Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Primera Division. Żółta łódź tonie

2 : 2
Informacje
Primera Division 2011/12 - 18 kolejka
Niedziela 08.01.2012 godzina 18:00
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Villarreal
2
0
2
Valencia
1
1
2
Składy i szczegóły
Villarreal
Bramki:Ruben (14.), Rodriguez (18.)
Kartki:Bruno, Cani, Zapata, Oriol, Ruben - żółta
Skład:Lopez - Angel, Rodriguez (77. Lejeune), Zapata, Oriol - Valero, Senna, Bruno, Cani (70. Castellani) - Nilmar (86. Camunas), Ruben
Valencia
Bramki:Feghouli (41.), Aduriz (87.)Kartki:Jonas, Banega, Miguel - żółta
Skład:Alves - Miguel, Rami, Ruiz, Alba - Banega (72. Costa), Topal - Feghouli (76. Aduriz), Jonas, Mathieu (66. Hernandez) - Soldado
Pięć lat temu Villarreal grał w półfinale Ligi Mistrzów, trzy lata temu - w ćwierćfinale, w poprzednim sezonie zajął czwarte miejsce w lidze. Dziś ledwie wystaje nad strefę spadkową, z krajowego pucharu odpadł po porażce z trzecioligowcem. I prawdopodobnie będzie jeszcze gorzej
Historia Villarrealu brzmi jak bajka. Pod koniec lat 90. klub, który od początku istnienia huśtał się między drugą a trzecią ligą, kupił właściciel wytwórni płytek ceramicznych Fernando Roig. Nikt nie wróżył mu sukcesu, bo do budowania potęgi zabrał się w miasteczku zamieszkanym przez 42 tys. ludzi. To tak, jakby ktoś chciał podbić europejskie puchary drużyną z podwarszawskiego Piaseczna.

Roig wymarzył sobie drużynę grającą efektownie, opartą na przybyszach z Ameryki Południowej. W Villarrealu karierę na Starym Kontynencie zaczęli Ekwadorczyk Luis Antonio Valencia (dziś Manchester United), Urugwajczycy Diego Godin (Atletico) i Martin Cáceres (Sevilla). Głowy do interesów mogła mu zazdrościć większość konkurentów. Za wykopanego z Manchesteru United Diego Forlána zapłacił 3 mln euro. Trzy lata i 59 goli później odsprzedał urugwajskiego snajpera Atletico Madryt za sumę siedem razy większą. Nazywany od barw strojów "Żółtą łodzią podwodną" Villarreal rozgościł się w Champions League, a w 2008 r. został wicemistrzem Hiszpanii.

Dziś Roig ma jednak kłopoty i zdecydowanie mniej szczęścia. W Hiszpanii szaleje recesja, bezrobocie sięga 21,5 proc. i jest najwyższe w strefie euro. Biznes ceramiczny ledwie zipie, więc trzeba oszczędzać. Latem właściciel klubu sprzedał Maladze wychowanka i gwiazdę drużyny Santiago Cazorlę za 21 mln euro. Kapitan Marcos Senna, któremu latem obniżono pensję, porównał tamten transfer do odcięcia palca. Borja Valero twierdził, że klub "stracił swoją tożsamość".

Jakby tego było mało, jesienią tracił kolejnych piłkarzy. Najlepszy strzelec Giuseppe Rossi, za którego kilka miesięcy temu Tottenham chciał zapłacić 35 mln euro, w październiku zerwał więzadła w kolanie. Na boisko wróci w marcu. Później urazu doznał jego partner z ataku Nilmar i rozgrywający Cani. W najgorszym momencie na treningi pierwszego zespołu docierało ośmiu piłkarzy. Efekt? Jedno zwycięstwo w pierwszych dziewięciu kolejkach, ledwie 13 strzelonych goli jesienią w lidze, zero punktów i ostatnie miejsce w fazie grupowej Ligi Mistrzów.

Niedawno pracę stracił trener Juan Carlos Garrido, który pracował w Villarrealu przez dekadę. Odpowiadał za drużynę rezerw i juniorów, w poprzednim sezonie doprowadził pierwszy zespół do czwartego miejsca w lidze. - To klub rodzinny. Juniorzy i gwiazdy jedzą w tym samym miejscu. W każdej chwili mogę się spotkać z prezydentem i dyrektorem sportowym. W innych klubach decyzje zapadają miesiącami, tutaj - w 10 minut - mówił Garrido. Roig długo bronił szkoleniowca, na siebie brał odpowiedzialność za wyniki. Cierpliwość wyczerpała się po odpadnięciu z Pucharu Hiszpanii z trzecioligowym Mirandés. - Rozumiem decyzję, gra i rezultaty mojej drużyny były katastrofalne i haniebne - mówił Garrido.

Jego następcą został José Molina, były bramkarz Atletico Madryt i Deportivo La Coruńa. To jemu gola z połowy boiska strzelił w 1996 r. napastnik Widzewa Łódź Marek Citko. Przeszedł taką samą drogę jak poprzednik, przez ostatnie trzy lata pracował z juniorami i rezerwami klubu. Bez sukcesów, druga drużyna Villarrealu broni się przed spadkiem z II ligi, fatalnie gra w defensywie.

Mało prawdopodobne, by w styczniu zespół się wzmocnił. Niedawno ogłoszono, że w poprzednim sezonie klub przyniósł 16 mln euro straty, budżet na ten rok będzie 25 proc. mniejszy niż poprzedni. - Ludzie muszą zrozumieć, że to czas zaciskania pasa. Nie będzie łatwo się odbudować - ostrzega Roig. Według prezesa kluczowy będzie styczeń, gdy jego zespół zmierzy się z Barceloną, Atletico i Sevillą. W niedzielę w pierwszym z trudnych meczów Villarreal zremisował 2:2 z Valencią, choć po 18 minutach prowadził 2:0.