Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Primera Division. Czy tajemniczy Hindus i Racing Santander wiedzą co robią?

Nowy właściciel Ahsan Ali Syed obiecuje, że dzięki niemu Racing stanie się trzecim klubem ligi po Realu i Barcelonie. W niedzielę Racing gra z Realem. Relacja na żywo w Sport.pl od 21.
Gdy cztery lata temu Racing płacił Borussii Dortmund za Ebiego Smolarka 4,5 mln euro, polscy kibice wierzyli, że w hiszpańskim średniaku wypromuje się i przeniesie do lepszego zespołu. W Santander Ebi na sukcesy liczyć nie mógł. Klub nigdy nie zdobył trofeum, poprzedni sezon zakończył na dziesiątym miejscu. Po kilku miesiącach okazało się jednak, że Racing Smolarka przerósł. Zajął szóste, najlepsze od 1936 r. miejsce w lidze i pierwszy raz awansował do Pucharu UEFA. Z Pucharu Hiszpanii odpadł w półfinale. Udział Polaka w świetnych wynikach był niewielki. Choć grał regularnie, w lidze uciułał ledwie cztery gole.

Później źle działo się i u Ebiego i w Santander. Smolarek zwiedził Anglię (Bolton, głównie rezerwy) i Grecję (Kavala), aż podpisał kontrakt z Polonią Warszawa. Racing poprzedni sezon skończył z ledwie trzema punktami przewagi nad strefą spadkową. W tym był bliski bankructwa. Ze 137 mln euro na minusie usadowił się w ósemce najbardziej zadłużonych hiszpańskich klubów.

Wtedy do Kantabrii przybył wybawiciel. Oznajmił, że kocha futbol, w portfelu ma 8 mld dolarów, a jego celem jest rywalizacja z Realem i Barceloną.- Dziś - przekonywał - ligę hiszpańską kojarzy się z dwoma klubami. Jestem pewien, że znajdzie się miejsce na trzeci - mówił Ahsan Ali Syed.

Latem Hindus oferował 350 mln euro za Blackburn. Przedstawiał się jako wielki fan klubu, trenerowi obiecywał 100 mln na transfery, a kibicom trofea, nie wyłączając najcenniejszego - Pucharu Europy. Przychylność kibiców próbował zdobyć, fundując stypendia chórzystom miejscowej katedry.

Gdy wydawało się, że do transakcji dojdzie, BBC ujawniło, że Syed opuścił Anglię w 2005 r. i zostawił kilkadziesiąt tysięcy funtów długu. Nie zapłacił m.in. podatku i czynszu za wynajmowane w Londynie mieszkanie. Jego właściciel twierdzi, że zastał w nim bałagan, z którym nie poradziłby sobie nawet Herakles.

Rewelacje BBC sprawiły, że Syedem zajęły się inne media. Im bardziej zagłębiały się w jego biografię, tym mniej było o nim wiadomo.

Właściwie nie wiadomo o nim nic.

Na swojej stronie internetowej napisał, że urodził się w Bhongir (południowo-wschodnie Indie), w rodzinie zajmującej się biznesem od 150 lat. Jego pierwszym interesem miał być zakup firmy w Kanadzie za 0,5 mln dol. i przekształcenie jej w świetnie prosperujące przedsiębiorstwo, które po 16 miesiącach sprzedał za 8 mln dol.

Według gazet z Indii w rodzinnym mieście Syeda znają tylko wierzyciele. Ze strachu przed nimi nie przyjechał nawet na pogrzeb ojca. Firmy w Kanadzie miał dwie, obie zlikwidowano, bo nie wykazywały zysków.

Nieznana jest jego data urodzenia i wykształcenie. Syed pisze, że licencjat z prawa i tytuł magisterski z finansów zdobywał na "uczelniach w Indiach i za granicą".

Wątpliwa była też jego miłość do Blackburn, bo nigdy nie zawitał do hrabstwa Lancashire.

W styczniu ogłosił, że większy potencjał od Rovers ma Racing. Zapłacił za klub 30-40 mln euro, po kilku tygodniach zobowiązał się do spłacenia 13 mln, które Santander zalegało hiszpańskiemu skarbowi państwa. Jedną z jego pierwszych decyzji było zwolnienie szkoleniowca Miguela Angela Portugala i zatrudnienie Marcelino, który kupował Smolarka i osiągnął historyczny sukces w lidze.

Z nowym-starym trenerem Racing nie przegrał czterech meczów z rzędu, pokonał Sevillę, zremisował z Villarreal i ma cztery punkty przewagi nad strefą spadkową. Tydzień temu pierwszego gola w klubie strzelił Giovani dos Santos, wychowanek Barcelony, wypożyczony w ostatnim dniu zimowego okna transferowego z Tottenhamu. Kolejne wzmocnienia Syed planuje na lato.

Wciąż tylko nie wiadomo, jak to możliwe, że Hindus nigdy nie znalazł się na liście najbogatszych magazynu "Forbes". Z 8 mld funtów majątku mógłby liczyć na miejsce w pierwszej setce, wśród mieszkańców Indii zmieściłby się w dziesiątce.

Więcej o: