Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Manchester City da 100 milionów żeby mieć Ronneya?

Jak donosi angielski "The Mirror" Manchester City już szykuje się do kupna Wayne'a Rooneya. Na skonfliktowanego z "Czerwonymi Diabłami" snajpera lokalny rywal United chce przeznaczyć aż 100 milionów funtów. Jeśli doszłoby to takiej transakcji, byłby to największy transfer w historii. Reprezentant Anglii mógłby w City liczyć na rekordowe zarobki w Premier League.
Będący na futbolowym i życiowym zakręcie Ronney już zapowiedział, że nie chce przedłużyć trwającej jeszcze półtora roku umowy ze swoim obecnym klubem. To efekt kłótni pomiędzy zawodnikiem a trenerem Aleksem Fergusonem. Szkot odsunął piłkarza z zespołu argumentując to jego słabą formą spowodowaną kontuzją. Temu zaprzecza jednak sam zawodnik. Według angielskich mediów na decyzję szkoleniowca miała wpływ seksafera z Ronneyem w roli głównej.

Z zamieszania wokół gracza będą chciały z pewnością skorzystać największe kluby. Wiele mówi się o zainteresowaniu Anglikiem ze strony Realu czy Barcelony. Sam Rooney mówił niedawno, że nie chciałby się wyprowadzać z Wysp. I być może nie będzie to wcale konieczne.

Jak donosi "The Mirror" o zatrudnieniu Rooneya myśli lokalny rywal "Czerwonych Diabłów" - Manchester City. Działacze "The Citizens", którzy w letnim okienku transferowym wydali najwięcej gotówki spośród wszystkich europejskich klubów wcale nie myślą o zakręceniu kurka z gotówką. Na Anglika są w stanie przeznaczyć aż 100 milionów funtów. Połowa tej kwoty powędrowałaby do kasy United, drugą otrzymałby piłkarz w ramach czteroletniego kontraktu. Zarabiając 250 tysięcy funtów tygodniowo byłby najlepiej opłacanym zawodnikiem Premier League.

Zdaniem gazety doradcy Anglika zaczęli prowadzić zaawansowane rozmowy z City zaraz po tym, jak piłkarz zdecydował, że nie pozostanie na Old Trafford. Do zmiany zdania namawiał Rooneya jeszcze dyrektor wykonawczy United - David Gill. Nic jednak nie wskórał, podobnie jak niektórzy zawodnicy.


Czy Wayne Ronney pójdzie w ich ślady? >


Więcej o: