Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Premier League. Sanchez w Arsenalu, Oezil dostał partnera do gry

Zeszłoroczny transfer Mesuta Oezila odmienił nastrój wokół Arsenalu. Teraz pozyskując Alexisa Sancheza Arsene Wenger kontynuuje swoją nową politykę. Już jest gotowy na to, by wydawać miliony za piłkarzy największego kalibru. A kupno Chilijczyka właśnie to najlepszy wybór, jakiego mógł dokonać.
Jego zakup został oficjalnie potwierdzony dzisiaj. Nieoficjalnie mówi się, że były zawodnik Barcelony kosztował 42 miliony euro. Byłby to drugi najdroższy zakup w historii Arsenalu, tuż po Oezilu (50 mln). Ma zarabiać tyle samo co Niemiec, czyli 140 tysięcy funtów tygodniowo.

To jeden z tych rzadkich transferów, gdy zadowolone mogą być wszystkie strony.

Barcelona pozbywa się zawodnika znakomitego, ale niepasującego do jej stylu gry. To nie jest wina klubu czy też Sancheza. Po prostu tak się stało i dlatego ten związek musiał zakończyć się już po trzech latach. W tym czasie Chilijczyk prowadzony był przez trzech różnych trenerów. Każdy oczekiwał od swojej drużyny nieco innej gry, co nie mogło nie odbić się na Sanchezie.

Ale tego czasu i tak nie może uznać za stracony. Przed transferem do "Dumy Katalonii" rozegrał tylko jeden, ale za to naprawdę świetny sezon w barwach Udinese. Dopiero wtedy do swojego niezwykle efektownego stylu gry dorzucił efektywność. Po raz przekroczył wtedy barierę 10 bramek w sezonie; zdobył ich 12, dorzucając do tego dorobku 10 asyst.

A w Barcelonie w kolejnych trzech sezonach i 88 meczach ligowych strzelił 39 bramek i zaliczył 25 asyst. Całkiem nieźle jak na "ciało obce". Otrzymana za niego kwota wraz z pieniędzmi uzyskanymi za sprzedaż Cesca Fabregasa ma pokryć koszty transferu Luisa Suareza, więc na Camp Nou nikt nie zamierza narzekać.

Pomagając Oezilowi

Sam Sanchez trafi wreszcie do klubu, gdzie będzie gwiazdą. Wenger osobiście przekonywał go do transferu jeszcze podczas mundialu w Brazylii, gdzie pracował dla francuskiej telewizji. O skali oczekiwań świadczy również jego pokaźna tygodniówka. A Chilijczyk powinien pomóc Oezilowi, który w drugiej połowie poprzedniego sezonu często był krytykowany.

Bo Oezil ze swoim stylem gry ma spory problem. Bardzo często nie jest rozliczany z tego, jak on gra, jakimi podaniami obsługuje swoich partnerów - tylko z tego, czy koledzy zdołają je wykorzystać. A czasem nawet nie palili się do wybiegania na wolne pole, nie stwarzali Oezilowi możliwości podania. Olivier Giroud zbyt często był bez formy i czekał, aż piłka sama znajdzie do niego drogę.

A po kontuzji Theo Walcotta na początku tego roku Arsenalowi zaczęło brakować pazura, pewnego zacięcia. A z Sanchezem wydaje się to mało prawdopodobne, jest w nieustannym ruchu, to jego żywioł.

Mnogość opcji

Choć nadal nie wiadomo, na jakiej pozycji będzie występował. Walcott wróci do gry najwcześniej dopiero po kilku kolejkach, więc Sanchez z początku mógłby wylądować na prawym skrzydle. To tam najczęściej grał przez ostatnie lata. Ale po powrocie Anglika Sanchez równie dobrze może zastąpić Girouda na środku; wtedy Wenger otrzyma niezwykle dynamiczną ofensywną trójkę będącą w nieustannym ruchu, mogącą siać popłoch w defensywach rywali. Podobno wraz ze swoimi współpracownikami rozmawiał o takiej opcji.

Ale równie dobrze może wylądować na lewym skrzydle, gdzie Arsenal miewał problemy. Bo Santi Cazorla zdaje się lepiej radzić sobie na środku - a to przecież królestwo nietykalnego Oezila - a Podolski nie umie do siebie przekonać Wengera. Okazjonalne dobre występy to zbyt mało jak na ambicje Arsenalu. I w dodatku niezbyt chętnie angażuje się w defensywę. A Sanchez potrafi to bardzo dobrze, co pokazywał choćby na mundialu w barwach reprezentacji Chile. Wszechstronności w ataku uczył się już pod okiem Francesco Guidolina w Udinese. Najlepiej grał tuż obok napastnika "Zebr", Antonio Di Natale. Ale niezależnie od tego, na jakiej pozycji w ofensywie wyląduje, jest gwarantem szybkości i przede wszystkim goli, czyli tego, co najważniejsze.

Na jego korzyść działa również to, że Arsenal wyciągnął wnioski z transferu Oezila. Tym razem nie czekał ze sfinalizowaniem umowy do końca okienka transferowego; przecież poprzedni sezon zaczęli od porażki w fatalnym stylu z Aston Villą (1-3). Chilijczyk będzie mógł w spokoju przygotować się do kolejnego sezonu wraz z nowymi kolegami.

Czy Sanchez naprawi wszystkie mankamenty Arsenalu? Oczywiście że nie. Tych jest zbyt wiele. Ale jego transfer do świetne rozpoczęcie letniego okna transferowego na Emirates. Tylko tacy zawodnicy klasy światowej mogą sprawić, że Arsenal nie będzie spadał z pozycji lidera w połowie sezonu na 4. miejsce, przegrywając 1-5 (z Liverpoolem) czy 0-6 (z Chelsea).

Ciche bohaterki MŚ! Wiesz, czyje to dziewczyny? [QUIZ]