Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Real i Barcelona - skazani na prowokacje

Trener Vicente Del Bosque zagroził, że jeśli ktokolwiek z Realu albo Barcelony przeniesie złe emocje do reprezentacji, więcej nie dostanie powołania - mówi Mirosław Trzeciak, były reprezentant Polski, a obecnie dyrektor sportowy IV-ligowej hiszpańskiej Iruny
Robert Błoński: Jak pan oceni cztery wiosenne mecze Realu z Barceloną?

Mirosław Trzeciak: Sukces odniósł Real, bo zdobył trofeum. Wydarł go najlepszej drużynie świata, która ma najlepszych piłkarzy i najładniej gra.

Real miał Mourinho, czyli najlepszego trenera świata. Jego strategia polega na nietraceniu goli. W konfrontacji z Barcą udało się to raz i wygrał puchar. Jego zatrudnienie wiąże się jednak ze zmianą wizerunku. Madryt był klubem szlachetnym, z zasadami, gdzie obowiązywał kodeks moralny. Nie pozwalał sobie na zarzuty wobec siebie, nie krytykował sędziów. Zmieniło to przyjście Mourinho, a wcześniej Ronaldo. Portugalski piłkarz to uosobienie zła - napuszony, protestujący, symulujący. Przeciwieństwo Messiego, dobrego, skromnego dzieciaka, który dziś cieszy się piłką tak samo jak dziesięć lat temu.

Kiedyś, oprócz Pampeluny, wszędzie w Hiszpanii witano Real z honorami. Dziś na słowo "Madryt" otwierają się noże. Ale taki jest styl Mourinho, a w tym sezonie więcej osiągnąć nie mógł.

Puchar Króla jest mniej prestiżowy od mistrzostwa i finału Ligi Mistrzów.

- Za kadencji prezydenta Florentino Pereza zdobyli wszystko, oprócz Pucharu Króla. W finale na Mestalla kibice aż kipieli, tak bardzo oczekiwali zwycięstwa. Udało się, ale w pierwszym półfinale zespół był zmęczony i zagrał na przetrwanie. Gdyby nie czerwona kartka dla Pepe, byłoby 0:0.

Liczyliśmy na wielkie widowiska.

- W listopadzie Mourinho pokazał, że otwarty futbol z Barceloną kończy się 0:5. Od tamtego spotkania nikt nie śmiał przeszkodzić mu w przekształceniu Realu w Inter - z trzema defensywnymi pomocnikami. Real potrzebuje takiego stylu na dwa mecze w roku. W innych potrafi zagrać pięknie.

Serial z El Clasico zapamiętamy głównie z negatywnych emocji.

- Liga hiszpańska uchodzi za romantyczną. Gole strzelają gwiazdy, są fajerwerki techniczne. Teraz ludzie na ulicach mówią: "Popsuł się wizerunek naszego futbolu". Madryt zaczął kopać, deptać i prowokować w Walencji, a sędzia na to pozwalał. Po faulu od razu biegli do niego i protestowali, że rywale symulują. W LM Barcelona zaczęła wyolbrzymiać każdy kontakt. Odpowiedziała prowokacją na prowokację. Wtedy skończył się futbol. Symulował nawet Alves, który zwykle jest pierwszy do bicia. Taka była taktyka. Pepe wszedł gwałtownie w Alvesa, ale go nie dotknął. Nie daje się czerwonych kartek za nakładkę.

W Madrycie nie ma tęsknoty za piękną grą?

- Zawsze mówiło się, że największym problemem Realu jest Real. Od trzech lat jest nim Barcelona Guardioli. Fantastyczna generacja piłkarzy stworzyła zespół nie do pokonania. Udało się to rok temu Interowi. Teraz Mourinho chciał to powtórzyć z Realem, ale nie miał piłkarzy, których Barca by się wystraszyła. Jeden Pepe to za mało.


Realowi przystoi grać na 0:0?


- Najlepszy trener świata dlatego jest najlepszy, bo w meczach z najlepszymi jego drużyna nie traci goli. Barcelona staje się za bardzo przewidywalna. Zawsze gra tak samo, zawsze panuje na boisku, a gola zawsze strzela Messi. Nie trzeba jej oglądać, żeby znać scenariusz. Obie drużyny zawsze biegną w tym samym kierunku - od połowy boiska na bramkę, którą atakuje Barcelona.

Mourinho zamienił szlachectwo w butę i wyniosłość.

- Kiedyś po to zatrudniono w Madrycie Capello. Real nie zdobył tytułu przez pięć lat, przyszedł włoski "morderca futbolu" i mistrzostwo odzyskał. Został zwolniony, ale dziś Mourinho ma po swojej stronie kibiców. Każdy komentuje jego wypowiedzi. Konferencje są tak samo ważne jak mecze. Nie odpowiada emocjami, lecz merytorycznie. Dziennikarze marzą, by go przyszpilić, ale nikomu się nie udało. W trakcie meczu współpracownicy słuchają radia i przekazują mu oceny decyzji sędziów. Mourinho ma zimny ogląd wydarzeń. Jest jak lód i to pomaga mu w podejmowaniu świetnych decyzji taktycznych.

Zmniejszył dystans do Barcelony, ale jeszcze jej nie doścignął.

- Po przyjściu powiedział, że pierwszy rok będzie przejściowy. Teraz wymieni piłkarzy. Połamał się na Marcelo, odda też Albiola. Mourinho ma wielki kredyt zaufania u zawodników. Pokazał, że są w stanie rywalizować z Barcą i oni kupili jego pomysł. Gdyby chciał grać pięknie, nic by nie wygrał.

Jaka Barcelona wyszła z tych czterech meczów z Realem?

- Nie błyszczała, bo Real jej nie pozwolił. Madryt kupuje piłkarzy do pierwszej jedenastki, a Barcelona na ławkę, bo skład ma kompletny. Jeśli kogoś potrzebuje, dobiera z rezerw. W Katalonii wiedzą, że w kolejnych latach to Real będzie najtrudniejszym rywalem. Mourinho dokupi zawodników lepiej pasujących do jego taktyki i gry na zero z tyłu. Mecze będę podobne: duże napięcie, prowokacje. Dopóki Barca ma Xaviego i Puyola, będzie wygrywać. Oni odpoczywają, utrzymując się przy piłce. Hegemonia Barcy skończy się, kiedy nie będzie w stanie posiadać piłki przez 75 proc. meczu.

Po obu stronach stanęło 13 hiszpańskich mistrzów świata. Czy ich zachowanie podczas meczów będzie miało wpływ na atmosferę w kadrze?

- Vicente del Bosque zagrzmiał: "Kto przeniesie złą atmosferę do kadry, nie będzie powoływany". I skończył temat. Piłkarze też. Pedro powiedział, że emocje zostały na boisku. Przy takim trenerze jak del Boque, czyli uosobieniu starych wartości Madrytu, trudno uwierzyć, żeby którykolwiek zawodnik odważył się przenieść cokolwiek złego z El Classico.

W Realu mamy Jerzego Dudka. Już czwarty sezon.

- Młodzi piłkarze Realu są w niego zapatrzeni, jest autorytetem. W Hiszpanii nie ma takiej kultury treningu jak w Anglii. Jurek robi na nich niesamowite wrażenie swoją zajadłością i profesjonalizmem na zajęciach. Jest człowiekiem zespołu. Ufają mu, że w krytycznej chwili poradziłby sobie, zastępując Casillasa.

Powinien zostać, jeśli dostanie ofertę?

- Realowi się nie odmawia. Na jego miejscu nie zastanawiałbym się ani chwili. Nowa oferta zależy od Mourinho.

Real - Barcelona

Liga: 1:1

Puchar Króla: 1:0

Liga Mistrzów: 0:2 i 1:1