Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Premier League. Napastnik odmieniony, czyli jak Antonio Conte odbudował Diego Costę

Zamiast frustracji, dające radość gole i asysty. Zamiast "brudnej walki" z rywalami i dyskusji z sędziami, ciężka praca dla zespołu oraz gesty fair play. Antonio Conte okiełznał trudny charakter Diego Costy i sprawił, że hiszpański napastnik znów zachwyca na boiskach Premier League.
85. minuta sobotniego meczu Chelsea ze Stoke. Costa zastawił piłkę po wyrzucie z autu Marcosa Alonso, przepchnął Bruno Martinsa Indiego i mocnym strzałem w dalszy róg ustalił wynik spotkania na 4:2. Dla reprezentanta Hiszpanii było to już 14. trafienie w obecnym sezonie Premier League. 28-latek prowadzi w klasyfikacji najskuteczniejszych strzelców, na swoim koncie ma też pięć asyst. Żaden inny napastnik z pięciu najlepszych europejskich lig nie może pochwalić się lepszymi liczbami.

Antonio Conte stworzył na Stamford Bridge maszynę, która wygrała już 13 ligowych meczów z rzędu i wyrównała rekord Arsenalu z sezonu 2001/02. Po słabym wrześniu (jeden punkt w trzech meczach), "The Blues" kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa i po 19 kolejkach mają sześć punktów przewagi nad drugim w tabeli Liverpoolem. Włoski menedżer nie tylko zmienił ustawienie drużyny (z 4-2-4 na 3-4-3), ale też odbudował jej największe gwiazdy. Przemiana, jaką w porównaniu do zeszłego sezonu przeszli Eden Hazard czy właśnie Costa, jest symbolem metamorfozy całej Chelsea.

Kryzys i niedoszły transfer

Po bardzo dobrym, debiutanckim roku na angielskich boiskach (20 trafień w lidze), w poprzednich rozgrywkach Hiszpan zgasł. W 28 ligowych meczach strzelił 12 goli. Częściej niż na stwarzaniu zagrożenia pod bramką, koncentrował się na "brudnej grze" z rywalami i dyskusjach z sędziami. W całym sezonie napastnik zobaczył dziewięć żółtych i jedną czerwoną kartkę. Z powodu różnych zawieszeń Costa opuścił aż siedem meczów.

Hiszpan w Londynie był niezadowolony, latem o jego powrót mocno zabiegało Atletico Madryt. Diego Simeone przyznał niedawno, że jedyną przeszkodą przy transferze okazała się suma odstępnego za zawodnika.

- Czy mogłem odejść latem? Tak. Czy chciałem to zrobić? Tak. Z powodów rodzinnych chciałem wrócić do Madrytu, ale ostatecznie zostałem w Londynie i jestem z tego powodu zadowolony. Ważne dla mnie było to, że już pierwszego dnia usłyszałem od trenera, iż ten ma na mnie pomysł i bardzo na mnie liczy - przyznał Costa w rozmowie z "The Telegraph".

Człowiek, nie szef

Conte okiełznał trudny charakter reprezentanta Hiszpanii, na nowo stworzył z niego napastnika, który jest postrachem każdej obrony w Premier League. 28-latek znów regularnie strzela gole, przestał też wreszcie stwarzać zagrożenie dla własnej drużyny. W starciach z przeciwnikami szuka korzyści dla zespołu, a nie okazji do uderzenia rywala. Po przegranych pojedynkach nie ma pretensji do sędziego, potrafi się uśmiechnąć, podać rękę oponentowi - to w zeszłym sezonie było nie do pomyślenia. W 19 meczach Costa zobaczył pięć żółtych kartek (cztery w pierwszych sześciu kolejkach), tydzień przed Wigilią Bożego Narodzenia zakończył serię 11 spotkań bez indywidualnej kary - najdłuższą odkąd latem 2014 roku trafił do Chelsea.

Conte i Costa nadają na tych samych falach. Po zakończeniu sobotniego spotkania kamery uchwyciły moment, w którym menedżer żartuje z zawodnikiem, ściska go i gratuluje występu. Chociaż Włoch na pomeczowej konferencji prasowej mówić o sytuacji nie chciał, to zachowanie obu było wymowne. - Diego to typ człowieka, który lubi pożartować, jednak dobrze wie kiedy może sobie na to pozwolić, a kiedy musi ciężko pracować. On jest zawsze szczęśliwy i chce to pokazać. Posiadanie w zespole piłkarza, który potrafi stworzyć i utrzymać pozytywną atmosferę w szatni, jest bardzo ważne - powiedział o Coście Conte.





Napastnik nie pozostał Włochowi dłużny. - Dla nas istotne jest to, że nasz menedżer nie jest szefem, tylko człowiekiem, z którym możemy porozmawiać o wszystkim. Jest kimś kto nas wspiera, kimś na kogo możemy liczyć w trudnych chwilach - powiedział Hiszpan. I dodał: - Zrozumiałem, że muszę się zmienić. W poprzednim sezonie często wydawało mi się, że sędziowie są przeciwko mnie. Prawda jest taka, że arbitrzy nie mogą okazywać litości. Dla dobra zespołu nie było innej drogi - to ja musiałem zmienić podejście.

Najtrudniejsze zadanie

Przemianę Costy obrazują nie tylko gole, asysty i zachowanie, ale też ciężka praca dla zespołu. Reprezentant Hiszpanii jest pierwszym piłkarzem przy zakładaniu wysokiego pressingu, jednocześnie zbiera dla drużyny średnio trzy rzuty wolne na mecz. 28-latek haruje w defensywie - notuje najwięcej przechwytów i wybić odkąd trafił na Wyspy. Stał się też bardziej kreatywnym zawodnikiem - zalicza średnio ponad jedno kluczowe podanie na spotkanie.

- Zmieniła się cała drużyna, nie tylko ja - powiedział. - W zeszłym sezonie czuliśmy frustrację. Nie byliśmy zespołem, jakim powinniśmy być, a ja nie byłem piłkarzem, którym powinienem być. Wpływało na to wiele czynników, jednak w tym sezonie wszystko się zmieniło. Nowy menedżer wdrożył swoje pomysły i sprawy toczą się po naszej myśli.

W środę "The Blues" staną przed szansą ustanowienia nowego rekordu Premier League pod względem liczby zwycięstw z rzędu w jednym sezonie. Zadanie będzie jednak bardzo trudne, bo Chelsea zmierzy się z Tottenhamem na White Hart Lane, gdzie nie wygrała od 2012 roku.

- Przed nami zdecydowanie najtrudniejsze zadanie w sezonie. Tottenham przed rokiem mógł zdobyć mistrzostwo Anglii, a w tym sezonie jest jeszcze mocniejszy. To drużyna, która lubi atakować wysokim pressingiem, co bardzo utrudnia rozegranie piłki. Musimy przygotować się bardzo dokładnie, jeśli chcemy wywieźć stamtąd korzystny wynik - powiedział Conte. Początek meczu Tottenham - Chelsea w środę o godz. 21.

Sport 2017. Co nas czeka w tym roku?