Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Premier League. Jamie Vardy, po angielsku - Grzegorz Piechna. Sensacyjny lider strzelców. Strzelał gole zawsze: z obrożą skazańca, po pracy w fabryce, w każdej lidze

Jamie Vardy - ligi duma hej! Jeszcze nie wszyscy rozumieją, skąd się ten Vardy wziął i dlaczego tak późno. Ale wśród gwiazd za dziesiątki milionów okazuje się najlepszym strzelcem
Tak nie miało być, to jest jakiś błąd systemu. W Premier League trzeba mieć albo metkę wielomilionowego transferu, albo dyplom z najlepszych piłkarskich akademii. A Jamie Vardy jest z fabryki. Nie fabryki futbolu, tylko zwykłej, w której jako technik od włókna węglowego dziesiątki razy dziennie ładował porcję materiału do wielkiego pieca. A potem wychodził strzelać gole. I tak było, póki plecy wytrzymywały. Gdy przestały wytrzymywać, zdecydował, że będzie żyć tylko z futbolu. To było ledwie cztery lata temu.

Nie do zatrzymania

Gdy się zbliżało poprzednie Euro, w Polsce i na Ukrainie, Vardy jeszcze nie wiedział, jak to jest grać w którejkolwiek z czterech w pełni zawodowych lig w Anglii. A miał już wtedy 25 lat. Dziś jest czterokrotnym reprezentantem Anglii i ma szansę pojechać na Euro 2016 do Francji. Mimo że wciąż wielu ekspertów prycha, że to nie jest piłkarz odpowiedniego formatu. Ale w tym sezonie napastnik Leicester jest nie do zatrzymania.

Lepsi tylko Lewandowski i Aubameyang

Strzelił już dziewięć goli w dziewięciu meczach Premier League. W pięciu najlepszych ligach Europy tylko Robert Lewandowski i Pierre Emerick Aubameyang strzelili więcej. W Anglii następni na liście strzelców zdobyli ledwie sześć. To Sergio Aguero, Alexis Sanchez i Georginio Wijnaldum. Dwaj pierwsi kosztowali po 35 mln funtów. Wijnaldum 14,5. A Vardy - milion, gdy drugoligowy wówczas Leicester kupował go w 2012 z Fleetwood Town.

Vardy i Mahrez, duet odrzutków

Dziś Vardy za milion i Riyad Mahrez za 400 tysięcy funtów to duet straszący rywali Leicester. Obu kiedyś odrzucono w dużych klubach, mówiąc im, że futbol nie jest dla takich mikrusów. Ale po początkowym zwątpieniu (Vardy, gdy go odrzucił klub dzieciństwa, Sheffield Wednesday, zostawił futbol na kilka miesięcy) zawzięli się i dotarli do wielkiej piłki inną drogą. Mahrez to drybling, fantazja i subtelność. A Vardy szybkość, wściekłość, siła. Gole strzela często z pierwszej piłki, nabiegając z pełną szybkością.

Po pierwsze, nie komplikuj

To bywają gole niezbyt piękne, po rykoszetach, zderzeniach z obrońcami, z karnych. Vardy nie komplikuje. Tak jak kiedyś strzelecki meteor ekstraklasy Grzegorz Piechna. Ale oglądało się obydwu świetnie. Leicester jest jak muzeum wyspiarskiego podejścia do futbolu: szybcy, agresywni, waleczni, specjaliści od odrabiania strat, bez respektu. Ci, którzy znają Vardy'ego od dawna, mówią, że zawsze miał w sobie taką bezczelność, która sprawiała, że przy strzelaniu goli nie patrzył, czy to pastwisko, czy Wembley. W którejkolwiek lidze nie grał, wygrywał ją. Ze Stocksbridge, Halifax, Fleetwood, wreszcie z Leicester, z którym zwyciężył w drugiej lidze.

35,4 km na godzinę

Nie było w tym sezonie Premier League piłkarza szybszego od niego: zmierzono mu w jednym z meczów 35,4 km/h. Jest jedynym w lidze, który strzelił już co najmniej po dwa gole lewą noga, prawą nogą i głową. Ma najwięcej strzałów na bramkę, jest obok Alexisa Sancheza najczęściej przy piłce w polu karnym, ma też z napastników najwięcej wślizgów. - On biega non stop, pcha się tam, gdzie boli - mówi Gary Neville, ekspert Sky i asystent Roya Hodgsona.

Strzelanie z obrożą

Kiedyś ta waleczność Vardy'ego oznaczała tyle, że się po prostu bił na boisku, dostawał kartki i to odstraszało wysłanników wielu klubów. Jako dwudziestolatek wdał się też w bijatykę pod pubem i dostał wyrok. Musiał przez pół roku nosić elektroniczną obrożę i meldować się na komendzie. Gdy jego klub miał mecz późno, zdarzało się, że Vardy schodził niedługo po przerwie i gonił do zaparkowanego niedaleko boiska samochodu rodziców, by zdążyć się odmeldować. Mówi, że wtedy pobił, bo dwóch chłopaków szydziło z jego niedosłyszącego przyjaciela i jego aparatu w uchu. Ale problemy z dyscypliną miał też już jako piłkarz znany, reprezentant Anglii. Kilka miesięcy temu w kasynie wyzwał jednego z graczy od "żółtków", wideo trafiło do sieci. Musiał przepraszać.

Wybór: albo zniszczony kręgosłup, albo głodowa pensja

Od kiedy stanął na rozdrożu i musiał wybrać: albo fabryka plus futbol i zniszczony kręgosłup, albo sam futbol i ryzyko, że z pensji w prowincjonalnym klubiku nie da się wyżyć, jego kariera wystrzeliła. W 2011 przeszedł za 150 tysięcy funtów z siódmoligowego Halifax do piątoligowego Fleetwood Town. W 2012 za milion do Leicester, po tym jak wprowadził Fleetwood do czwartej ligi, pierwszej zawodowej w karierze (dla klubu też to był ten pierwszy raz). A potem już podróżował w górę razem z Leicester: awans do Premier League, utrzymanie w poprzednim sezonie w niesamowitych okolicznościach (bardzo długo byli ostatni w tabeli, ale finisz mieli niesamowity) i pierwsze powołanie od Roya Hodgsona, mimo że w pierwszych 24 meczach w Premier League Vardy strzelił tylko jednego gola.

Weźmy go na Euro, to będzie Schillaci

Hodgson widzi, że Vardy to dużo więcej niż bramki, że stwarza także okazje innym, walczy za dwóch albo i trzech. My porównujemy do Piechny, o którym nagrywano piosenki, choć do ekstraklasy się przebił dopiero jako 29-latek (Vardy do Premier League gdy miał 27). Ian Wright, który też poznał świat niezawodowych angielskich lig, przywołuje przykład Toto Schillaciego. On późno zaczął - do Serie A dobił jako 25-latek - i szybko zgasł, ale królem strzelców mundialu został. - Bierzmy Vardy'ego na Euro, może być naszym Toto - pisze Wright.

Pardew: akademie czasem zabijają motywację

Alan Pardew, trener Crystal Palace, czyli rywala Leicester w tej kolejce, a wcześniej piłkarz, który również przeskoczył kilka lig, mówi, że tacy jak Vardy są znakomitą inspiracją dla wszystkich utalentowanych odrzuconych. Wszystko jest możliwe. - Czasem jest w akademiach piłkarskich pewna nadopiekuńczość, która sprawia, że piłkarze tracą twardość, że po kilku latach wygasa motywacja - mówi Pardew. Piłkarze z akademii pewnie mogliby Vardy'ego nauczyć wiele o futbolu. Ale on ich właśnie uczy czegoś ważnego o życiu.

Najlepsze komputerowe gry piłkarskie w historii [TOP 10]