Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Marketingowy błąd Lionela Messiego?

Najlepszy piłkarz świata? Osiem na dziesięć osób odpowie: Leo Messi. Argentyński napastnik jest też idealnym słupem reklamowym, co skrupulatnie wyliczyli nawet naukowcy. Ale ostatnie posunięcie marketingowe genialnego piłkarza chyba nie do końca mu się udało.
Naukowcy z uniwersytetu Nawarry w Pampelunie w Hiszpanii sprawdzili, którzy futboliści są najbardziej rozchwytywani w świecie reklamy. Zespół pod przewodnictwem profesora Francesca Pujola wyliczył, że najlepszym "futbolowym nośnikiem reklamy" jest obecnie Lionel Messi. Argentyńczyk wyprzedził Portugalczyka Cristiano Ronaldo i Anglika Wayne'a Rooneya. Napastnik Barcelony otrzymał 21,6 tzw. jednostek punktowych. Każda z nich warta jest - według szacunków naukowców - około 3 mln euro. Łatwo więc obliczyć, że skomercjalizowany Messi zarabiałby około 66 mln euro rocznie.

Ale jeszcze do niedawna Messi wcale nie rozbijał marketingowego banku. Argentyńczyk reklamował firmę spożywczą Danone, piwo Estrella Damm oraz katarską halę sportową. A przecież CR, drugi na liście profesora Pujola, wygląda niemal z każdej lodówki.

Ostatnio Portugalczyk został twarzą marki Armani, a Messi poszedł w motoryzację. Niedawno chiński koncern Chery Automobile poinformował, że piłkarz podpisał z nim umowę i będzie promował azjatycką markę. Wartość kontraktu nie została ujawniona, ale Chińczycy już zacierają ręce. - To najlepszy piłkarz świata i najlepszy z możliwych przedstawiciel naszej marki - powiedział rzecznik koncernu Jin Yinbo. - Promowanie marki poprzez rozpoznawalną twarz będzie miało olbrzymi wpływ na interesy Chery na rynkach zagranicznych - potwierdza Liu Lixi, analityk z Northeast Securities.

I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie cień, jaki kładzie się na produktach wytwórcy z miasta Wuhu. Ciekawe, czy Argentyńczyk wie, że będzie promował firmę, która była posądzona o liczne plagiaty i kopiowanie pomysłów konkurencji? Głośna była sprawa z modelem Chery QQ, który miał być kopią Daewoo Matiza. Amerykański magazyn "Car and Driver" określił QQ jako "carbon copy" (to kopia listu, wysłana do innej osoby niż odbiorca, czyli CC w poczcie elektronicznej), zaś "International Herald Tribune" napisał po prostu: klon.

Potem było jeszcze Chery Tiggo, łudząco podobne do drugiej generacji Toyoty RAV4. Podróbki delikatnie różniły się wyglądem i podzespołami, znacznie bardziej stanem technicznym. Bo chińskie modele nie wypadały najlepiej w testach EURO NCAP. Chery Automobile procesowało się z Volkswagenem i General Motors, ale ostatecznie sprawy kończyły się ugodami.

Chery Auto jest największym prywatnym przedsiębiorcą w Chinach. W 2009 roku sprzedało pół miliona samochodów. Teraz Chińczycy planują podbić Amerykę Łacińską, Bliski Wschód i całą Azję. Z Messim jako twarzą kampanii mają na to spore szanse.

Argentyńczyk wielkim piłkarzem jest i basta. Ba, w tej chwili największym. W repertuarze ma niezliczoną ilość kapitalnych zagrań. Ale to ostatnie chyba mu nie wyszło. Bo czy warto było wiązać się z firmą, która nie do końca gra czysto?

Kontrowersyjny tatuaż Artura Boruca »


Więcej o: