Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Simone Farina. Bohater

Cesare Prandelli nie powołuje piłkarzy, którzy zachowywali się niesportowo - na boisku lub poza nim. Simone Farina, piłkarz drugoligowego Gubbio, odmówił przyjęcia 200 tys. euro łapówki. Selekcjoner postanowił wynagrodzić 29-letniego obrońcę.
Lata znaczone skandalami i skandalikami, a także uświadomienie sobie głębokiego kryzysu calcio, wywołały we włoskiej piłce wzmożenie moralne. Czasem przejawiające się lekkim biciem w piersi, czasem cięższym samobiczowaniem, najczęściej gestami mającymi przynieść odnowę.

Selekcjoner Cesare Prandelli nie powołuje piłkarzy, którzy zachowywali się niesportowo - na boisku lub poza nim. Dyskwalifikację klubową automatycznie przenosi na reprezentację kraju. Reprezentację, która trenowała niedawno na obiekcie skonfiskowanym 'ndranghecie (kalabryjskiej mafii), by symbolicznie zaprotestować przeciw zorganizowanej przestępczości. Rewolucyjną decyzję podjęła nawet publiczna telewizja RAI - zrezygnowała z drobiazgowego analizowania każdej decyzji sędziowskiej mogącej uchodzić za kontrowersyjną, co zazwyczaj przeradzało się w awantury wyzwalające u fanów najniższe instynkty. Stacja chce opowiadać o futbolu z punktu widzenia taktyki i techniki, by wznieść na wyższy poziom podupadłą we Włoszech kulturę sportową.

Najaktywniejszy jest jednak wspomniany trener Prandelli pragnący przywrócić kadrze narodowej dumę. Teraz mocno przejął się opisywaną już przeze mnie aferą korupcyjną, która z lokalnej, wyrosłej na murawach niskoligowych, przepoczwarzyła się w globalną. Śledczy odkryli, że obławiający się na zakładach bukmacherskch międzynarodowy gang z szefostwem w Singapurze ustawiał mecze nie tylko we Włoszech, ale i wielu innych krajach europejskich, azjatyckich, afrykańskich i południowoamerykańskich. Z mrocznej ciżby antybohaterów wychynął jednak pojedynczy bohater pozytywny. Simone Farina, piłkarz drugoligowego Gubbio, odmówił przyjęcia 200 tys. euro łapówki za sfałszowanie listopadowego meczu Coppa Italia z Ceseną. Gdyby Farina szmal przyjął, podwoiłby swoją roczną pensję. Ale wolał złożyć doniesienie na policji. I podarował kibicom najnowszą wariację opowieści wigilijnej. Tym razem w wersji futbolowej.

Rodacy się wzruszyli, w końcu nie tylko we Włoszech łatwiej korumpuje się tych, którzy zarabiają mniej. I nie tylko we Włoszech wyłamanie się z systemu bywa niebezpieczne.

Selekcjoner postanowił wynagrodzić 29-letniego obrońcę powołaniem do reprezentacji kraju. Farina nie wystąpi co prawda w lutowym sparingu z USA - jest zbyt miernym graczem - lecz będzie ćwiczył na poprzedzającym go zgrupowaniu z kadrowiczami. A może także na zgrupowaniu przed Euro 2012. "To podziękowanie. Pokazał odwagę i nadzwyczajną wewnętrzną siłę. Takie gesty w niższych ligach nie zdarzają się często" - tłumaczył swoją decyzję Prandelli.

Oddał uczucia Włochów, którzy czczą czyn piłkarza jako heroiczny. A zarazem się autodenuncjują. Skoro zwyczajnie przyzwoitą reakcję, czyli odmowę popełnienia sportowej zbrodni, fetują jako absolutnie wyjątkową i zasługującą na oddawanie specjalnych honorów, to znaczy, że nie mają złudzeń - każdy inny gracz Serie B łapówkę akceptuje. Cnotę zachowują tylko ci, którym niemoralnej propozycji nie złożono.

Włosi upadli naprawdę nisko, wyświęcając piłkarza tylko za to, że nie został kryminalistą? My, Polacy, powinniśmy się chyba z wydawaniem surowych werdyktów wstrzymać. Przecież jako reprezentanta kraju akceptujemy łapówkarza, który do winy się przyznał, a selekcjoner Smuda broni go wytykaniem innych łapówkarzy, którzy nadal w lidze grają.