłką i podarował Romie bramkę ostatecznie odbierającą gościom złudzenia. Polak dostał najniższe noty w zespole, komentatorzy zgodnie uznali, że wyzerował wcześniejsze osiągnięcia. Przestał być "Świętym" (jak ochrzczono go za kibicami Celticu), zaczął być "Komediantem". Nikt już nie pisze, że Sebastian Frey - podstawowy bramkarz florentczyków, idol tamtejszych kibiców - może spokojnie się kurować po operacji kolana. Cała zdziesiątkowana drużyna nie umie wydźwignąć się z zapaści, ma już tylko punkt przewagi nad strefą spadkową.

Coraz bardziej ponuro robi się też w szatni Interu. Wczoraj okazało się, dlaczego rozgrywający Wesley Sneijder zemdlał i nie wyszedł na drugą połowę sobotniego meczu z Brescią. - 5 minut przed przerwą zacząłem się trząść i czuć ból w całym ciele. To było coś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyłem. Zszedłem do szatni, tam zasłabłem. Byłem przerażony. Zmierzyli mi ciśnienie i tętno, na dokładniejsze badania poleciałem do Holandii. Okazało się, że mam anemię. Cały mój organizm jest zmęczony, potrzebuję mnóstwa odpoczynku. Niestety, odpoczynek jest niemożliwy - opowiada holenderskiemu "De Telegraafowi" piłkarz. I wyjaśnia, że jego ciało nie wytrzymało chronicznego stresu oraz życia w napięciu.

Sneijder w minionym sezonie statystycznych rekordów nie bił - w lidze włoskiej rozegrał tylko 24 z 38 kolejek (oprócz tego dwukrotnie wszedł z ławki rezerwowych). Jednak brał udział we wszystkich wyzwaniach najważniejszych. Nawet jeśli leczył drobne urazy, w kluczowych chwilach nie opuszczał kolegów. Przeżył sezon, który niemal się nie zdarza - wystąpił w finale Ligi Mistrzów, Pucharze Włoch i mistrzostwach świata, do ostatniej kolejki skutecznie bił się o tytuł w Serie A. Zagrał w co najmniej kilkunastu szlagierach, będąc zazwyczaj ich bohaterem lub jednym z bohaterów.

Lekarze doradzają mu długi odpoczynek, ale o przerwie w grze nie ma mowy. Holender sam jej nie chce, obiecując, że nie zostawi kolegów w potrzebie i w niedzielę wróci na boisko. Trener Rafael Benitez nie ma dlań alternatywy. Wielu doświadczonych piłkarzy się leczy lub wraca po kontuzjach, młodzi rozczarowują. W środę Inter tylko zremisował w Lecce, do derbów przystąpi z 3 pkt straty do sąsiadów.

Milan został samotnym liderem Serie A, czego nie doświadczył od listopada 2008 r. Palermo pokonał 3:2 po wieczorze pełnym sędziowskich kontrowersji - goście zasłużyli na dwa karne, gospodarze na jeden. Wzburzony właściciel klubu Maurizio Zamparini ogłosił po ostatnim gwizdku, że sprzedaje sycylijską drużynę i całkiem wycofuje się z futbolu. Wczoraj decyzję potwierdził. - Zostałem pokonany przez świat, z którego konsekwentnie znikają wartości sportowe. Rządzą nim potęga ekonomiczna i medialna trzech-czterech klubów za wszelką cenę chcących dzielić tytuły między sobą. Jestem zmęczony walką z nimi.

Niskie noty po meczu z Romą, ale trener tłumaczy Boruca  ?