Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

FC Barcelona nie zapłaciła pensji za czerwiec

Prezes mistrza Hiszpanii, Barcelony, ujawnił, że klub zalega z wypłatami. Już wcześniej poinformował, że katalończycy muszą pożyczyć 150 mln euro, by zachować krótkoterminową płynność finansową.
Sport.pl na Facebooku! Sprawdź nas ?

- Przejęliśmy klub z długami i właśnie pracujemy nad rozwiązaniem problemu. "Socios" nie powinni się martwić. Barcelona nie bankrutuje - powiedział we wtorek Rosell radiu RAC1. Rosell w poprzednim miesiącu zastąpił na stanowisku prezesa odchodzącego Joana Laportę.

W środę ujawnił, że klub ma problem z wypłaceniem czerwcowych pensji. - Poprzedni zarząd też wiedział o tym problemie i próbował go rozwiązać. Idziemy tą samą drogą, rozmawiamy z tymi samymi bankami, mamy podobne cele. Nieco różni się nasz biznesplan. Ale oni też wiedzieli, że potrzebują kredytu - cytuje Rosella BBC.

Klub, walcząc z długami szuka oszczędności i zysków pozbywając się piłkarzy i negocjując pożyczkę 150 mln euro. Klub opuścili ukraiński obrońca Dmytro Czyhryński (za 15 mln euro odszedł do Szachtara) i pomocnika Wybrzeża Kości Słoniowej Yayę Toure (za 25 mln euro trafił do Manchesteru City).

Rosell przyznał jednak, że ok. 50 mln euro klub wciąż może przeznaczyć na transfery. - Teoretycznie mamy te pieniądze, plus wpływy ze sprzedaży Toure i Czyhryńskiego - wytłumaczył. Celem transferowym Barcelony jest pomocnik Arsenalu Cesc Fabregas, ale nie będzie go łatwo pozyskać. - Spróbuję porozmawiać z Arsenem Wengerem w RPA i zobaczymy. Na pewno nie zapłacimy za Cesca sumy w granicach 50-60 mln euro, a o takich czytałem. Jeśli Arsenal nie zwariuje, Fabregas może grać z Barcelonie - zakończył.

Nowy prezes Barcelony ? ujawnia kłopoty finansowe klubu