Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Real - Barcelona. Gole Ronaldo, gole Messiego

Kontuzja Garetha Bale'a sprawia, że Carlo Ancelotti jeszcze mocnej postawi na grę kombinacyjną. Z Kroosem, Jamesem, Modricem, Isco i przy wsparciu Benzemy Real Madryt ma szansę podjąć walkę z Barceloną nie tylko o zwycięstwo, ale i o posiadanie piłki - pisze dziennikarz Sport.pl i Gazety Wyborczej Dariusz Wołowski.
To ma być klasyk piłkarzy - jak zapewnia dziennik "El Pais". Minął czas, gdy na ławkach obu hiszpańskich kolosów zasiadali trenerzy apodyktyczni, przekonani o swoim strategicznym geniuszu, zapatrzeni we własne wizje. Carlo Ancelotti już drugi sezon próbuje "umeblować" królewski salon wystawnymi meblami, które nie zawsze już na pierwszy rzut oka pasują do siebie. Przed rokiem z klasycznego skrzydłowego Angela Di Marii zrobił pomocnika harującego w defensywie, co zapewniło klubowi największy sukces od 12 lat. Teraz nowe zadania dostają James Rodriguez, Isco, piłkarze na wskroś ofensywni mający jednak grać tak, by osławiona "równowaga" (słowo najczęściej wypowiadane przez Ancelottiego) nie była terminem bez pokrycia. Także Toni Kroos cofa się bardzo głęboko pod swoje pole karne, skąd rozpoczyna dystrybucję piłek z precyzją godną Xaviego Hernandeza w szczytowym okresie jego kariery.

Gdy przypomnimy sobie pierwsze El Clasico Ancelottiego, w którym Sergio Ramos grał w pomocy, Bale w środku ataku, a Benzema wylądował na ławce, zdamy sobie sprawę z drogi, którą przebył trener Realu. Z drużyny specjalizującej się kontratakach, liczącej na szybkość i tytaniczną siłę Ronaldo i Bale'a "Królewscy" stali się zespołem na miarę ambicji klubu. Dziś ataku pozycyjnego i gry kombinacyjnej nie muszą się wstydzić nawet wtedy, gdy na przeciwko stanie Leo Messi, Andres Iniesta, Neymar i Xavi Hernandez.

Luis Enrique obawia się tej zmiany, bo jego drużyna wciąż żyje z przewagi pozycyjnej. Nauczyła się kontrować, poprawiła grę w defensywie, ale prostopadłe zagrania Messiego, Iniesty czy Ivana Rakitica nadal są jej podstawową siłą. Iniesta zagra w lidze na Santiago Bernabeu 10. raz. Debiutował w 2005 roku, gdy po przeciwnej stronie grali Zidane, Brazylijczyk Ronaldo i Beckham. Uderzyło go, jak niewiele trzeba, by przegrać, "Królewscy" wykorzystali wszystkie swoje szanse, a Barcelona, choć grała dobrze, wróciła na Camp Nou bez punktu, a po stronie strat z czterema golami. Od tamtej pory przeżył owację na cześć Ronaldinho, najwspanialszy triumf 6:2, aż po niedawne zwycięstwo 4:3, kiedy zdobył gola. Jeszcze lepsze wspomnienia ze stadionu Realu ma Messi (17 goli w klasykach). Dziś może wyrównać lub pobić rekord Zarry (251 bramek w lidze hiszpańskiej). Argentyńczyk napsuł "Królewskim" masę krwi, ale można mieć poważne obawy, że jest dopiero gdzieś w okolicy połowy historii, którą zapisze w Gran Derbi.

Luis Suarez ma dostać od Luisa Enrique co najmniej kilka minut. Czy będzie to czas, w którym zdecydują się losy meczu, a może wyjdzie do gry tylko po to, by pierwszy raz od mundialu poczuć się piłkarzem? Barcelona wydała na niego 81 mln euro, nowy trener ma zmienić w związku z tym taktykę gry. O ile ewolucja Messiego u poprzednich szkoleniowców polegała na zbliżaniu się do bramki, o tyle teraz Argentyńczyk ma zostać wycofany. Ciekawe, jaki to przyniesie efekt, być może to, co działo się ostatnio, gdy Messi przestał dotrzymywać kroku Cristiano Ronaldo w liczbie zdobywanych bramek, jeszcze się pogłębi? Niewykluczone jednak, że przyniesie korzyść drużynie.

Na początku kariery Cristiano Ronaldo miał z Barceloną ogromny kłopot - jeszcze jako gracz United. Carles Puyol zdawał się jego przekleństwem. W siedmiu meczach z Katalończykami Portugalczyk nie zdobył gola, w kolejnych 17 starciach wbił ich aż 13. Dziś zagra przeciw Barcy 25. raz. Mecze na Santiago Bernabeu były dla niego znacznie trudniejsze - trafił w nich do siatki tylko cztery razy, aż trzy z rzutów karnych. Za to Messi zawsze uwielbiał wypady do stolicy. W lidze uciszał Bernabeu 8 razy, ostatnio zdobył tam hat-tricka, a przecież był też bohaterem głośnego półfinału Ligi Mistrzów w 2011 roku.

Statystyki mają jednak to do siebie, że nie mówią nic o przyszłości. Ta napisze się dziś od godziny 18, gdy tradycyjnie futbolowy świat wstrzyma oddech na 90 minut. Czego się można spodziewać? Wszystkiego. Nawet tego, że pierwszy raz od 2008 roku w Gran Derbi Real będzie dłużej w posiadaniu piłki?

O El Clasico podyskutuj na blogu autora

Więcej o: