Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Premier League. Aleksander Hleb rozwścieczył kibiców Birmingham

Pomocnik Birmigham City Aleksander Hleb przed spotkaniem w Premier League z jego byłym klubem Arsenalem Londyn podkreślił w wywiadzie dla ESPN, że chętnie wróciłby na Emirates Stadium, bo spędził tam swoje najlepsze lata. Zachwalające Arsenal i krytykujące Birmingham wypowiedzi Białorusina wywołały falę krytyki kibiców jego obecnego zespołu.
Aleksander Hleb w wywiadzie dla ESPN mówił o niesamowitych chwilach, które spędził w Arsenalu pod wodza Arsena Wengera, z którym jednak nie utrzymuje kontaktów i nie wierzy, by Arsenal był nim ponownie zainteresowany.

W sobotę przeciwko "Kanonierom" Białorusin grał od 60. minuty, a jego drużyna przegrała mecz 0:3 po bramkach van Persiego (13.), Nasriego (58.) i samobójczej Johnsona (65.).

Hleb powiedział także, że powrót do Arsenalu i gra u boku jego serdecznego przyjaciela Cesca Fabregasa jest jego marzeniem, a przejście do Barcelony było błędem, za który jest mu wstyd wobec Arsene'a Wengera. Pod koniec wywiadu zażartował z koszulki Birmingham wiszącej za jego plecami i służącej jako tło wywiadu: - Powinna być zmieniona na koszulkę Arsenalu - powiedział śmiejąc się.

Takie zachowanie pomocnika Birmingham wywołało szał kibiców przedostatniego zespołu Premier League, których zabolały nie tyle słowa piłkarza, ile jego spojrzenie, gdy mówił o byłym klubie.

Trener Aleksandra Hleba w obecnym zespole Alex McLeish wstawił się za swoim podopiecznym mimo, że ten krytykował też styl gry Birmingham. - Oczywiste jest, że chce grać na najwyższym poziomie, a Arsenal to najwyższy poziom. Ale ma tu robotę do zrobienia i ma szansę pokazać na co go stać w drugiej części sezonu - mówił McLeish na łamach dziennika "The Mirror".

- Trafił tu z kontuzją i nie powinien jeszcze grać, ale potrzebujemy zawodnika jego kalibru. Mówił, że może zagrać z Arsenalem od pierwszego gwizdka, ale ufam naszym lekarzom - dodał na temat spotkania w pierwszych dniach stycznia.

Suarez na celowniku Tottnhamu. Beckham tylko ewentualnością »


Więcej o: