Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga hiszpańska. Madryt uczy się żyć z Mourinho

Kilka dni temu trenera Realu spytano, czy jego żona kocha "The Special One" ("wyjątkowy", tak przedstawił się Anglikom, gdy zaczynał pracę w Chelsea). - Ona go nie cierpi - odpowiedział Mourinho. Hiszpanie z trudem się do niego przyzwyczajają.
- We wrześniu dziennikarze oglądali pięć całych treningów, czyli 450 minut. Do tego dziesięć razy wpuściłem ich na piętnaście minut, co daje 150 minut. W sumie 600 minut, czyli dziesięć godzin. Odbyło się 16 konferencji: siedem moich oraz Casillasa, Ronaldo, Higua~na, Alonso, Granero, Khediry, Carvalho, Arbeloi i Benzemy. Do tego sześć konferencji i wywiady po meczach. Nie chcę izolować drużyny od mediów - udowadniał Jose Mourinho przed meczem z Deportivo. Wymachiwał kartką z liczbami, jego przedstawienie odebrało mowę dziennikarzom narzekającym, że szkoleniowiec ogranicza kontakty z piłkarzami i zamyka treningi.

Gdy Portugalczyk zostawał trenerem Realu, w Madrycie witano go niemal jak mesjasza. Widziano w nim specjalistę od zwycięstw, który sprawi, że nowe trofea będą trafiać na Santiago Bernabeu z niedostępną od kilku lat regularnością. Portugalczyk szybko podbił serca kibiców profesjonalizmem i ciężką pracą. Gazety z podziwem wyliczały godziny, które spędza w ośrodku treningowym, skrupulatnie odnotowywały zmiany. Od koszarowania zespołu w hotelu na dzień przed meczami u siebie, po kary za najmniejsze spóźnienie. - Prędzej wystawię dziesięciu piłkarzy, niż będę czekał na tego, który spóźni się na autobus - mówił trener. Chętnie udzielał wywiadów i w każdym uciekał od banałów. Inaczej niż ciekawie mówić nie umie, czym dodatkowo zjednał sobie dziennikarzy.

Nielicznych sceptyków, którzy obawiali się Realu grającego futbol defensywny i nudny, Mourinho uspokoił, tłumacząc, że trzeba szanować kulturę klubu i obiecał grę pełną fajerwerków.

Dziś minęło już zauroczenie i Hiszpanie zaczynają dostrzegać cechy Mourinho, które sprawiły, że prowadząc Inter, pokłócił się we Włoszech ze wszystkimi.

Tydzień temu wypalił, że murawa na stadionie Levante to kartoflisko, a tamtejsi piłkarze bez przerwy symulują kontuzje. - Myślałem, że wszyscy na nim umrą, dobrze, że żaden nie trafił do szpitala - kpił trener. Jeden trafił, z zerwanymi więzadłami kolana.

Wcześniej dostało się sędziom, którzy według Mourinho pomagają Barcelonie, rozdając jej rywalom czerwone kartki. Przeciwnicy Katalończyków też święci nie są, bo na mecze z mistrzami wystawiają słabszy skład i ułatwiają zwycięstwa.

Skandal wybuchł jednak dopiero, gdy Portugalczyk z hukiem wyszedł z konferencji przed wtorkowym meczem Ligi Mistrzów z Auxerre. Zdenerwował się, bo dziennikarze dopytywali, dlaczego w kadrze zabrakło Pedro Leona, 24-letniej nadziei hiszpańskiego futbolu. - Pytacie o niego, jakby to był Maradona, Zidane albo di Stefano - krzyczał trener.

Czym zawinił Leon? Jerzy Dudek pisał na swojej stronie internetowej, że podpadł brakiem zaangażowania w spotkaniu z Levante, "Marca" twierdzi, że nie wykonywał poleceń trenera, a po meczu pojechał pożalić się Michelowi, trenerowi Getafe, w którym grał w poprzednim sezonie. - Będzie mu łatwiej trafić do kadry, jeśli będzie pracował tak, jak ja chce - powiedział Mourinho, zanim się wściekł. Zdążył też skomentować zmianę trenera w Sevilli ("Gregorio Manzano? Nie znam") i uciąć dyskusję o stylu gry zespołu. Dziennikarz spytał, czy trener może zagwarantować, że Real będzie grał dobrze. - A ty możesz zagwarantować, że będziesz tu jutro? Masz nadzieję, ale nie możesz być tego pewien - odparł Mourinho.

Hiszpanie przechodzą tę samą drogę, co kilka lat temu Anglicy i Włosi. Oni też musieli zrozumieć, że dla Portugalczyka mecz zaczyna się, gdy siada przed mikrofonem. Wtedy zamienia się w "The Special One", którego nie akceptuje jego żona. Mourinho mówi, że czasami sam też go nie lubi.

- Na pierwszej konferencji Jose ogłosił, że pozostanie sobą, więc takiego zachowania można się było spodziewać. Real chce być uważany za "klub dżentelmenów", w którym ważny jest szacunek dla rywali oraz honorowe zachowanie po zwycięstwach i porażkach. Ale prawda jest taka, że klub i kibiców interesują tylko zwycięstwa. A Mourinho jest zwycięzcą - napisał hiszpański publicysta.

Relacja z meczu Barcelona - Mallorca