Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Primera Division. Barca znów lepsza

Piłkarze Barcelony pokonali Real Madryt 2:0 i odzyskali pozycję lidera ligi hiszpańskiej. Pep Guardiola został pierwszym trenerem, który wygrał Gran Derbi cztery razy z rzędu
Na siedem meczów przed końcem Katalończycy mają nad rywalem trzy punkty przewagi, mają też lepszy bilans meczów bezpośrednich. Dlatego, by zdobyć tytuł, "Królewscy" musieliby wygrać pozostałe mecze i liczyć, że Barca straci punkty w dwóch kolejkach.

- Bardzo nas boli ten rezultat, ale Barcelona nie może się jeszcze czuć mistrzem - twierdzi trener Manuel Pellegrini.

- Jeszcze nie mamy tytułu. Przed nami kilka trudnych meczów. Zrobiliśmy jednak ważny krok, wciąż tworzymy historię - uważa Guardiola.

Hiszpańska prasa uważa, że rywalizacja została rozstrzygnięta. Nawet madrycki, sprzyjający Realowi "As" napisał, że Barca jest panem La Liga.

"Marca" jak zwykle po spektakularnej porażce zabrała się do zwalniania szkoleniowca. "W październiku, gdy Real odpadł z Pucharu Hiszpanii z trzecioligowym Alcorcon, napisaliśmy, że Pellegrini nie powinien być trenerem Realu. Mecz z Barceloną potwierdził, że mieliśmy rację" - napisał w redakcyjnym komentarzu dziennik.

Gazeta ma pretensje, że Pellegrini nawet na ławce nie znalazł miejsca dla Estebana Granero, a Gutiego wpuścił dopiero po przerwie.

Dostało się także piłkarzom, najbardziej Cristiano Ronaldo, którego stać było tylko na kilka niegroźnych strzałów. "W starciu gwiazd Leo Messi zrobił z Portugalczyka głupka" - uznał kataloński "Sport".

Zawiódł Gonzalo Higuain, który kolejny raz pokazał, że na fajerwerki stać go w meczach ze średniakami i słabeuszami. Gdy przychodzi mu mierzyć się z najlepszymi i patrzy na niego cały świat, zawodzi.

Real w sobotę grał dobrze tylko na początku. Szybko przerywał akcje rywali, nie pozwalał rozpędzić się Xaviemu i Messiemu.

Ale gdy tej dwójce w końcu udała się akcja i Barcelona wyszła na prowadzenie, Real się posypał. Znów przypominał grupę piłkarzy, którzy pierwszy raz spotkali się ze sobą w parku.

Najgroźniejsze ataki Barca wyprowadziła, gdy wygrywała 2:0. Próby Realu rozbijali obrońcy Katalończyków, w najgorszym razie ratował ich bramkarz Victor Valdes.

- Powinniśmy zagrać lepiej. Barcelona nie była tak dobra jak w innych meczach, ale pierwsza zdobyła bramkę. Jestem sfrustrowany - mówił Pellegrini.

Bohaterem Katalończycy obwołali Xaviego, który zaliczył dwie asysty. I mają nadzieję, że to nie ostatnie wielkie zwycięstwo na Santiago Bernabeu. Na 22 maja w Madrycie zaplanowano finał Ligi Mistrzów, a Barcelona chciałaby zostać pierwszym zespołem, który obronił trofeum.