Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga włoska. Sto procent Juventusu, koszmar Interu

Piłkarze z Turynu wygrali 2:1 szlagier w Mediolanie, a wcześniej wystrzelili na pozycję lidera. Akurat teraz, gdy znienawidzeni rywale sięgnęli dna - na razie przeżywają najsmutniejszy czas od sezonu 1946/1947
1 : 2
Informacje
Serie A 2011/12 - 10 kolejka
Sobota 29.10.2011 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Inter
1
0
1
Juventus
2
0
2
Składy i szczegóły
Inter
Bramki:
Maicon (28.)
Kartki:
Chivu, Sneijder - żółta
Skład:
Castellazzi - Maicon, Lucio, Chivu, Nagatomo - Zanetti, Cambiasso, Obi (64. Stankovic) - Sneijder (78. Alvarez) - Pazzini, Zarate (46. Castaignos)
Juventus
Bramki:
Vucinic (12.), Marchisio (33.)
Kartki:
Bonucci, Vidal, Chiellini, Pepe, Pirlo - żółta
Skład:
Buffon - Lichtsteiner, Bonucci, Barzagli, Chiellini - Vidal (89. Pazienza), Pirlo, Marchisio - Pepe, Matri (70. Estigarribia), Vucinic (84. Del Piero)
Słowa łagodniejszego niż "nienawiść" użyć nie sposób, bo niechęć między oboma włoskimi potentatami zintensyfikowały wciąż niezabliźnione rany po korupcyjnym skandalu Calciopoli. Kibice i działacze Juventusu pozbawieni dwóch tytułów mistrzowskich i zdegradowani kilka lat temu do Serie B uważają, że także Inter powinien zostać ukarany, jego przedstawiciele również bowiem wpływali lub usiłowali wpływać na obsadę sędziowską meczów.

Tamta afera otworzyła najpiękniejszą od półwiecza erę mediolańczyków i najbardziej ponurą od półwiecza erę turyńczyków. Pierwsi jęli taśmowo zdobywać mistrzostwo Włoch, triumfowali w Lidze Mistrzów, w sumie ustrzelili 12 trofeów. Drudzy co prawda natychmiast wydostali się z drugoligowego czyśćca, ale ostatnio dwukrotnie kończyli ligę na siódmym miejscu. Właściciele usuwali prezesów i dyrektorów, wymieniali trenerów, co pół roku kupowali tabun piłkarzy. Zamęt.

Równowagę turyńczycy odzyskali dopiero teraz. Idealnie wycelowali z transferem niechcianego w Milanie, oddanego za darmo Andrei Pirlo, a drużynę oparli na całym bloku podstawowych reprezentantów Włoch - prócz wspomnianego rozgrywającego wystawiają rewelacyjnego pomocnika Marchisio, defensorów Barzaglego, Bonucciego i Chielliniego, bramkarza Buffona. Więcej rodzimych graczy zatrudniają tylko Siena i Atalanta, a Juve chętnie obstawia ich obcokrajowcami świetnie obeznanymi z Serie A - jak błyskotliwy napastnik Vucinić (wyjęty z Romy) czy zabójczo niebezpieczny w ofensywnych wypadach prawy obrońca Lichtsteiner (Lazio).

Rządzi nimi Antonio Conte, też swój chłop. Zanim został trenerem, był kapitanem turyńczyków - oddał opaskę będącemu dziś u schyłku kariery Alessandrowi del Piero. On zdaje sobie sprawę, że nie dowodzi wirtuozami, więc zmusza ich do ciężkiej pracy - zagonił piłkarzy do siłowni (ćwiczenia ordynuje Hiszpan Julio Tous, który współpracował z Barceloną i tenisistą Rafaelem Nadalem), wytrzymałość nadaje im Paolo Bertelli (wybierany już na najlepszego specjalistę od przygotowania fizycznego w Serie A), zdrowie monitoruje i redukuje ryzyko kontuzji prof. Roberto Sassi (doświadczenia zbierał wszędzie - od Valencii, przez Chelsea, po Dynamo Moskwa).

Lato było mordercze, zawodnicy opowiadali, że biegają jak szaleni, ale teraz nie żałują. Im dłużej trwa mecz, tym wyraźniejszą przewagę atletyczną zyskują. Conte czuwa, by nikt się nie ociągał - ani na treningu, ani w trakcie gry. O swoim prawoskrzydłowym potrafi powiedzieć: "Jeśli Pepe spada intensywność, wyciągam kij z nabitymi na niego gwoździami. To mój sekret". Sam też angażuje się totalnie, po meczach traci głos, po sobotnim zwycięstwie usłyszał od arbitra, że jak się nie uspokoi, nie dociągnie do sześćdziesiątki.

Trener Conte żąda, by jego ludzie bez wytchnienia biegali, wykorzystywali do gry całe boisko, poświęcali się dla siebie nawzajem, wywierali na przeciwników ciągłą presję. - Kiedy przyszedłem do klubu, wszyscy byli dla wszystkich bardzo mili. Ja chciałem, byśmy stali się nieprzyjemni tak szybko, jak to możliwe. Zwycięzcy są zawsze nieprzyjemni - mówi. Ma taki autorytet i posłuch, że teraz musi uczyć piłkarzy odpoczywać. - Trzeba czasem pobawić się piłką, nie da się grać na sto procent przez godzinę bez przerwy - wzdycha.

Rywalom nie pomógł nawet José Mourinho, który dwukrotnie dzwonił do trenera Claudio Ranieriego (kiedyś go wyszydzał), by podpowiedzieć mu, jak pobić Juventus. Odkąd w zeszłym roku Portugalczyk uciekł z Mediolanu do Madrytu, Inter staczał się w chaos. Zdążył nająć już czterech trenerów, ale żaden nie umiał zjednać sobie piłkarzy - chyba nasyconych sukcesami, czujących, że zamknęli, jak mówią Włosi, pewien cykl.

Nowego nie otworzyli. O ile Juventus, inspirowany jeszcze najnowocześniejszym stadionem w Italii, wreszcie rozwija spójny projekt, o tyle właściciel Inter znów reaguje porywczo i dokonuje przypadkowych wyborów transferowych. Turyńczycy 30-latków wśród kluczowych graczy nie mają niemal wcale, mediolańczycy niemal nie mają młodszych. Ci ostatni wyeksportowali bezcennego Samuela Eto'o, a następcy prędko nie znajdą, jeśli chcą sprostać wymogom wprowadzanego przez UEFA finansowego fair play (poprzedni sezon przyniósł 87 mln euro strat). Teraz wystają ledwie punkcik ponad strefę spadkową. Tak koszmarnie sezonu nie rozpoczynało ostatnio nawet rozbite Juve.

Więcej o: