Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Puchar Króla. Po Atletico - Barcelona: Kameleon

2 : 3
Informacje
Puchar Króla 2014/15 - 1/4 finału
Środa 28.01.2015 godzina 21:00
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Atletico Madryt
2
0
2
FC Barcelona
3
0
3
Składy i szczegóły
Atletico Madryt
Bramki: Torres (1.), Raul Garcia (30. karny) Kartki: Garcia (14.), Gabi (43.) Turan (48.), Suarez (69.), Siqueira (76.), Gimenez (83.), Cani (86.) - żółte Gabi (45.), Suarez (84.)- czerwone Skład: Oblak - Juanfran (Gamez 59.), Miranda, Gimenez, Siqueira - Gabi, Suarez, Garcia, Turan (Cani 63.) - Torres, Griezmann (Niguez 46.)
FC Barcelona
Bramki: Neymar (9.), (41.) Miranda (38. sam) Kartki: Messi (44.), Alves (74.) - żółte Skład: Ter Stegen - Alba, Mascherano (Mathieu 63.), Pique, Alves - Iniesta, Busquets, Rakitić - Neymar (Pedo (77.), Suarez, Messi
Awans Barcelony do półfinału Pucharu Króla był przy okazji dowodem, jak głęboko Luis Enrique zrewolucjonizował sposób myślenia swoich piłkarzy - pisze dziennikarz Sport.pl Dariusz Wołowski.
Odblaskowy kolor koszulek gości z Camp Nou "krzyczał", że tego wieczoru stanie się na Vicente Calderon coś niezwykłego. Barcelona zaczęła mecz od tak kuriozalnego błędu, jakby sama chciała powiększyć stopień trudności rewanżu z Atletico. Javier Mascherano, jeden z najrozważniejszych graczy, jakich ma w kadrze Luis Enrique, posłał krzyżową piłkę do rywala, potem dał się ograć jak junior Fernando Torresowi i w kilkadziesiąt sekund Atletico odrobiło straty z pierwszego meczu. "El Nino" spisał się jak w 1/8 finału na Santiago Bernabeu.

Wydawało się, że musimy zobaczyć starty, zgrany scenariusz z życia Katalończyków prezentowany od lat bez modyfikacji. Barca miała ustawić atak pozycyjny, Atletico cofnąć się do obrony i kontrolować mecz bez piłki, czyli tak jak najbardziej lubi Diego Simeone. W rzeczywistości stało się coś przeciwnego, jakby obie drużyny postanowiły wcielić się w swoich rywali. W 45 minut Barcelona zdobyła dwie bramki z kontrataku, jedną po stałym fragmencie gry (samobójczy strzał Mirandy) - co się jej raczej w ogóle nie zdarzyło.

Czyhać na okazję do kontry to specjalność zakładu Realu Madryt, akcje po rożnych i wolnych to strategie Atletico ocierające się o mistrzostwo. Barca zmieniła się jak kameleon i okazało się, że efekt był piorunujący. Nikt nie mógł nawet marzyć o tym, by Katalończycy w zaledwie 45 minut zniechęcili do walki o półfinał takiego rywala jak mistrz Hiszpanii. A jednak to się udało, w dodatku absolutnie rewolucyjnymi metodami.

Kontry Barcelony kończone przez Neymara były zabójcze. W dramatyczny mecz niepotrzebnie wmieszał się sędzia z dwoma kluczowymi błędami. Mascherano nie faulował Juanfrana w polu karnym, więc jedenastka dla Atletico była wyssana z palca, powinna być odgwizdana tuż przed golem na 3:2 dla Katalończyków, gdy Griezmann trafił piłką w rękę Jordiego Alby.

Czerwona kartka dla Gabiego w drodze do szatni była dla Atletico ciosem ostatecznym i samobójczym (bardziej samobójczym niż gol Mirandy). Kapitan Atletico zabił wiarę w swoich kolegach i odebrał kibicom wszelkie szanse na przeżywanie wielkich emocji do końca. Druga połowa mogła się nie odbyć. Gospodarze podkulili ogon, cofnęli się na swoją połowę, czekając, co najwyżej na okazję do postawienia stempla korkami na piszczelach gości. Ci głównie unikali walki, która była już rozstrzygnięta.

Luis Enrique musiał być jednak tego wieczoru przeszczęśliwy. Od początku sezonu poszukiwał sposobów na wzmocnienie gry defensywnej i rozwiązanie problemów "zakleszczania" się ataku pozycyjnego pod bramką przeciwną. Jego drużyna miała szukać zmiany metod, tempa gry, eliminując tę paraliżującą ją przewidywalność. Najszybszym egzaminem na postępy zmiany mentalności graczy z Camp Nou były starcia z PSG, Realem i Atletico. Znaczący miał być szczególnie ten ostatni rywal, bo w ubiegłym sezonie najmisterniej i najbardziej regularnie obnażał wady Katalończyków.

Wyjazd do Paryża zakończył się porażką Barcelony, wyjazd na Santiago Bernabeu także. Można było tylko mieć nadzieję, że drużyna z Leo Messim w nowej roli wciąż jest dopiero w połowie drogi do celu wyznaczonego przez trenera. To był ambitny i śmiały plan, zmiana sposobu gry Barcelony jest czymś znacznie więcej niż sprawą taktyki. Styl gry drużyny z Camp Nou to kwestia fundamentalna, dziedzictwo, znak rozpoznawczy wynoszony na sztandary.

Trzy mecze z Atletico były już jednak takie, o jakich Enrique mógł marzyć. Zwycięstwo 3:1 w lidze, 1:0 w Pucharze Króla i wczorajsze 3:2 na Vicente Calderon w rewanżu dają obraz postępów dokonanych przez Barcę. To jest dziś drużyna grająca inaczej. I co nie bez znaczenia - w zgodzie z tradycją, sam Johann Cruyff nie miałby się do czego przyczepić.

Oczywiście przyszłości przewidzieć się nie da, nie ma podstaw, by twierdzić, że Enrique odniesie sukces. Jedno jest pewne, a przed meczami z Atletico nie było - że nowy trener Barcy nie jest skazany na porażkę.

Dyskutuj z autorem na jego blogu