Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Niechciany w Manchesterze United i w Realu Madryt. W Bundeslidze został piłkarzem miesiąca po raz trzeci z rzędu

Trzykrotnie z rzędu został wybrany piłkarzem miesiąca Bundesligi. W 23 meczach strzelił 21 goli i został gwiazdą Bayeru Leverkusen oraz całej ligi. A w sierpniu odszedł z Manchesteru United, bo od Louisa van Gaala usłyszał, że ma ?jeden procent szans na grę?. W sobotę o 18.30 Javier Hernandez zmierzy się z Robertem Lewandowskim, a Bayer Leverkusen z Bayernem Monachium.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Sierpień 2015. Manchester United miał już awans do Ligi Mistrzów, bo wysoko prowadził w eliminacjach z Club Brugge. Wtedy "Czerwone Diabły" dostały rzut karny. Podszedł do niego Hernandez i zrobił to.



Miny van Gaala i Ryana Giggsa mówiły wszystko. Tak zakończyła się przygoda Meksykanina z Manchesterem. - Rozmawiałem z van Gaalem i powiedział, że mam tylko 1 proc. szans na grę. Dlatego przeszedłem do Bayeru - tłumaczył Hernandez.

"Dziecko" Fergusona

Bayer miał zapłacić za niego niecałe 10 mln euro. Ale podejmował spore ryzyko, bo kariera Meksykanina nie potoczyła się zgodnie z planem. Hernandez stał się gwiazdą podczas mistrzostw świata w 2010 roku. Po nich przeszedł do Manchesteru (choć transfer uzgodniono jeszcze przed turniejem). Sir Alex Ferguson często używał go jako "superrezerwowego". Hernandez nie grał najwięcej (nigdy więcej niż 28 meczów w sezonie ligowym), ale zawsze strzelał co najmniej 10 goli. W pierwszym sezonie kibice wybrali go najlepszym piłkarzem United. - Jestem bardzo wdzięczny Fergusonowi. To najlepszy menedżer, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego umiejętność komunikowania się ze składem. Każdy piłkarz znał swoje miejsce, mógł zagrać 15 meczów w sezonie - tłumaczył Hernandez.

Bohater jednej akcji

Jego problemy zaczęły się po odejściu Szkota. U Davida Moyesa grał mniej i gorzej, aż został wypożyczony do Realu Madryt. To była ogromna niespodzianka, ale od początku był pogodzony z rolą rezerwowego. Został jednak bohaterem jednej akcji. - Wierzyła we mnie moja rodzina i koledzy, ten gol jest dla nich. Strzeliłem wiele ważnych goli w karierze, ale ten jest najważniejszy - powiedział po decydującym trafieniu w ćwierćfinale Ligi Mistrzów z Atletico (1-0). W ogóle by nie wystąpił w tym meczu, gdyby nie kontuzja Karima Benzemy. Na dwie minuty przed końcem i niechybną dogrywką trafił do siatki. O tym, ile znaczył dla niego ten gol najlepiej świadczy scena po zejściu na ławkę rezerwowych (stało się to w doliczonym czasie gry). Z emocji nie umiał ukryć łez.

Płaczący Chicharito

Ale oczywistym było, że nie zostanie na dłużej w Realu, choć jak twierdzi Hernandez "na zawsze zapamięta jak kibice Realu mówili, że powinien grać więcej". Potem nastąpił mecz z Brugge w el. LM i tak Hernandez wylądował w Leverkusen.

Hernandez zachwyca, Manchester zanudza

Tu rozpoczął nowy etap swojej kariery. - To nowe wyzwanie, powiew świeżego powietrza. Chciałem nauczyć się nowych rzeczy, poznać nową kulturę, nowy kraj, nowy język, nowy styl futbolu, nową ligę. Wszystko! - tłumaczył w rozmowie z oficjalną stroną Bundesligi. Nowe otoczenie mu posłużyło; w 16 meczach ligowych strzelił 13 goli - aż 45 proc. wszystkich trafień Bayeru. Podobny wpływ na swój zespół ma tylko Anthony Modeste z Koeln (9 goli). Hernandez do tego dołożył pięć trafień w LM i trzy w Pucharze Niemiec. Bestia.

Jego wyczyny mogły bardzo boleć kibiców Manchesteru. Gdy "Czerwone Diabły" przegrywały 1-2 z Bournemouth Hernandez strzelał hat-tricka Borussii Moenchengladbach w 13 minut!



Oczywiście stawianie tezy, że Hernandez strzelałby tyle samo goli w United i że z nim w składzie nikt nie narzekałby na nudny styl gry ekipy Louisa van Gaala jest bardzo ryzykowne. Manchester gra bardzo wolno i długo utrzymuje się przy piłce, podczas gdy Bayer idealnie pasuje do stylu gry Hernandeza - to jedna z najszybciej atakujących drużyn w Europie, gra bardzo bezpośrednią piłkę.

Etatowy piłkarz miesiąca

Tak znakomita dyspozycja Hernandeza przyniosła mu nagrody piłkarza miesiąca w Bundeslidze za listopad, grudzień oraz styczeń. I może paradoksalnie nieco martwić fanów Bayeru. - Musimy wykorzystać "efekt Chicharito" najlepiej jak to możliwe - tłumaczy dyrektor Bayeru Jochen Rotthaus. - Jednocześnie musimy przygotowywać się na jego odejście, nie możemy zatracić się w tej manii.

Bayer jest do tego przyzwyczajony. W Europie można znaleźć kilkanaście większych klubów. Gdy na BayArena przychodził Hakan Calhanoglu już na pierwszej konferencji prasowej powiedział, że zamierza długo zostać w Leverkusen. Nawet na 2, 3 lata. Sęk w tym, że podpisał kontrakt na pięć. Ta sytuacja dobrze pokazuje, w jakich realiach operuje Bayer.

Marketingowy strzał w 10

Na razie korzysta z Hernandeza nie tylko sportowo, ale również marketingowo. W USA - gdzie jest spora mniejszość meksykańska - Bayer jest drugą najchętniej oglądaną niemiecką drużyną (oczywiście za Bayernem). To efekt Hernandeza właśnie, bo Bayer przeciętnie rozpoczął ten sezon i obecnie zajmuje 5. miejsce tracąc do drugiej Borussii Dortmund aż 13 pkt (do Bayernu aż 21).

W cieniu Aubameyanga i Lewandowskiego

Hernandez ma jednak podwójne nieszczęście. Ich imiona to Pierre-Emerick Aubameyang oraz Robert Lewandowski. Gabończyk strzelił już 20 goli dla Borussii Dortmund w tym sezonie, natomiast Polak w Bayernie 19. Obaj od początku sezonu są w nieziemskiej formie i przykrywają osiągnięcia Meksykanina. Ale Hernandez ma teraz wyjątkową szansę na przynajmniej chwilowe wyjście z ich cienia, a przynajmniej Lewandowskiego - jeśli okaże się skuteczniejszy w bezpośrednim starciu.

- Szybki, mocny technicznie. Jego statystyki mówią same za siebie. Niektórzy uważają, że jest zbyt egoistyczny, ja tego nie mogę zrozumieć - tak scharakteryzował "Chicharito" były najlepszy napastnik ligi niemieckiej Ulf Kirsten.





Znacie narzeczoną Paulo Dybali? Zjawiskowa! Poznajcie Antonellę Cavalieri [ZDJĘCIA]