Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Wichniarek nadal trafia, ale Arminia przegrywa

Artur Wichniarek zdobył czwartego gola w trzecim meczu. Jego Arminia Bielefeld doznała jednak pierwszej porażki w sezonie, ulegając 2:4 z HSV. Nowym liderem zostało Schalke 04
Wichniarek: Owacji na stojąco w Berlinie nigdy nie dostane »

Dwie twarze Arminii - pisze "Süddeutsche Zeitung" o meczu na Schüco-Arena w Bielefeld. W pierwszej połowie gospodarze pokazali tę piękną. Po świetnej grze prowadzili już 2:0. Już w 9. min objęli prowadzenie po strzale Chrisa Katongo (asysta Wichniarka).

W 37. min na 2:0 podwyższył Wichniarek. Polski napastnik wyprzedził holenderskiego obrońcę Jorisa Mathijsena i strzałem w lewy róg pokonał bramkarza gości. 24 tys. widzów było w siódmym niebie. Skazywana przez większość ekspertów na spadek z Bundesligi Arminia fantastycznie zaczęła sezon. Zremisowała u siebie z Werderem Brema i wywiozła punkty z Berlina.

HSV udowodniło jednak, że zamierza przełamać dominację Bayernu Monachium i powalczyć o tytuł. Piłkarze Martina Jola jeszcze przed przerwą zdobyli kontaktowego gola po strzale byłego piłkarza Arminii Bastiana Reinhardta. Tuż po przerwie ten sam Reinhardt wyrównał na 2:2. W 64. min objęli prowadzenie po strzale reprezentanta Chorwacji Ivicy Olicia, a wynik w końcówce meczu ustalił Czech David Jarolim. W efekcie Arminia jest już na skraju pozycji spadkowej. Pocieszeniem dla Wichniarka pozostaje to, że nadal przewodzi w klasyfikacji najlepszych strzelców Bundesligi wspólnie z Bośniakiem Vedadem Ibiseviciem z TSG 1899 Hoffenheim.

- To był piękny mecz, w bardzo szybkim tempie i z mnóstwem goli. Jedyne, na co mogę narzekać, to niekorzystny wynik. Różnica między Arminią a HSV polega na tym, że rywale ze wszystkich pięciu okazji zdobyli cztery gole, a my z ośmiu - dwa - stwierdził po meczu trener gospodarzy Michael Frontzeck.

Kuba Błaszczykowski zagrał 83. minuty w wygranym przez Borussię Dortmund meczu z Energie Cottbus, ale tym razem niczym się nie wyróżnił. Znów świetnie zagrała za to najmłodsza defensywa Bundesligi (średnia wieku 20,5 roku) w składzie Antonio Rukavina (24 lata), Neven Subotić (19), Mats Hummels (19) i Marcel Schmelzer (20). Niemieckie media zaczęły już o niej pisać "Festung Dortmund", czyli twierdza Dortmund. Dzięki grze młodych piłkarzy BVB zajmuje trzecie miejsce w tabeli z taką samą liczbą punktów co lider. - Dla innych trenerów to dramat wystawić w defensywie młodych niedoświadczonych piłkarzy z juniorów. Ale nasi są tak wyjątkowo utalentowani, że to szczęśliwa sytuacja, iż zostałem zmuszony do postawienia właśnie na nich - przyznał trener Jürgen Klopp.

Pierwszej porażki w sezonie doznał także dotychczasowy sensacyjny lider TSG 1899 Hoffenheim, który do soboty nie stracił ani jednego gola. Ale na BayArena w Leverkusen dał sobie strzelić aż pięć i uległ Bayerowi 2:5.

W tej sytuacji na pierwsze miejsce awansowało Schalke 04, które dzięki bramce Heiko Westermanna pokonało u siebie VfL Bochum 1:0. "Für Europa zu schwach, in Deutschland aber Spitze" (za słabi na Europę ale w Niemczech na szczycie) - skomentowała niemiecka prasa odpadnięcie piłkarzy z Gelsenkirchen z Ligi Mistrzów po przegranym w środę 0:4 meczu z Atletico Madryt. W sobotę na Veltins Arena najlepszym zawodnikiem był Brazylijczyk Rafinha, który wbrew woli klubu udał się z reprezentacją na igrzyska olimpijskie do Pekinu. Lada moment zostanie za to ukarany najwyższą grzywną w historii klubu. Dyrektor sportowy Schalke 04 Andreas Müller mówi nawet o 25 tys. euro za każdy dzień nieobecności. Ponieważ Rafinha spędził z reprezentacją ponad trzy tygodnie, mówi się, że grzywna wyniesie od 750 tys. do 1 mln euro. Choć w meczu z Bochum piłkarz starał się, jak mógł, nie będzie żadnej litości. Złość władz klubu powiększyło odpadnięcie z Champions League, co wiąże się ze stratą milionów euro. W dodatku Brazylijczyk oznajmił, że nie zabawi w Gelsenkirchen długo, zamierza bowiem wystąpić w reprezentacji Brazylii w eliminacjach mistrzostw świata 2010 7 i 10 września. Rafinha już zapowiedział, że będzie się starał odzyskać utracone pieniądze od Brazylijskiej Federacji Piłkarskiej.

Hoffenheim, czyli bogaty sen o Bundeslidze »

Więcej o: