Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Piłka nożna. Wayne Rooney wciąż diabelski

Angielski napastnik dostał 100-proc. podwyżkę i przedłużył do 2015 r. umowę z Manchesterem United. Teraz musi sprawić, by znów pokochali go kibice.
"Jeśli przejdziesz do Manchesteru City, jesteś martwy" - z takim transparentem w czwartkową noc protestowało pod domem Rooneya 40 kiboli MU. Według mediów 25-letni lider "Czerwonych Diabłów" zastanawiał się nad przyjęciem oferty nawiększego rywala klubu z Old Trafford. W City miał zarabiać 260 tys. funtów tygodniowo. Byłby najlepiej opłacanym piłkarzem Premier League.

W piątek podpisał nową umowę z MU. Będzie zarabiał 180 tys. funtów na tydzień; poprzedni kontrakt gwarantował mu tylko 90 tys. - Wayne zrozumiał, jak wielkim klubem jesteśmy - mówił trener Alex Ferguson. Wcześniej piłkarz przeprosił go za jeden z najbardziej szalonych tygodni w najnowszej historii klubu.

W poniedziałek angielskie gazety podały, że ulubieniec kibiców nie przedłuży wygasającej w 2012 r. umowy i w styczniu zostanie sprzedany.

We wtorek rewelacje potwierdził Ferguson, ale nie potrafił wyjaśnić decyzji piłkarza.

W środę Rooney powiedział, że odchodzi, bo pragnie sukcesów, a tych pogrążony w kryzysie finansowym klub mu nie gwarantuje.

Wieczorem trener ogłosił, że postara się jak najszybciej rozwiązać sprawę, by wszyscy mogli się skupić na futbolu.

Co poza podwyżką wywalczył Rooney? Wiadomo, że rozmawiał z rodziną Glazerów, właścicielami klubu. Być może Amerykanie obiecali mu, że zespół zostanie wzmocniony.

Nie wiadomo, czy flirt z lokalnym rywalem wybaczą piłkarzowi kibice. "Czeka go dużo pracy, by znów podbić ich serca. Pokazał brak szacunku dla klubu, kolegów i fanów" - napisał kibic MU na Twitterze.

Jedynym, który przez cały tydzień wierzył, że Rooney zostanie w MU, był José Mourinho. Trener Realu jest wielkim fanem talentu napastnika, bardzo chciałby go ściągnąć na Santiago Bernabeu. - Wielki człowiek, jakim jest Ferguson, przekona go, by został - zapewniał Portugalczyk.

Szalony tydzień Rooneya