Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Serie A. Parma o krok od bankructwa. Kapitan: zostanę, nawet jeśli trafimy do ligi amatorskiej

Włoska Parma znajduje się w coraz gorszej sytuacji. Pieniędzy nie ma na nic, nawet na ochronę, w związku z czym spotkanie z Udinese zostało przełożone. To pierwszy taki przypadek w historii. Parmie jest zadłużona na 197 mln euro i grozi jej całkowity upadek. Kapitan Alessandro Lucarelli w wywiadzie z ?La Gazzettą dello Sport? odsłonił kulisy obecnej sytuacji i zapowiedział, że zostanie w klubie, nawet jeśli będzie grał w lidze amatorskiej.
Wczoraj pojawiła się informacja, jakoby Parma upadła. Ale to był fałszywy alarm. Ktoś źle przetłumaczył oficjalny komunikat Serie A i wiadomość zaczęła żyć własnym życiem. Liga w komunikacie napisała jedynie, że jeśli Parma nie będzie w stanie dokończyć sezonu, to za wszystkie kolejne mecze zostaną przyznane walkowery 0-3. Ale poprzednie wyniki nadal będą się liczyły. Gdyby jednak Parma przestała grać w pierwszej rundzie - np. w 18. kolejce - to wyniki wszystkich jej spotkań zostałyby zmienione na 0-3.

Brakuje pieniędzy na prąd

Władze Parmy chciały rozegrać zaplanowane pierwotnie na niedzielę spotkanie z Udinese bez widzów. Klub posiada na kontach bankowych zaledwie 40 tysięcy euro i nie ma pieniędzy na ochronę. Liga zdecydowała się na przełożenie tego meczu na inny termin. Jednak kibice Parmy i tak stawią się na stadionie - po to, by wyrazić wsparcie dla swojego ukochanego zespołu.

Zespół młodzieżowy prowadzony przez Hernana Crespo zagrał swój mecz w sobotę, ale nie wiadomo, czy zdoła wystąpić za tydzień. Brakuje pieniędzy na wyjazd do Genui. - Nie mamy prądu, przez co piłkarze biorą zimny prysznic. Mogą się rozchorować. Rozpadamy się - powiedział Crespo. Dług klubu wynosi 197 mln euro. W przeciągu ostatnich dziewięciu lat wzrósł o 1131 procent z 16 mln - w tym czasie tylko z praw telewizyjnych Parma dostała 220 mln euro. Nikt w klubie nie dostał wypłaty od lipca zeszłego roku. W tym tygodniu komornik zajął trzy vany oraz samochód klubowy. A prawdopodobnie w poniedziałek klubowi zostaną odjęte kolejne punkty. I tak Parma ma ich obecnie tylko 10 (1 odebrany za długi już wcześniej). Ale w tej chwili to najmniejszy problem.

Upadłość kontrolowana?

Upadłość wydaje się nieunikniona. Może o niej zadecydować sąd podczas posiedzenia zaplanowanego na 19 marca.

Włoska federacja (FIGC) zrobi wszystko, by Parma dograła sezon do końca. Dlatego zamierza pożyczyć klubowi 5 mln euro. Taka kwota mogłaby pozwolić na przeprowadzenie "upadłości kontrolowanej". To rozwiązanie popiera burmistrz Parmy, Federico Pizzarotti. W takim wypadku klub zostałby wystawiony na sprzedaż na aukcji. Nowy właściciel musiałby uregulować jedynie długi "sportowe" - wobec federacji oraz pracowników klubu. Parma nie straciłaby wtedy swoich tytułów i byłaby w stanie zagrać Serie B ("Ducali" niemal na pewno spadną z ligi). Taką procedurę zastosowano w maju tego roku w przypadku grającego w Serie B Bari, dzięki czemu ten klub był w stanie przetrwać. Coś takiego Parma już przeżyła; została kupiona na aukcji przez Tommaso Ghirardiego w 2007 roku.

Istnieje również druga, gorsza opcja. Klub może upaść całkowicie. W takim wypadku wznawiałby życie w amatorskiej Serie D (czwarta liga).

Dyrektor z depresją

Problem w tym, że nikt nie potrafi namierzyć obecnego właściciela. Giampietro Manenti kupił Parmę jeszcze w lutym za 1 euro. Jednak od czwartku nikt nie widział go w ośrodku treningowym Parmy. Nie odbiera również telefonów. A jak poinformowała "La Gazzetta dello Sport", w czwartek zamknięte zostały konta bankowe jego firmy, Mapi Group. Na początku tygodnia Manenti twierdził, że przelał już zaległe pieniądze swoim piłkarzom. Wygląda jednak na to, że kłamał.

W dodatku dyrektor sportowy Pietro Leonardi w ostatnich tygodniach był dwukrotnie hospitalizowany w związku z problemami z sercem. Nasiliły się one w związku z sytuacją w Parmie. Obecnie przebywa w prywatnej klinice, gdzie zmaga się z depresją oraz napadami lękowymi.

"Od dwóch lat coś podejrzewaliśmy"

Bardzo szczerego wywiadu dla "La Gazzetty dello Sport" udzielił kapitan Parmy Alessandro Lucarelli. - Od dwóch lat widzieliśmy, że coś jest nie tak. Zawsze dostawaliśmy nasze pensje ostatniego możliwego dnia. To było podejrzane - powiedział. Jak twierdzi, "od 15 listopada w szatni nikt nie rozmawia na tematy piłkarskie". Wtedy z zawodnikami spotkał się ówczesny właściciel Tommaso Ghirardi. Powiedział im, że chce sprzedać klub, ale negocjacje chwilowo utknęły w martwym punkcie. Zawodników to nie obchodziło; stwierdzili, że skoro on jest szefem, to i tak powinien zapłacić należne im pieniądze. Co powiedział Ghirardi? Że nie zamierza włożyć w klub ani jednego euro więcej. Doszło wtedy do ostrej wymiany zdań.

Jeszcze kilka dni temu aktualny właściciel Giampiero Manenti pokazywał zawodnikom dokumenty z banku, z których wynikało, że ma do dyspozycji 100 mln euro, które zamierza zainwestować w Parmę. Jednak jak już pisałem, Manenti zniknął.

Lucarelli w tym wywiadzie zadaje bardzo ważne pytania. Dlaczego nikt tego wcześniej nie przewidział? Dlaczego nie przeprowadzono żadnych kontroli? Dlaczego Parma mogła zarejestrować przeszło 200 piłkarzy? Dlaczego dwukrotnie w przeciągu dwóch miesięcy została sprzedana za 1 euro? Dlaczego jedna z tych firm posiadała kapitał zakładowy na poziomie tysiąca, a druga na poziomie 7,5 tys. euro?

Możliwy bojkot

Kapitan Parmy ma ogromny żal do władz ligi oraz FIGC o tę sytuację. Zawiodły wszelkie mechanizmy kontroli, o ile takie w ogóle istnieją. Lucarelli "ma wrażenie", że władzom zależy na ratowaniu Parmy jedynie po to, by dograła sezon do końca, by uniknąć własnej kompromitacji i nie psuć rozgrywek. - Jeśli nie poczujemy, że o nas dbają, jesteśmy gotowi do bojkotowania meczów. Wyjdziemy na boisko na 10 minut, po czym z niego zejdziemy. Musimy być pewni, że taka sytuacja już się nie powtórzy. Przepisy muszą zostać zmienione.

Piłkarze mieli możliwość zgłoszenia klubu do odpowiednich instytucji w związku z zadłużeniem już wcześniej, jednak tego nie zrobili. Dlaczego? - Czuliśmy odpowiedzialność na naszych bark za los co najmniej 200 rodzin, których członkowie pracują dla Parmy. Nie myśleliśmy o sobie, tylko o tych, którzy dostają płace na poziomie tysiąca euro na miesiąc.

"Zostanę nawet w lidze amatorskiej"

Jednak kapitan deklaruje gotowość do pozostania w klubie, nawet jeśli ten trafi do ligi amatorskiej. - Chcę nadal nosić opaskę kapitańską. Parma jest teraz częścią mnie - mówi 37-letni Lucarelli, grający na Ennio Tardini od 2008 roku. Tym samym może postąpić podobnie jak Angelo Di Livio. 40-krotny reprezentant Włoch został legendą Fiorentiny po tym, jak w 2002 roku został w klubie pomimo bankructwa i spadku do 4. ligi. W dwa lata doprowadził "Violę" do Serie A (Fiorentina awansowała bezpośrednio z 4. do 2. ligi); po spadku do Serie B w 2006 roku w Juventusie zostali m.in. Gianluigi Buffon czy Pavel Nedved.

#SaveParma

W mediach społecznościowych rozpoczęła się akcja "SaveParma" ("uratować Parmę"). Dołączył do niej m.in. Faustino Asprilla, który grał w tym klubie w latach 90. podczas najlepszego okresu w historii klubu. - Zawsze będę wdzięczny Parmie za to, co zrobili dla mnie, oraz za to, że byli w stanie budzić Kolumbijczyków w niedzielne poranki.





Piłkarz Parmy, Raffaele Palladino napisał "zniszczyliście naszą piłkę!!!".





Więcej o bogatej historii Parmy oraz przyczynach poprzedniego i obecnego upadku można przeczytać w tym tekście.

Piłkarskie sobowtóry: Chicharito jak Sigourney Weaver, Lewandowski jak gangster... [ZDJĘCIA]