Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Puchar Króla. Krychowiak na Barcelonę

21 maja w meczu o Puchar Króla Sevilla zmierzy się z Barceloną. Chyba, że zdarzą się jeszcze rzeczy absolutnie nieprawdopodobne - pisze na blogu dziennikarz Sport.pl Dariusz Wołowski.
Modły Unaia Emery'ego zostały wysłuchane. Przed losowaniem par półfinałowych Pucharu Hiszpanii trener Sevilli powtarzał "wszyscy, byle nie oni". Oni, czyli drużyna Luisa Enrique, ta sama, która ostatni raz gorzkiego smaku porażki zaznała 3 października w Sewilli. Katalończycy starali się wtedy dojść do siebie po kontuzji Leo Messiego.

Czasy prehistoryczne z dzisiejszego punktu widzenia. Od tej pory Barca wychodziła na boisko 27 razy i tylko pięć razy dzieliła się punktami, dokonując tak spektakularnych sportowych egzekucji jak 4:0 z Realum w lidze, 6:1 z Romą w Champions League, 6:0 z Athletic Bilbao w lidze i 7:0 z Valencią w Pucharze Hiszpanii. Można by ją nazwać czołgiem, lub pociągiem pancernym, gdyby nie styl, w którym siła fizyczna gra raczej poślednią rolę.

Niewiarygodne ile jeszcze skandali wybuchnie wokół Camp Nou nie naruszając spójności drużyny. Były prezes Sandro Rosell i jego następca Jose Maria Bartomeu z trudem znajdują czas między wizytami w sądzie i urzędzie skarbowym. Na mecz z Valencią Neymar musiał się bardzo spieszyć, był wezwany by zeznawać we własnej sprawie do Madrytu. Może stąd przestrzelony rzut karny, który uchronił gości od jeszcze wyższej porażki? Do tego sprawy skarbowe Messiego, czy Javiera Mascherano - jest dość motywów, by znaleźć alibi dla każdego kryzysu. Mimo to na boisku Barca mknie z siłą pocisku.

Nikt nie chce znaleźć się w jego zasięgu. Także Emery. Kiedy Sevilla trafiła w półfinale na Celtę Vigo odetchnął z ulgą. Paradoksalnie Celta to jedna z trzech drużyn, które w tym sezonie podbiły Ramon Sanchez Pizjuan. Z 16 spotkań u siebie drużyna Emery'ego przegrała tylko z Atletico, Celtą i City - od 3 listopada sewilski Nervion znów zmienił się w twierdzę niezdobytą. Czwartkowy triumf na Celtą 4:0 (bez kontuzjowanego Krychowiaka) był pokazem Sevilli takiej, o jakiej marzą w Andaluzji. Goście grali dobrze, finał Pucharu Króla jest ich wielkim marzeniem. Pierwszą bramkę stracili po strzale głową, trzy kolejne po kontrach tak klasycznych, wręcz podręcznikowych, w których udział bierze trzech zawodników (ten, który przecina akcję rywala; ten, który podaje i ten, który strzela).

Jeśli więc w środę i czwartek Valencia i Celta nie wygrają 8:0 i 5:0 w finale zmierzą się Barcelona z Sevillą. 21 maja (lub 22 gdyby klub z Andaluzji dotarł do finału Ligi Europy) Krychowiak zapomni już o urazie kolana. Polaka czeka więc jeszcze jeden hit o jakim piłkarz można pomarzyć. Katalończycy znów będą chcieli grać na Santiago Bernabeu, Real się znów nie zgodzi, federacja wyznaczy Vicente Calderon lub Mestalla.

Emery stara się tonować euforię, przypomina, że na swoim stadionie Celta potrafiła wbić cztery gole Barcelonie. Nikt już jednak nie traktuje takiej opcji na poważnie. Sevilla wyjeżdża do Vigo, by w niedzielę przełamać ostatnią złą passę. Od początku sezonu nie wygrała w lidze meczu wyjazdowego. Musi to zmienić, jeśli chce gonić czwarty w tabeli Villarreal. Dziś drużynę z Pizjuan stać jednak na wiele. Po złym starcie sezonu pozostało tylko wspomnienie. W 15 ostatnich meczach straciła 4 gole przegrywając zaledwie raz. W Pucharze Króla wciąż gra w tyłach na zero.

Podyskutuj z autorem na jego blogu

Gdyby Zbigniew Boniek ubierał się jak Grzegorz Krychowiak [ZDJĘCIA]