Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Serie A. Parma, wieczne życie na skraju przepaści

Od kryzysu do kryzysu - tak można określić egzystencję Parmy. W latach 90. "Ducali" przynieśli swoim kibicom wiele niezapomnianych sukcesów. Dekadę temu byli o krok od bankructwa, ale podnieśli się z kolan. Problem w tym, że w tej chwili nie da się wykluczyć niczego. Nawet kolejnego upadku. To historia z wielkim biznesem w tle oraz ponurym stanem włoskich klubów, zależnych od kaprysów swoich właścicieli...


Radosny był poprzedni sezon. Gdyby ktoś przed jego rozpoczęciem stwierdził, że Parma zajmie szóste miejsce i w trakcie rozgrywek będzie niepokonana aż przez 17 spotkań z rzędu, to zostałby wyśmiany. Tak się jednak stało, chociaż końcówka sezonu była dramatyczna. By Parma zajęła szóste miejsce i zakwalifikowała się do Ligi Europy, Torino nie mogło wygrać z Fiorentiną. W końcówce wszystko wydawało się już jasne. Do 84. minuty Fiorentina prowadziła 2-1. Wtedy nastąpiło wyrównanie.

Publiczność i piłkarze w Parmie już skończyli swój mecz i nasłuchiwali tego, co działo się w tym spotkaniu. Torino atakowało, atakowało i atakowało... aż dostało rzut karny w doliczonym czasie gry. Do jedenastki podszedł Alessio Cerci, gwiazda Turyńczyków. Ale strzelił zbyt słabo i po chwili zalał się łzami. Zmarnował okazję, jaka miała się już nie powtórzyć.

W Parmie wybuchła euforia. "Ducali" wracali do pucharów po siedmiu latach przerwy! Aż chciałoby się napisać, że radości nie było końca. Ale byłaby to nieprawda.

Dramat

Bo euforia skończyła się bardzo szybko. Parma nie dostała licencji na grę w Europie. Powód? Zapłaciła 300 tys. euro zaległego podatku po terminie. Twarde prawo, ale prawo. Właściciel Tommaso Ghirardi wpadł w szał. Zbudował zespół, który wywalczył sobie Ligę Europy na boisku, ale wszystko zostało zaprzepaszczone przez głupi błąd, jakieś niedopatrzenie. - Skończyłem z futbolem - powiedział. Klub został wystawiony na sprzedaż. Ale Ghirardi szybko wycofał się ze swojej decyzji. - Zrobiłem to, bo kocham ten sport i ten klub. Gdybym nie wrócił, Parma mogłaby zostać zlikwidowana. Lokalni biznesmeni nie byli nią zainteresowani.

Lokalny inwestor... To z nim wiąże się najpiękniejszy, a zarazem jeden z najgorszych okresów w historii klubu. Parma przez lata grała w niższych ligach włoskich. W 1968 sąd nakazał likwidację AS Parmy. Inny lokalny klub, AC Parmense, przejął potem herb, barwy, historię i nazwę starej Parmy. Nowy twór dostał się do Serie A w 1990 roku. Ale nagle zmarł prezydent Ernestro Ceresini. Wtedy do gry wkroczył Parmalat, lokalna firma spożywcza. Kupiła 98 procent udziałów; jeden z synów Ceresiniego zostawił sobie małe udziały. Parmalat po latach stał się ósmą co do wielkości grupą przemysłową we Włoszech z 36 tysiącami pracowników w 30 krajach.

Właściciel Calisto Tanzi postanowił pomóc swojemu ulubionemu klubowi. Wtedy biznesmeni bardzo chętnie inwestowali w kluby piłkarskie. - We Włoszech naprawdę znaczysz wiele, gdy posiadasz klub piłkarski - stwierdził Tim Parks, autor książki "A Season With Verona". Ledwie cztery lata wcześniej Silvio Berlusconi - późniejszy premier - przejął AC Milan. I zabrał Parmie trenera, gdy ta drugoligowa wówczas ekipa dwukrotnie (!) pokonała Milan na San Siro w Pucharze Włoch. Tym szkoleniowcem był legendarny Arrigo Sacchi. Ale dla obu klubów zmiana właściciela zwiastowała nadejście najlepszych czasów w historii.

Plejada gwiazd

Tanzi od razu wzmocnił zespół. Na "dzień dobry" kupił Claudio Taffarela oraz 20-letniego Szweda, Tomasa Brolina. W kolejnych latach do Parmy dołączali tacy zawodnicy, jak Faustino Asprilla, Nestor Sensini, Gianfranco Zola, Fernando Couto, Dino Baggio, Christo Stoiczkow, Filippo Inzaghi, Fabio Cannavaro, Hernan Crespo, Lilian Thuram, Juan Sebastian Veron, Marcio Amoroso, Ariel Ortega, Savo Milosević, Sergio Conceicao, Adriano, Alberto Gilardino, Adrian Mutu... A z juniorów do pierwszego składu przebił się 16-letni wówczas Gianluigi Buffon. Plejada gwiazd zebranych w dekadę w 170-tysięcznym mieście. Niektórzy zostali potem mistrzami świata.

Dlatego sukcesy Parmy z lat 90. nie mogą dziwić ani trochę. A było ich kilka. Dwa Puchary UEFA, dwa Puchary Włoch, Puchar Zwycięzców Pucharów, Superpuchar Europy, wicemistrzostwo Włoch... Wystarczy spojrzeć na skład z finału Pucharu UEFA w 1999 roku. Parma pokonała 3:0 Olympique Marsylię w zestawieniu: Buffon - Thuram, Cannavaro, Sensini, Vanoli - Fuser, Baggio, Boghossian, Veron - Chiesa, Crespo. Z ławki weszli Fiore, Balbo i Asprilla. W drugiej rundzie Parma wyeliminowała Wisłę Kraków; to wtedy "Misiek" rzucił nożem w Dino Baggio.



Parma w ostatniej dekadzie XX w. już nie była kopciuszkiem. Zaczęła być realną siłą zagrażającą europejskiej hierarchii. Dzięki sukcesom - w latach 1991-2000 "Ducali" zawsze kończyli sezon w czołowej siódemce! - dołączyli do grona "siedmiu sióstr", czyli największych włoskich klubów. Pozostałe "siostry" to Fiorentina, Inter, Juventus, Lazio, Milan i Roma. Ale Parma zmieniała też wizerunek włoskiej piłki. Pod okiem Nevio Scali oraz Carlo Ancelottiego grała piękną, ofensywną piłkę, starając się łamać stereotyp "nudnych Włochów, umiejących jedynie się bronić". Do tego te niezapomniane żółto-niebieskie poziome pasy z reklamą Parmalatu...



Darczyńca okazał się grabarzem

Ale to właśnie ta firma stoi za ich spektakularnym upadkiem. A konkretnie Calisto Tanzi. Nazywany "mlecznym imperatorem" Tanzi kolekcjonował dzieła sztuki, sponsorował zespoły Formuły 1, posiadał stację telewizyjną oraz biuro podróży. W 1984 roku dostał Order Zasług w Pracy, a 15 lat później Order Zasługi Republiki Włoskiej, najwyższe włoskie odznaczenie. Dla wielu był idolem. W 1961 roku po śmierci ojca zrezygnował ze studiów, by założyć Parmalat. Udowadniał, że dzięki ciężkiej pracy można dostać się na szczyt. Jednak oba odznaczenia zabrano mu po latach za "niegodziwość". Swoją firmę doprowadził do bankructwa. Największego w historii Europy.

W grudniu 2003 roku jego firma miała problemy ze spłatą 150 mln euro. Było to bardzo dziwne, gdyż Parmalat miał posiadać prawie 4 mld euro w Bank of America. Początkowo te problemy bagatelizowano, mówiono, że to tylko przejściowe trudności. Ale okazało się, że wspomnianych 4 mld euro tak naprawdę nigdy nie było.

W końcu odkryto dziurę w wysokości... 14,5 mld euro. Tylko 500 mln Tanzi przeznaczył na ratowanie biura podróży - Parmatour - prowadzonego przez swoją córkę. Próbował też dorównać Silvio Berlusconiemu, magnatowi telewizyjnemu, posiadającemu telewizję Mediaset. Kupił Odeon TV, ale potem został zmuszony do sprzedaży. Stracił 45 mln euro. Za oszustwo został skazany na ponad 8 lat pozbawienia wolności. Za bankructwo Parmatour na ponad 9 lat. Teraz odwołuje się od wyroku za doprowadzenie Parmalatu do bankructwa. W pierwszej instancji skazano go na 18 lat pozbawienia wolności. Osobiście miał sprzeniewierzyć ok. 800 mln euro. Parmalat zdołał się odrodzić. W 2011 roku został kupiony przez Lactalis.

Niewypłacalność

To wszystko odbiło się na Parmie, która była w pełni zależna od swojego właściciela. Jeszcze przed aferą z klubu odeszli Gianluigi Buffon, Lilian Thuram (obaj do Juventusu) czy Hernan Crespo (do Lazio). Ale cuda wyczyniał Cesare Prandelli. Mimo iż przed każdym kolejnym sezonem tracił jakąś gwiazdę (Fabio Cannavaro, Marco Di Vaio, Johan Micoud - dziś zapomniany, ale z Werderem Brema zdobył mistrzostwo Niemiec, był największą gwiazdą tej ekipy), dalej osiągał świetne wyniki. Sezon 2002/03? Piąte miejsce. W ataku szalał duet Adrian Mutu - Adriano.

Nie udało się zawojować Europy - Parma odpadła po pamiętnym dwumeczu z Wisłą Kraków po dogrywce w 2. rundzie Pucharu UEFA. Przed kolejnym sezonem Prandelli stracił Mutu (sprzedany do Chelsea), a Adriano zaczął mieć problemy z kontuzjami. Ale Parma znowu zajęła 5. miejsce. Tym razem w ataku szalał Alberto Gilardino, który tylko w lidze zdobył 23 bramki. Rok później powtórzył to osiągnięcie.

Ale pod koniec sezonu "Crociati" zostali uznani za niewypłacalnych. Parma AC przestała istnieć. Tylko w 2003 roku straciła 77 mln euro. Klub miał zostać rozwiązany, ale mała zmiana okazała się kluczowa. Zmieniono nazwę. Od tej pory istniała Parma FC. To wtedy pozbyto się charakterystycznych żółto-niebieskich koszulek, będących niejako symbolem rządów Parmalatu. Powrócono do białych trykotów z czarnym krzyżem. Ale za starymi trykotami, kojarzonymi z największymi sukcesami w historii klubu, tęsknią kibice. Swego czasu domagali się przywrócenia ukochanych trykotów.

Nie tylko Parma

Dla włoskich klubów tamten okres pod względem finansów był fatalny. Dwie inne "siostry" - Fiorentina i Lazio - również popadły w ogromne problemy. W 2002 roku po przekrętach Vittorio Cecchiego Goriego - producenta filmowego - Fiorentina miała 50 mln euro długów i spadła z Serie A. Ale włoska federacja nie dała jej licencji na występy w Serie B, więc "Viola" wylądowała dopiero w czwartej lidze. W Lazio obyło się bez takich dramatów, ale po ustąpieniu Sergio Cragnottiego (pozyskał Christiana Vieriego w 1999 roku za 43 mln euro, ustanawiając ówczesny rekord transferowy!), piłkarze długo nie dostawali wypłat. Odeszły też największe gwiazdy - wychowanek Alessandro Nesta trafił do Milanu, Hernan Crespo wzmocnił Inter...

W Parmie w 2004 roku wprowadzono komisarza. Enrico Bondi zajął się również restrukturyzacją Parmalatu. Najlepszych piłkarzy sprzedano. Ale "Ducali" - już pod wodzą Pietro Carmignaniego - awansowali do półfinału Pucharu UEFA! To jednak nie było Parmie na rękę. W obu półfinałowych meczach z CSKA Moskwa najlepszych piłkarzy szkoleniowiec zostawił na ławce. Klub uwikłany był w walkę o utrzymanie w Serie A. W takiej sytuacji puchary stanowiły jedynie niepotrzebny ciężar. Parma grała w barażach z Bologną. Pierwszy mecz przegrała u siebie 0:1, ale na wyjeździe wygrała 2:0 i nie spadła do niższej ligi.

Wybawca

Komisarz opuścił klub dopiero w styczniu 2007 roku. Klub został zlicytowany. Za 30 mln euro Parmę kupił Tommaso Ghirardi, biznesmen robiący karierę w przemyśle maszynowym. Na trenera wziął Claudio Ranieriego, ale Parma zapewniła sobie utrzymanie dopiero w ostatniej kolejce. Wobec tego Ghirardi przed kolejnym sezonem zainwestował ponad 11 mln euro w nowych piłkarzy, m.in. Cristiano Lucarellego czy Reginaldo. Miało być już tylko lepiej. Ale Parma zajęła 19. miejsce i po 19 latach wróciła do Serie B.

Rozłąka z Serie A trwała jednak tylko rok, a Parma jako beniaminek w 2010 roku zajęła 8. miejsce. W 2012 roku Ghirardi zatrudnił Roberto Donadoniego, byłego selekcjonera reprezentacji Włoch. I na stulecie klubu "Crociati" zajęli wspomniane już wcześniej 6. miejsce. Udało się to osiągnąć bez wielkich nazwisk - jedynie poza Antonio Cassano - i bez zbędnego szastania pieniędzmi. Wystarczyła mądra, przemyślana polityka transferowa oraz - nie ukrywajmy - słabość innych klubów.

Totalny chaos

Potem nastąpiło wykluczenie z LE i Ghirardi zrezygnował z piłki, by po chwili do niej wrócić. Ale nie na długo. W grudniu sprzedał Parmę albańskiemu biznesmenowi Rezartowi Taciemu i jego cypryjsko-rosyjskiej firmie Dastraso. Niewiele wiadomo na temat tej firmy. Została założona na początku listopada z kapitałem zakładowym w wysokości... 1000 euro. Początkowo tożsamość nowych właścicieli w ogóle nie była znana. Dopiero po miesiącu ujawniono, że nowym prezydentem został 29-letni Albańczyk Ermir Kodra.

Ale nowi właściciele nie zdawali sobie sprawy z tego, w jak katastrofalnej sytuacji znalazła się Parma. Piłkarze i sztab szkoleniowy nie dostawali pensji od siedmiu miesięcy. Kontrakt za porozumieniem stron w styczniu rozwiązał Antonio Cassano. Klub zalega mu z wypłatą 4 mln euro. Odszedł również Felipe. Gabriel Paletta został sprzedany do Milanu za kwotę między 1 a 2,5 mln euro (zależnie od źródeł). Reprezentant Włoch mógł rozwiązać kontrakt z winy klubu, ale postanowił zachować się lojalnie wobec swojego pracodawcy, by ten mógł cokolwiek na nim zarobić. Nicola Pozzi odszedł do Chievo Verony za... 1000 euro. Tak, tysiąc euro. Palermo wzmocnił za to Andrea Rispoli.

"Spadnijcie z honorem"

Roberto Donadoni mówił o "sępach" krążących wokół Parmy. Starał się utrzymać piłkarzy w klubie, odwołując się do ich uczuć. - Potrzeba więcej ambicji, by zostać w tej sytuacji aniżeli odejść. Łatwo powiedzieć "odchodzę, bo nie dostałem pieniędzy albo dostałem inne oferty". Ale jedyną właściwą rzeczą jest posługa do samego końca. Nie można myśleć wyłącznie o sobie - twierdził Donadoni.

Te słowa brzmiały nieco dramatycznie, ale trudno się dziwić. Jego podopieczni zajmują ostatnie miejsce w Serie A. Do bezpiecznego miejsca tracą 10 punktów (rozegrali jeden mecz mniej). Wygrali trzy razy, raz zremisowali i polegli siedemnastokrotnie. A w poprzednim sezonie nie przegrywali przez tyle spotkań z rzędu... Ze spadkiem pogodzili się nawet kibice. Po domowej porażce z Ceseną (przedostatnia ekipa) odbyli rozmowę z piłkarzami. Zażądali od nich, by "spadli do Serie B z honorem" i "biegali więcej lub zostali w domach".

Za problemy finansowe odjęto im punkt. Ale to tylko pokazuje, jaki bałagan panował w klubie w kwestiach administracyjnych. Parma nie zagrała w Lidze Europy nie dlatego, że nie miała pieniędzy. Tylko spóźniła się z opłatą. Czy ma to coś wspólnego z polityką klubu?

Przeładunek piłkarzy

"Daily Mail" w 2013 roku napisało artykuł krytykujący zespoły, które masowo wypożyczają swoich piłkarzy lub umawiają się na współwłaścicielstwa. Głównym przykładem została Parma. - Parma nie ma pieniędzy, ale ma plan. Zbiera piłkarzy i umieszcza w innych klubach. Jeśli się uda, zbierają z tego zyski. Jeśli nie, to niczego nie tracą. Klub pomyślał sobie, że jeśli zaledwie 30 procent piłkarzy zanotuje progres, to projekt okaże się sukcesem. A co z 70 procentami, które nie wyszło na tym korzystnie? Czymże oni są? Nazwiskami, numerami. Listą na oficjalnej stronie - napisał Martin Samuel.

Wówczas Parma posiadała 30 zawodników w pierwszym zespole, wypożyczonych było 109 (do słoweńskiej Goricy 22, do Gubbio grającego w Serie C1 16), a umowy współwłaścicielskie podpisano w sprawie 44 zawodników. Do Słowenii kolejni zawodnicy trafili w zimie! Wystarczy wejść na stronę Transfermarkt, by zobaczyć wszystkie transfery z tamtego sezonu. Przewijanie listy trwa bardzo, bardzo długo.

Parma poczuła się na tyle urażona, że do artykułu na konferencji prasowej odniósł się menedżer generalny Pietro Leonardi. Stwierdził, że "ten człowiek [autor] nie wie niczego" i powinien sam zapytać piłkarzy, jak są traktowani przez klub.

Ale może niektórzy pamiętają transfer Sławomira Peszki. FC Koln sprzedało Polaka do Parmy, by od razu go wypożyczyć i wykupić znowu po zakończeniu sezonu. Peszko nigdy nawet nie odwiedził włoskiego miasta.

"Nie wiem, kto jest szefem"

Bałagan panujący w klubie ujawnił po odejściu Antonio Cassano. - Najgorsze jest to, że wielu ludzi zarabia o wiele mniej pieniędzy ode mnie i nie otrzymali nawet jednego euro w przeciągu siedmiu miesięcy. Za każdym razem mówiono nam, że jutro wszystko będzie zapłacone. Jutro znowu mówili, że jutro wszystko będzie w porządku. Nie mogłem już tego wytrzymać. Czy jestem zły na starych właścicieli czy nowych? Wszystkich, nawet nie wiem, kim są nowi szefowie - stwierdził Cassano. - W ciągu 20 dni widziałem czterech różnych prezydentów. Nowi właściciele przybyli 15 dni temu, ale nic się nie zmieniło.

O tej sytuacji nie wiedzieli Cristian Rodriguez oraz Silvestre Varela, którzy zimą zostali wypożyczeni z Atletico Madryt oraz FC Porto. - Nie miałem pojęcia o spóźnieniach z wypłatami. Myślałem, że chodzi jedynie o słabe wyniki klubu. Jednak sytuacja jest, jaka jest, i musimy walczyć o utrzymanie do końca sezonu - stwierdził dyplomatycznie Rodriguez.

Jednak nie wiadomo nawet, jakim składem Parma będzie walczyć o zajęcie 17. miejsca. Zawodnicy dali czas klubowi na spłacenie należności do 16 lutego. Prawdopodobnie chodzi łącznie o 15 mln euro. Budżet płacowy Parmy wynosił w rundzie jesiennej 20,5 mln euro; niewiele jak na standardy Serie A (15. miejsce pod tym względem). Jeśli do tego czasu pieniądze nie wpłyną na ich konta, powiadomią o tym odpowiednie władze. A wtedy może zdarzyć się wszystko - wejście komisarza, odjęcie kolejnych punktów... Zawodnicy oczywiście mogą odejść za darmo. A Parma podobno nie miała ostatnio pieniędzy nawet na... wodę. Lokalne przedsiębiorstwo wodne miało nie otrzymać pieniędzy od kilku miesięcy. W dodatku zwolniony może zostać Roberto Donadoni; kandydatem do jego zastąpienia jest trener Primavery, Hernan Crespo.

Parma kosztowała... 1 euro

Tylko kto będzie podejmował takie decyzje? Rezart Taci sprzedał klub zaledwie po niecałym miesiącu! - Zastana przez nas sytuacja finansowa różniła się od tego, o czym nam mówiono. Nie na tym oparliśmy nasz projekt - stwierdził Ermir Kodra, prezydent klubu. Nie powiedziano mu, że sytuacja wymaga aż tak nagłych i drastycznych działań. Nowymi właścicielami została grupa inwestorów ze Słowenii oraz Włoch na czele z Giampietro Manentim. Koszt? 1 euro. Ale trzeba jakoś poradzić sobie z długami na poziomie 100 mln euro. A sprzedaż piłkarzy nic nie da - najbardziej wartościowych już nie ma.

- Parma jest często uważana za oazę szczęścia. Ale ja nie szukam oazy - powiedział Roberto Donadoni na pierwszej konferencji prasowej. Jeszcze wtedy nie wiedział, czego sobie życzy...