Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Barcelona żegna Vilanovę. "Wszyscy cule będą Ci wdzięczni na zawsze"

Dwa i pół roku trwała walka Tito Vilanovy z rakiem ślinianki. W piątek okazała się przegrana. Były trener Barcelony zmarł po operacji.
"Wszyscy jesteśmy z Tito, ściskamy kciuki" - mówił trener Realu Carlo Ancelotti na wieść o tym, że Vilanova trafił nagle do szpitala z problemami żołądkowymi i musi być operowany. To nie był zwrot grzecznościowy, niedawny trener Barcelony był zawsze wyjątkowo lubiany w środowisku. Skromny, opanowany, taktowny. A przede wszystkim naturalny, co w futbolu na najwyższym poziomie zdarza się rzadko. Mówił mało, wolał, by za niego przemawiała drużyna.

W listopadzie 2011 roku wykryto u niego nowotwór ślinianki. W Barcelonie był wtedy jeszcze asystentem Pepa Guardioli. Wyleczył się, można było mieć nadzieję, że definitywnie, bo gdy Guardiola odchodził, został jego następcą. Nawrót choroby nastąpił w grudniu 2012 roku. Vilanova zostawił drużynę, pojechał do Nowego Jorku na kurację, skąd wrócił 2 kwietnia 2013. Jego zespół zdobyła tytuł mistrza Hiszpanii z rekordową liczbą 100 pkt. 19 lipca tuż przed sparingiem z Lechią w Gdańsku, gdy wydawało się, że poprowadzi drużynę dalej, nastąpił kolejny nawrót choroby. Musi zrezygnować z pracy w Barcelonie, skupiając się na leczeniu. Od tamtej pory walczył o życie. Sił dodawał mu przykład lewego obrońcy klubu Erica Abidala, który po nawrocie raka wątroby miał przeszczep i wrócił na boisko. Dziś gra w Monaco. Po śmierci Tito Abidal zamieścił zdjęcie na Twitterze, jak obaj z Tito wznoszą trofeum za mistrzostwo Hiszpanii. "Za to wszystko, co przeżyliśmy razem, nigdy Cię nie zapomnę. Dzięki za wspólną walkę" - napisał Abidal.

Jesienią i zimą Vilanova bywał nawet na meczach Barcy. W piątek okazało się, że jego stan raptownie się pogorszył. Miał kłopoty żołądkowe, przeszedł operację w centrum szpitalnym Quirón w Barcelonie. Lekarze oceniali jego stan jako krytyczny, ale stabilny. Niedługo potem zmarł.

Komentarze pod informacją w barcelońskim dzienniku "Sport" oddają mu hołd. Kibice Realu Madryt, Athletic Bilbao i wszyscy inni Hiszpanie. "Płaczę jak dziecko, a moje łzy płyną z duszy" - napisał kibic z La Corunii. "Walczył o zwycięstwo w meczu swojego życia, ale sędzia powiedział mu, że musi opuścić boiska ziemskie, bo Bóg powołał go do prowadzenia drużyny w niebie" - pisał inny. "Jestem z Madrytu, kibic Realu. Chciałbym, żeby mój klub przegrał wszystkie mecze, gdyby to mogło wskrzesić tego niezłomnego człowieka".

Obrońca "Królewskich" Sergio Ramos napisał na Facebooku: "Tito, to wzór siły i waleczności dl nas wszystkich". Cesc Fabregas znał Vilanovę 14 lat. "Wszyscy cule będą Ci wdzięczni na zawsze. Takich jak Ty jest niewielu. Dzięki, że zawsze wierzyłeś we mnie, pomagałeś, motywowałeś. Z Twoją pomocą stawałem się lepszy".

Tito miał 45 lat. Niemal całe sportowe życie spędził w Barcelonie. Do "La Masia" trafił w wieku 16 lat, ale do pierwszej drużyny się nie przebił, choć w juniorach grał z Guillermo Amorem, bramkarzem Carlesem Busquetsem (ojcem Sergio), Albertem Ferrerem. Odszedł. W jego wędrówce po klubach były Celta Vigo, Mallorca i Elche. Do Barcy wrócił w 2001 roku, by pracować z dziećmi. Wtedy prowadził słynny zespół Cadete B z Messim, Fabregasem i Pique.

Rok później prezes Joan Laporta zreformował jednak sekcje młodzieżowe, więc Tito stracił pracę. W 2007 roku miał trenować Terrassę, ale Guardiola namówił go na pełnienie roli jego asystenta w rezerwach Barcelony. Po roku razem objęli rozbity pierwszy zespół opuszczony przez Franka Rijkaarda i osiągnęli sukcesy nienotowane w historii klubu z dwoma triumfami w Champions League. 22 kwietnia 2012 roku prezes Sandro Rosell ogłosił, że następcą Guardioli będzie jego dotychczasowy współpracownik. Był czwartym trenerem w historii Barcy, który jako debiutant zdobył mistrzostwo Hiszpanii. Przed nim tylko Josep Semitier, Louis van Gaal i Guardiola. Został nagrodzony trofeum Miguela Munoza dla najlepszego trenera ligi hiszpańskiej.

Był mężem Montse Chaure, ojcem Carloty i Adriána.