Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Inter we łzach

Tortury trwały 47 dni. Tyle mediolańczycy czekali na zwycięstwo, zanim zdołali się przełamać w Weronie. Ocalili trenera Claudia Ranieriego, we wtorek spróbują ocalić sezon
Najpierw rozpłakał się Esteban Cambiasso. Tydzień temu, kiedy w drugiej połowie meczu z Catanią został zdjęty z boiska, a San Siro żegnało go gwizdami. To był kolejny kiepski wieczór Interu. Z trudem uratował remis 2:2, a przy okazji ustanowił smutny klubowy rekord - nie strzelił gola przez 520 minut.

Argentyński pomocnik należy do najdłużej służących Interowi. Przyszedł w 2004 roku, odrzucony przez Real Madryt, i dał się poznać jako gracz nieprzeciętnie pracowity, skromny, waleczny. Cichy bohater, którego zalety dostrzegają raczej koneserzy niż zwykli bywalcy trybun. Kiedy kamery wychwyciły łzy na jego twarzy, fani dali mu wsparcie - w listach, na internetowych forach. Wsparcie było tak intensywne, że Cambiasso oficjalnie podziękował na swojej stronie internetowej. Piłkarz skrajnie zdołowany z dnia na dzień poczuł się piłkarzem kochanym.

Wcześniej w obronie jego i w ogóle wszystkich najstarszych członków mediolańskiej kadry stanął żywy pomnik, blisko 39-letni kapitan Javier Zanetti. Oświadczył, że nie zgodzi się, by za niepowodzenia obarczać winą wyłącznie weteranów, zwanych w Italii senatorami. Atmosfera była podła, trener Ranieri codziennie wysłuchiwał analiz, czy powinien zastąpić go André Villas-Boas (zwolniony z Chelsea), Fabio Capello (porzucił reprezentację Anglii) czy Laurent Blanc (prowadzi kadrę Francji).

I w piątkowy wieczór zanosiło się, że zostanie ścięty. Choć w meczu z Chievo Werona jego podwładni od początku panowali nad boiskiem, to do objęcia prowadzenia nie wystarczył im nawet rzut karny. Strzał Diego Milito obronił Stefano Sorrentino, Massimo Moratti ukrył twarz w dłoniach. Właściciel klubu spotkań wyjazdowych z trybun zazwyczaj nie ogląda, ale zrobił wyjątek, by w trudnych chwilach być z drużyną.

Senatorowie zwycięskie ciosy zadali dopiero w końcówce. W 87. minucie gola bramkę zdobył 34-letni Walter Samuel, w 90. minucie jego wyczyn powtórzył wspomniany Milito, już niespełna 33-letni. I wtedy wzruszył się wyściskany przez piłkarzy trener.

- Ale to nie były łzy, tylko dowód, jak bardzo mi zależy - mówił Ranieri. - Moim chłopcom też. Zasłużyli na te punkty po wszystkich ciosach, które znieśli.

60-letni trener zdaje sobie sprawę, że Inter raczej nie wróci na podium i nie zagra jesienią w Lidze Mistrzów (ta przykrość w XXI wieku jeszcze go nie spotkała). Jeśli mediolańczycy chcą uniknąć totalnej katastrofy, muszą awansować do ćwierćfinału bieżącej edycji. Odrobienie strat z Marsylii (przegrali tam z Olympique 0:1) da nadzieję, bo losowanie następnej rundy będzie otwarte - można wylosować i Barcelonę, i APOEL Nikozja.

Nerazzuri wyszli z depresji, w rosnącą frustrację wpadają za to piłkarze Juventusu. Choć nadal jako jedyni w czołowych ligach europejskich pozostają niepokonani, to też nikt równie często - w 14 z 27 kolejek - nie remisuje. Turyńczycy, którzy uprawiają futbol zdyscyplinowany, ale mało finezyjny, tym razem zostawili punkty w Genoi. A potem poznali wstrząsającą statystykę - oto 80 ostatnich strzałów w Serie A dało im zaledwie jednego gola. Tam nie ma płaczu, lecz zgrzytanie zębami.

Transfer roku:

500 000 euro
kosztował Milan Andrea Nocerino. Wczoraj strzelił 9. gola w sezonie.

Kartki, karny, awantury... i parady Boruca. Remis Fiorentiny ?