Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Leo Messi, czyli bieg z piłką wewnątrz stopy

1 maja dziesięć lat temu pewien 17-latek dokonał rzeczy spektakularnej. Jego piękny gol był jednak tylko zapowiedzią futbolowej ery, która nieuchronnie miała nadejść.
Dobiegała 87. minuta meczu z Albacete, gdy Frank Rijkaard szeptał mu do ucha ostatnie wskazówki. Kibice na Camp Nou wstali z miejsc, gdy boisko opuszczał - jak zwykle w takich przypadkach niezbyt zadowolony, ze spuszczoną głową - Samuel Eto'o. Bez dobrego powodu. Jego gol z 22. min dawał Barcelonie prowadzenie 1:0. Kameruńczyk zdobył 22. bramkę w sezonie dla drużyny kroczącej po pierwszy od sześciu lat tytuł mistrza Hiszpanii.

Zmiennik wbiegł na boisko. Po kilkudziesięciu sekundach dostał znakomite podanie od Ronaldinho i strzelił gola, przerzucając piłkę nad bramkarzem. Sędzia gwizdnął jednak spalonego, raczej niesłusznie, obrońcy zbyt późno zrobili krok do przodu, ale efektowna bramka została anulowana. Już w doliczonym czasie gry ruszył w kierunku pola karnego, gdzie drogę zastąpiło mu dwóch obrońców Albacete. Odwrócił się z piłką, pchnął ją do Ronaldinho, sam robiąc kilka niespiesznych kroków lewym skrzydłem. Brazylijczyk, nie patrząc w jego kierunku, podbił piłkę nad rywalami do 17-latka. A ten wziął zamach do mocnego strzału, ale błyskawicznie zmienił zdanie, widząc, że bramkarz wybiega, skracając kąt. Piłka została uderzona lekko, technicznie, przefrunęła nad wybiegającym i wpadła do siatki. Camp Nou zawrzało, dziesiątki tysięcy ludzi przyjęło bramkę młodego piłkarza jako zapowiedź dni, które nieuchronnie miały nadejść. Barcelona pokonała Albacete 2:0.

Dla Argentyńczyka była to pierwsza bramka w zawodowej karierze. Dziś ma ich ponad 400 i trzeba przyznać, że rzadko się zdarza, by gracz lansowany na gwiazdę w tak młodym wieku spełnił wszystkie oczekiwania. Dekadę temu bożyszczem Camp Nou był Ronaldinho, trudno było wtedy nawet pomarzyć o czymś jeszcze lepszym. Brazylijczyk kochał futbol, ale jeszcze bardziej wesołe życie, Argentyńczyk miał tylko jeden nadrzędny cel.

Nie znaczy to, że Messi uniknął ostrych zakrętów. Konflikty z urzędem skarbowym wstrząsnęły całą jego rodziną. Nad serią meczów towarzyskich "Messi i przyjaciele" unosił się swąd nieczystości finansowych. Ale z najważniejszego zakrętu wychodzi na prostą, znów cieszy się grą. Ra l Gonzalez, jeden z największych symboli "madridismo", powiedział właśnie w wywiadzie dla "Sports Illustrated", że choć miał przywilej gry w Realu z Figo, Zidane'em, Brazylijczykiem Ronaldo, Cristiano Ronaldo, bezdyskusyjnie największym piłkarzem, z jakim się zetknął, jest Messi.

Zmarły 13 kwietnia urugwajski pisarz Eduardo Galeano nie mógł umieścić Leo Messiego w swojej słynnej książce "Futbol w słońcu i cieniu" wydanej w 1995 roku. O Diego Armando Maradonie napisał, że biegał po boisku z piłką przyszytą do stopy. Skoro Maradona miał piłkę przyszytą do nóg, to jak scharakteryzować Messiego? "On biega z piłką wewnątrz stopy" - napisał Galeano i wspominał, że te słowa musiały przypaść do gustu Argentyńczykowi, bo wysłał mu swoją koszulkę z podziękowaniem.

Messi ma naprawdę 38 lat, a Lewandowski 42 lata? [ZOBACZ]


Więcej o: