Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Sezon zmian i rewolucji. Rusza Serie A!

To już stało się tradycją. Gdy zostało otwarte okienko transferowe, z Serie A wyfrunęły przez nie takie gwiazdy jak Stevan Jovetić, Edinson Cavani czy Marquinhos, a Erik Lamela jest już po słowie z Tottenhamem Hotspur i finalizacja transferu wydaje się kwestią najbliższych dni. Jednak pomimo tych osłabień po raz pierwszy od jakiegoś czasu można powiedzieć, iż liga całościowo wzmocniła się. Tylko jedna rzecz jest niezmienna - na horyzoncie nie widać nikogo, kto mógłby zagrozić Juventusowi w marszu po trzecie mistrzostwo z rzędu.
Mimo dominacji "Starej Damy" jest kilka klubów mogących marzyć o rzuceniu rękawicy Turyńczykom - mistrzostwo w tym sezonie nie powinno im przyjść tak łatwo jak w poprzednich dwóch latach. Najlepszych zawodników straciła zarówno Fiorentina, jak i Napoli, lecz dzięki mądremu wykorzystaniu funduszy obie drużyny podniosły jakość swojej kadry. Rewolucja czeka mediolański Inter, spory ruch odnotowano w Romie, trochę mniej ciekawie było w Lazio.

I tylko w Milanie zmieniło się naprawdę niewiele. Po fatalnym ubiegłorocznym starcie sezonu - 16. miejsce po 8 kolejkach i punkt przewagi nad ostatnim wówczas Palermo - coś w drużynie nagle się odmieniło. Gdyby liczyć punkty zdobyte po tych 8 kolejkach, "Rossoneri" mieliby tyle samo punktów co Juventus. W Mediolanie liczy się na kontynuowanie dobrej passy, wobec czego mercato było dość spokojne. Po kontuzji doszedł do siebie Nigel de Jong, przybył Andrea Poli, lecz nie jest to piłkarz, który rozpalałby serca i umysły fanów. Dużo ciekawsze są transfery, których nie przeprowadzono. W styczniu do Milanu dołączy Keisuke Honda, lecz Mediolańczycy przez całe lato próbują wyrwać go z CSKA Moskwa już teraz, lecz nikt nie myśli o tym, by płacić 5 mln euro, jakich oczekują Rosjanie. Nie jest to kwota wygórowana, lecz czy warto płacić tyle pieniędzy za pół roku gry?

Druga "saga" transferowa dotyczy Adema Ljajicia, piłkarza Fiorentiny. Serbowi w przyszłym sezonie wygasa kontrakt, więc za pół roku będzie do wzięcia za darmo. Działacze "Violi" byli wręcz zbulwersowani ofertą wystosowaną przez Milan na początku sierpnia, uznając ją za "niedopuszczalną, zbyt późną i zdecydowanie nieodpowiednią". Fiorentina może jednak zostać zmuszona do sprzedaży - prezes Andrea della Valle nie wyobraża sobie, by mogła powtórzyć się sytuacja z Riccardo Montolivo. Były kapitan "Violi" rok temu przyszedł do Milanu również z wolnego transferu. Media donoszą, iż ostatnie spotkanie Ljajicia z władzami Fiorentiny zakończyło się fiaskiem. 4. zespół poprzedniego sezonu będzie starał się teraz wypchnąć piłkarza za granicę, np. do Atletico Madryt, byle nie wzmacniał bezpośredniego konkurenta do gry w Lidze Mistrzów.

Fani Fiorentiny stracili największą gwiazdę, Stevana Joveticia, lecz mają nowego piłkarza wartego uwielbienia - Mario Gomeza. Niemiecki snajper został sprowadzony za grosze jak na zawodnika jego klasy (15,5 mln euro), którym w dodatku nie interesowały się inne drużyny. Na jego prezentacji zjawiło się aż 25 tysięcy fanów. To jednak niejedyny zakup, ze spadkowicza z Palermo wyciągnięto Josipa Ilicicia, a Joaquin ma zamiar udowodnić, iż nawet hiszpański piłkarz może poradzić sobie w Serie A. Ekipę Vincenzo Montelli nie czeka poważna zmiana taktyki, co ma miejsce w Napoli.

Klub, w którym od lat grano ustawieniem 3-5-2, zmienia system na 4-2-3-1 wraz z przyjściem Rafaela Beniteza. Prezes Neapolitańczyków Aurelio De Laurentiis określił go mianem "najlepszego transferu", mimo iż wyobraźnię kibiców rozpala transfer Gonzalo Higuaina, za którego zapłacono 40 mln euro. Argentyńczyk ma sprawić, iż szybko zapomni się o Edinsonie Cavanim, który przeszedł do Paris Saint-Germain za 64 mln euro. Zakupy w Realu Madryt przeprowadzono hurtem - oprócz Higuaina sprowadzono Raula Albiola oraz Jose Callejona. W bramce stanie znany z gry w Liverpoolu Pepe Reina, a z Holandii pozyskano rewelacyjnego belgijskiego skrzydłowego Driesa Mertensa. Napoli ma jeszcze fundusze na dalsze wzmocnienia. Po sprzedaży Cavaniego De Laurentiis mówił o 124 mln do wydania. Część tej kwoty na pewno przydałaby się na wzmocnienie niepewnej obrony.

Poprzedni trener Napoli Walter Mazzarri wylądował w Interze Mediolan. Jest osobą odpowiedzialną za odbudowę Interu, który w 2010 roku był na szczycie futbolowego świata. Zadanie przed sobą ma niezwykle trudne, mimo wzmocnień takimi piłkarzami jak Mauro Icardi, Ishak Belfodil, Hugo Campagnaro czy chociażby Rolando. Jego przyjście niesie ze sobą zmianę formacji na ulubioną przez niego formację 3-5-2, a to oznacza, iż zespół może potrzebować trochę czasu.

Trenera zmieniła również Roma - szkoleniowcem został znany z pracy w Lille Rudi Garcia. Pierwsza część okienka transferowego wypadła niezwykle okazale - pozyskano Morgana de Sanctisa, Maicona, Mehdi Benatię, a przede wszystkim Kevina Strootmana z PSV Eindhoven, mającego zadatki na gwiazdę ligi. Potem nadszedł jednak czas sprzedaży - oddanie 19-letniego Marquinhosa za ponad 30 mln euro tragedią nie było, tak samo jak i sprzedaż do Southampton niesfornego, lecz skutecznego napastnika w osobie Pablo Osvaldo. Tragiczna w skutkach może być sprzedaż Erika Lameli, który jest niezwykle blisko przeprowadzki do Anglii. Na otarcie łez pozyskano Gervinho.

Po drugiej stronie Stadio Olimpico jest spokojniej, choć dla Lazio może to być sezon prawdy. W poprzednim do połowy wszystko szło kapitalnie, drużyna była na dobrym kursie, by dostać się na podium. Liga Europy jednak zebrała siły witalne, by osiągnąć cokolwiek w tamtym sezonie, a w efekcie Lazio wypadło za Romę. "Biancocelesti" powetowali sobie jednak nieudaną kampanię ligową zwycięstwem w "najważniejszych derbach w historii", czyli finale Pucharu Włoch. Niespodziankę będzie starało się zrobić tradycyjnie niedoceniane Udinese z Antonio Di Natale oraz Luisem Murielem, który długo w Udine nie zagrzeje miejsca - już w przyszłym roku powinien być obiektem zażartej walki między czołowymi klubami na kontynencie.

Wszystkie te drużyny mają mniejsze lub większe nadzieje na detronizację Juventusu. To zadanie będzie wymagało o wiele więcej wysiłku niż w poprzednich latach. Jeśli wskazywano jakieś słabe punkty w drużynie Turyńczyków, była to linia ataku. Te zarzuty jednak zdezaktualizowały się wraz z przyjściem Fernando Llorente oraz Carlosa Teveza. Argentyńczyk był już jednym z bohaterów pogromu nad Lazio w Superpucharze Włoch (4-0). "Stara Dama" pokazała wszystko, co najlepsze - piorunujące szybkie ataki oraz nieustępliwość i walkę od pierwszej do ostatniej minuty. Nawet kontuzja Claudio Marchisio (wypadł na miesiąc) nie jest złą informacją. Dzięki temu więcej szans na grę dostanie Paul Pogba - w spotkaniu z Lazio strzelił bramkę dwie minuty po wejściu na boisko, przy pierwszym kontakcie z piłką. Francuz to materiał na ulubieńca kibiców przez najbliższe lata. To nowsza i ulepszona wersja Patricka Vieiry. Chciał go pozyskać Arsenal, lecz w Turynie wyśmiano ofertę opiewającą na 20 mln.

Letnie wzmocnienia znalazły odzwierciedlenie w sprzedaży karnetów sezonowych. 15 sierpnia podano, iż sprzedano aż o 28 tysięcy więcej niż w poprzednim sezonie, a wiele osób skusiło się jeszcze na bilet sezonowy w minionym tygodniu. Największy wzrost zanotowała Fiorentina - z 12 do 22 tysięcy - a to efekt ładnej, ofensywnej piłki preferowanej przez Vincenzo Montellę. Tym śladem idzie coraz więcej drużyn, a liczba kandydatów do miejsca na podium i kwalifikacji do Ligi Mistrzów jest naprawdę spora. Nie znaczy to jednak, iż wszystkie problemy włoskiej piłki odeszły w niepamięć. One nadal są - kapitana Lazio, Stefano Mauriego zawieszono na pół roku za udział w ustawieniu meczów w Serie A. Curvę Nord, czyli trybunę najbardziej zagorzałych fanów Lazio zamknięto na pierwszą kolejkę. To efekt rasistowskich zachowań m.in. w kierunku Paula Pogby podczas niedawnego Superpucharu, stałym obiektem podobnych ataków może być chociażby Mario Balotelli.

W rankingu krajowym UEFA sytuacja stale się pogarsza, po tym sezonie Włosi mogą spaść na 5. miejsce za Portugalię - by tak się stało, wystarczy, że takie drużyny jak Porto czy Benfica zdobędą niecały punkt więcej do rankingu. Co prawda po następnym sezonie Włosi i tak prawdopodobnie wrócą na 4. miejsce, lecz jest to pewnego rodzaju znak czasów. Jeszcze niedawno Włosi zajmowali 3. miejsce, mając aż 4 miejsca w Lidze Mistrzów. O gonieniu Anglii, Hiszpanii i Niemiec nikt nie myśli. Te wszystkie problemy odchodzą jednak w cień teraz, gdy drużyny szykują się do wyjścia na boisko. Zaczyna się bitwa o "Scudetto".