Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Bundesliga. Ile zniesie terminator Lewandowski

To było niewyobrażalne, a staje się bardzo realne. Jeśli Bayern przegra w sobotę w Dortmundzie, walka o mistrzostwo Bundesligi rozgorzeje ponownie. A ludzi niezastąpionych lider ma tylko dwóch - bramkarza Manuela Neuera i kapitana reprezentacji Polski. Mecz o 18.30, relacja w Sport.pl, transmisja w Eurosport 2.
0 : 0
Informacje
Bundesliga 2015/16 - 25. kolejka
Sobota 05.03.2016 godzina 18:30
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Borussia Dortmund
0
0
0
Bayern Monachium
0
0
0
Składy i szczegóły
Borussia Dortmund
Kartki: Bender - żółta Skład: Burki - Piszczek, Bender, Hummels, Schmelzer - Guendogan (90. Sahin), Weigl, Durm - Mchitarian, Aubameyang, Reus (80. Ramos)
Bayern Monachium
Kartki: Alonso - żółta Skład: Neuer - Lahm, Kimmich, Alaba, Bernat - Alonso (90. Benatia), Vidal - Robben, Mueller, Costa (75. Ribery) - Lewandowski
Bayern nie porywa. Owszem, wytrwale młóci punkty i w środę z Mainz poniósł dopiero pierwszą w sezonie porażkę na własnym stadionie (pozostałe 15 meczów u siebie wygrał), ale ostatni pokaz przytłaczającej siły dał na początku listopada, gdy rozbił w Lidze Mistrzów Arsenal 5:1. W tym roku albo wydziera nieznaczne zwycięstwa z wysiłkiem, albo - mowa tu o poważniejszych wyzwaniach - nie wygrywa. Nawet w Turynie, w którym najpierw wgniótł gospodarzy w ich własne pole karne i prowadził 2:0, a po przerwie pozwolił im wrócić do życia. Juventus wyrównał, mógł nawet wygrać, odzyskał nadzieję na awans do ćwierćfinału LM.

A ponieważ przez Bundesligę jak opętana pędzi Borussia - w tym roku niepokonana i w kraju, i w Lidze Europejskiej - zredukowała stratę do lidera do pięciu punktów. I gdyby go w sobotnim szlagierze pokonała, stanęłaby tuż za plecami Bayernu.

Nikt się tego nie spodziewał i dlatego, że dortmundczycy mieli powoli zyskiwać nową tożsamość po zamianie trenera Jürgena Kloppa na Thomasa Tuchela, i dlatego że trwa epoka panowania monachijczyków o skali dotąd niespotykanej. Bayern już wcześniej utrzymywał tytuł przez trzy kolejne sezony, ale nigdy nie utrzymywał przez trzy sezony aż tak gigantycznej przewagi. Wiosną 2013 r., jeszcze za rządów trenera Juppa Heynckesa, uciekł wicemistrzowskiej Borussii na dystans 25 pkt, wiosną 2014 r. wyprzedził ją o 19 pkt, a wiosną 2015 r. dzieliło go od Wolfsburga "skromne" 10 pkt głównie z tego powodu, że w końcówce sezonu monachijczycy kompletnie odpuścili i przegrali trzy z ostatnich czterech meczów.

Pep Guardiola testował wówczas głębokich rezerwowych i zdarzało mu się nie powołać Roberta Lewandowskiego do meczowej kadry. Ale teraz, gdy jest o co grać, wyciska z niego maksimum. U trenera, który zasadniczo nie ufa klasycznym środkowym napastnikom i początkowo również na Polaka spoglądał podejrzliwie, Lewandowski awansował na gracza niezbędnego. Co wiemy nie tylko z chętnie wypowiadanych pochwał, ale też decyzji Hiszpana.

Po raz ostatni Lewandowskiego nie było na boisku w ostatnim kwadransie meczu w Mönchengladbach 5 grudnia. Od tamtej pory wychodził w podstawowym składzie zawsze i zawsze pracuje przez pełne 90 minut. I w dziewięciu spotkaniach Bundesligi, i w dwóch w Lidze Mistrzów, i w dwóch krajowego pucharu. Nawet wtedy, gdy trzeba odfajkować wyjazd do drugoligowego Bochum. Od 1170 minut Polak gra bez przerwy. I rzeczywiście wygląda niekiedy na niezastąpionego, to on strzelił osiem z dziesięciu pierwszych goli Bayernu w tym roku, ratując punkty w przeciętnych występach monachijczyków.

Guardiola chętnie tasuje nazwiskami z szerokiej kadry - np. w środę osadził w rezerwie napastnika reprezentacji Niemiec Thomasa Müllera - ale z głównego snajpera nie rezygnuje prawie nigdy. W Bundeslidze więcej czasu (100 proc.) spędził na boisku tylko bramkarz Neuer. Drugi w rankingu najbardziej eksploatowanych Lewandowski wyprzedza kolegów zdecydowanie - grał o 152 minuty więcej niż Müller, o 225 więcej niż David Alaba i o 294 więcej niż Philipp Lahm. I jako jedyny rozegrał pełne sześć godzin w Pucharze Niemiec, tam odpoczywał nawet Neuer. Liga Mistrzów? Lewandowski zaliczył oczywiście wszystkie mecze jako jeden z trzech w drużynie.

Jeśli zatem Bayern w Dortmundzie przegra i walka o tytuł rozgorzeje ponownie, polski napastnik już do końca sezonu nie odetchnie prawdopodobnie ani przez chwilę. W PZPN usłyszeliśmy nawet rzucone półserio, ale jednak rzucone, że Lewandowskiemu przydałoby się przynajmniej przeziębienie, żeby trochę odpoczął. Bo nasz terminator, jak wiadomo, nie choruje nigdy. Przez niespełna trzy lata w Bayernie niedysponowany był właściwie tylko raz - rok temu, gdy doznał wstrząśnienia mózgu po zderzeniu z Mitchellem Langerakiem. Choć lekkie zmęczenie materiału można niekiedy podejrzewać. W środę Polak nie oddał celnego strzału, średnio wyglądał także w Turynie.

Adam Nawałka widzi, że jego kapitan haruje jak wół, więc przy każdej okazji sam daje mu wolne. Jesienią odesłał go do domu przed sparingiem z Czechami, a wiosną - przed sparingiem z Grecją. Selekcjoner mógłby pewnie negocjować z Guardiolą, ale zdaje sobie sprawę, że to również Lewandowski rwie się, by grać zawsze. Jak inni wielcy nienasyceni, Leo Messi czy Cristiano Ronaldo.

Skutki dla reprezentacji są różne. Portugalczyk na niemal każdym letnim turnieju wygląda na piłkarza wyżętego z sił i tylko na jednym ze swoich trzech Euro oraz trzech mundiali zdołał strzelić więcej niż jednego gola. Jeśli zatem Bayern będzie walczył na całego do samego końca sezonu, pozostanie liczyć, że nam trafił się atleta jeszcze twardszy niż Ronaldo. Bo na przykład trener Niemców, naszych grupowych rywali na Euro 2016, nie powołuje do reprezentacji nikogo poza Neuerem, kto miałby w nogach tyle, ile Lewandowski.

Transmisja meczu Borussia - Bayern w sobotę o 18.30 w Eurosporcie 2

O błyskotliwej karierze i pasjach Roberta Lewandowskiego przeczytasz też w książce "Pogromca Realu" >>

Miliarderzy w sporcie. Założymy się, że się zdziwisz?




Więcej o:
Komentarze (8)
Bundesliga. Ile zniesie terminator Lewandowski
Zaloguj się
  • tadejrooo

    Oceniono 3 razy 1

    Niemcy próbują wykończyć Lewego przed euro i gra mecz za meczem,może w którymś ktoś go wyeliminuje(oby nie). Obawiają się powtórki z eliminacji i chcą go zajechać.

  • 2011michal

    0

    Drogi autorze tekstu, jakie trzy lata w Bayernie? Lewandowski jest graczem Bayernu od ~półtora roku. To dopiero jego drugi sezon.

  • giszta

    0

    Proponuje założyć kościół wyznawców Lewnadowskiego i jego żony. Polacy są tak ubogim społeczeństwem,jeśli chodzi o sukcesy w piłce nożnej że byle jaki sukces jest rozpamiętywany i rozdmuchany na skalę ogólnokrajową. Otóż moi drodzy Lewandowski to profesjonalista, dobry napastnik jeden z najlepszych! TYLKO CZY TO POWÓD ŻEBY CODZIENNIE KATOWAĆ NAS INFORMACJAMI O NIM!
    Po 1 on gra dla niemców i strzela im bramki, co mnie jako Polaka to interesuje?
    Po 2 mimo dobrych eliminacji (choć były one mega łatwe) wciąż nie daje nam w reprezentacji tego czego od niego oczekujemy. No fakt, że zaraz mi się wypomnie że ma Więcej goli od Bońka itp. Tylko zobaczcice w jakich meczach te bramki strzelał Boniek a w jakim Lewandowski. Rywale którym strzelał gole w koszulce biało czerwonej są śmieszni.
    Nie wiem czym się tu podniecać RObert ma bardzo nudną osobowość, pilkarsko jest skuteczny ale gra w Bayernie klubie ktory o pare klas przewyższa swoich rywali w bundeslidze. I weście sobie pod uwagę że Abomeyang ma podobne statystyki do Roberta gdy grał w Borussi. W bayernie znacie takich piłkarzy jak Makay, Pizarro, czy Elber.
    Oni grając w tym klubie również mieli niebywałe statystyki. Więc może skończcie codzeniie katować nas artykułami o tym bucu.
    A na marginesie to powiem tak: Gdyby takie warunki jak on mieli tacy piłkarze jak świerczewski, dziekanowski, czy kosecki mieliby podobne kariery nie mówiąc już o Lacie i Deynie.

  • sekanx

    0

    Lewandowski rusza się mniej niż bramkarz. Czeka aż mu podadzą i przykłada nogę do piłki. Często nieskutecznie.

  • dreadfulsam

    0

    Gdyby Lewy nie grał, to byłby wrzask, że Niemcy specjalnie trzymają go na ławie, żeby na Euro był bez formy.

    Z drugiej strony, znając dzieje naszej reprezentacji przed wielkimi turniejami obawiam się, że na jakimś treningu albo sparingu Lewandowski odniesie kontuzję. Niegroźną, ale eliminującą go z gry na Euro. I wszystko się posypie, a dziennikarze sportowi potem będą latami roztrząsać, co by było, gdyby Lewandowski jednak grał. Że pewnie nie przegralibyśmy 0:1 z Irlandią Północną, że nawiązalibyśmy równorzędną walkę z Niemcami zamiast dać się zlać 0:4, a z Ukrainą może byłoby lepiej, niż remis 1:1. Ja wiem, że to defetyzm, ale im więcej słyszę o tym, jak to Reprezentacji Polski boją się w całej Europie, im częściej czytam o tym, jak to Lewandowski jest niezastąpiony w Bayernie, Krychowiak w Sevilli, a Glik w Torino, tym bardziej staje mi przed oczami chór wujów, który przed Euro 2012 przez wszystkie wypadki odmieniał "trio z Dortmundu". I generalnie widzę, że balon jest pompowany jeszcze bardziej, niż przed Mundialem w Korei (a sądziłem, że bardziej się już nie da) i to przez samych piłkarzy. A skończy się jak zawsze.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX