Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga hiszpańska. Wielkie trio tańczy

Barcelona, Atlético i Real wbiły swoim rywalom 12 goli, nie straciwszy nawet jednego, i na cztery kolejki przed końcem ligi hiszpańskiej cała trójka jest w grze o mistrzostwo.
Zapytany, czym różnił się mecz z Valencią od spotkania na Riazor z Deportivo, Andrés Iniesta odpowiedział prawie jak dziecko: "Tym razem piłka wreszcie wpadała do bramki". Faktycznie w niedzielę z Valencią Barcelona grała dobrze, widać było ogromną mobilizację po odpadnięciu z Champions League, a jednak przed bramkarzem Diego Alvesem nogi uginały się pod Leo Messim, Luisem Suárezem, Neymarem czy Gerarddem Piqué. Katalończycy zmarnowali mnóstwo okazji na gole, przegrywając na Camp Nou 1:2. Wykorzystali margines błędu, kolejny remis mógł pozbawić ich tytułu, spychając na trzecie miejsce w tabeli. Za plecami czai się Atlético z tą samą liczbą punktów i Real z punktem straty.

W Madrycie zapanował entuzjazm. Przecież jeszcze po porażce w derbach 28 lutego trener Realu Zinedine Zidane przyznał otwarcie, że walka o mistrzostwo została przegrana. "Królewskich" od Barcelony dzieliło 13 punktów, nikt nie mógł nawet śnić o nagłej zapaści Katalończyków. A jednak.

Po porażce z Valencią na temat drużyny Luisa Enrique powstało kilka nowych teorii. Fabio Capello stwierdził, że brakuje lidera, takiego jakim był Carles Puyol, który jednym słowem potrafił postawić kolegów do pionu. Dziś Barca zmiata rywali, gdy jest w formie, gdy nie jest, wpada do głębokiej, czarnej dziury i nie znajduje drogi powrotu.

Czarna dziura straszyła w La Coruni - w pierwszym meczu obu drużyn na Camp Nou padł remis. Trener Barcy Enrique zabrał z ekipą nawet ukaranego za kartki Piqué, by z ławki mobilizował kolegów. Nie jest tak charyzmatyczny jak Puyol, ale należy do liderów.

To był wieczór Luisa Suáreza, który zdobył cztery bramki i zaliczył trzy asysty. Barca wygrała pierwszy ligowy mecz w kwietniu aż 8:0. I na cztery kolejki przed końcem rozgrywek zachowała pozycję lidera. Urugwajczyk w 48 spotkaniach sezonu strzelił 49 bramek, w lidze ma 30, tylko jedną mniej od Cristiano Ronaldo. Pierwszy raz od tygodni zespół Enrique poradził sobie z presją.

Najtrudniejszy sprawdzian miało Atlético, ale zdobyło San Mamés po golu Fernando Torresa. "Dzieciak" przeżywa najlepszy okres od pięciu lat, trafiał w czterech kolejnych meczach ligowych i w ćwierćfinale Champions League przeciw Barcelonie. Już na początku kontuzja odnowiła się Diego Godinowi, który może nie zagrać z Bayernem Monachium w półfinale Ligi Mistrzów. To wielki ból głowy dla Diego Simeone, bo urugwajski stoper jest liderem i duchowym przywódcą drużyny. A przecież u argentyńskiego trenera serce do walki odgrywa kluczową rolę. Bez Godina Atlético i tak zmogło 1:0 walczące o czwarte miejsce w lidze Athletic.

"Spokojnie, jeszcze niczego nie wygraliśmy" - studził nastroje swoich piłkarzy Zidane. Real dostał niespodziewanie drugie życie, ale to wciąż tylko szansa na podwójną koronę. Rywalem "Królewskich" był Villarreal, który wygrał pierwszy mecz na El Madrigal 1:0. W lidze jest na czwartym miejscu, w Lidze Europy - w półfinale. Drużyna Marcelino zdobyła w tym sezonie aż 4 pkt na Atlético, nie straciła z nim gola, z Barceloną odrobiła niedawno stratę dwóch goli i zremisowała. Z Realem nie miała jednak w środę szans.

Pierwszą bramkę zdobył Karim Benzema przeżywający najlepszy moment, odkąd przyszedł na Santiago Bernabeu. Zdobył już 23 bramki w lidze, w klasyfikacji Pichichi wyprzedzają go tylko Cristiano Ronaldo, Luis Suárez i Leo Messi. Średnią liczbę goli w stosunku do minut spędzonych na boisku ma najwyższą.

Real się odradza, czuć, że rozbity zespół sprzed dwóch miesięcy nie istnieje. Zmartwieniem jest kontuzja Ronaldo, który być może nie zagra w kolejnym meczu ligowym z Rayo. Zidane zezłościł się na siebie, mówił, że lider drużyny chce grać zawsze, ale trener nie powinien mu na to pozwolić.

To, że w środę w lidze hiszpańskiej utrzymano status quo na szczycie, nie jest jednak normalne. Ostatnio cała trójka liderów wygrała aż sześć kolejek temu.



Sergio Ramos jest podobny do Józefa Stalina!? A Pep Guardiola do... Zobacz sobowtórów piłkarzy!