Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Premier League. Trudna legenda Gerrarda

3 : 3
Informacje
Premier League 2013/14 - 37. kolejka
Poniedziałek 05.05.2014 godzina 21:00
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Crystal Palace
0
3
3
Liverpool
1
2
3
Składy i szczegóły
Crystal Palace
Bramki: Delaney (79'), Gale (81', 88')
Kartki: Mariappa, Dann - żółte
Skład: Speroni - Mariappa, Dann, Delaney, Ward - Puncheon (65 - Gayle), Dikgacoi (85 - Ince), Jedinak, Bolasie - Ledley, Chamakh (71 - Murray)
Liverpool
Bramki: Allen (18'), Sturridge (53'), Suarez (55')
Kartki: Allen, Suarez, Skrtel - żółte
Skład: Mignolet - Johnson, Skrtel, Sakho, Flanagan - Lucas Leiva, Gerrard, Allen, Sterling (78 - Coutinho) - Suarez, Sturridge (86 - Moses)
Pasjonujący finisz w dwóch najlepszych ligach Europy rekompensuje kibicom nudę z ubiegłego sezonu.


Przed rokiem wszystko było jasne i oczywiste. W Hiszpanii Barcelona, w Anglii Manchester United, w Niemczech Bayern, we Francji PSG, we Włoszech Juventus. Na finiszu rozgrywek poszukiwaliśmy emocji w Champions League, w wielkich ligach Europy skończyły się przedwcześnie. Tym razem powtórkę zafundowały nam Bundesliga, gdzie Bayern wygrał łatwiej niż przed rokiem, ale już rewelacyjna gra Romy w Serie A i pojawienie się gwiazdorskiego Monaco w Ligue 1, dostarczyło ligom w tych krajach trochę dramaturgii.

W Anglii i Hiszpanii emocje skumulowały się na finiszu niezwykłe. Oddaje je 36. kolejka Primera Division, w której lider przegrał, a dwaj wielcy kontrkandydaci zaliczyli remisy u siebie. Dziś Real gra w Valladolid i musi wygrać, by nie powiększyć szans Barcelony na obronę tytułu. Jeśli "Królewscy" stracą punkty, w finiszu po mistrzostwo Katalończycy zaczną zależeć wyłącznie od siebie.

Symboliczny dla końcówki Premier League był mecz Crystal Palace z Liverpoolem, gdzie walczący o pierwszy od 24 lat tytuł mistrzowski goście prowadzili 3-0, by w 10 minut oddać zwycięstwo tracąc trzy gole.

Steven Gerrard pocieszał Luisa Suareza, który po ostatnim gwizdku arbitra zakrył koszulką twarz i płakał. Najlepszy piłkarz Premier League nie mógł pojąć, jak można było zaprzepaścić trzy gole przewagi w przedostatnim meczu sezonu, który trzeba było wygrać, by zachować szanse na tytuł mistrza Anglii? Patrząc na reakcję załamanego Urugwajczyka zdegustowany niemiecki obrońca Stoke Robert Huth napisał na Twitterze, że za płacz na boisku piłkarz powinien być zawieszany na trzy mecze. Fani Liverpoolu zaatakowali Niemca natychmiast, najpierw docinkami ("nigdy nie byłaś tak blisko wygranej, żebyś miał okazję opłakiwać jej stratę"), a potem wysyłając całą galerią zdjęć pokazujących znanych piłkarzy, którzy nie potrafili zapanować nad emocjami. Byli wśród nich John Terry, Ronaldinho, Cristino Ronaldo, Thierry Henry, David Beckham, Phillipp Lahm, Michael Ballack i wielu innych.

Jakimś cudem od łez na Selhurst Park powstrzymał się Steven Gerrard, choć tak naprawdę to kapitan Liverpoolu potrzebował pocieszenia najbardziej ze wszystkich. Kiedy w 1988 roku, jako ośmiolatek przybył na Anfield Road, "The Reds" zdobywali właśnie swój 17. tytuł, a dwa lata później 18. Nie było wtedy w Anglii drużyny, która mogłaby się równać z Liverpoolem. Trudno było przypuszczać, że choć przez następne ćwierćwiecze Gerrard stanie się jedną z legend klubu, nigdy nie doczeka zaszczytu zdobycia tytułu mistrzowskiego. 30 maja skończy 34 lata.

Może trzeba było wybrać Manchester United? Jako nastolatek Steven był testowany przez klub z Old Trafford, ale postanowił wrócić do Liverpoolu. Od tamtej pory United był mistrzem Anglii 12 razy. Gerrard został kapitanem "The Reds", ich symbolem, wytrwał w klubie całą karierę, mimo ofert z Chelsea, czy Realu Madryt. Nie znaczy to, że przeżył na Anfield wyłącznie rozczarowania. Największy wzlot zdarzył się 25 maja 2005 roku w Stambule w finale Champions Legue, który po pierwszej połowie liverpoolczycy przegrywali z Milanem 0-3. Gol Gerrarda w 54. min poderwał drużynę, która w cudowny sposób doprowadziła do remisu i zdobyła trofeum po serii rzutów karnych, których bohaterem był Jerzy Dudek.

Właśnie najdramatyczniejszy finał w historii Ligi Mistrzów przywoływano po poniedziałkowym horrorze z Cristal Palace na Selhurst Park. Na dwie kolejki przed końcem Liverpool miał tyle samo punktów co Manchester City (80), ale gorszą różnicę bramek, miał więc obowiązek wygrać oba mecze i liczyć na stratę punktów przez drużynę Manuela Pellegriniego.

- Nie wiem jak mogliśmy bronić tak źle. To jest nie do pojęcia - komentował końcówkę meczu na Selhurst Park trener Brendan Rodgers. - Sądzę, że szanse na tytuł przepadły.

Rodgers pracuje w Liverpoolu drugi sezon. W 2012 roku przeniósł się tam ze Swansea, z którą awansował do Premier League, i którą podczas jego kadencji nazywano "małą Barceloną". Wprowadzony przez niego kombinacyjny styl gry bardzo posłuży "The Reds". Planem na ten sezon był awans do Chempions League, który Rodgers wypełnił. Niespodziewanie stworzyła się jednak szansa na tytuł mistrzowski, pierwszy od 24 lat. Drużyna zaprzepaszcza ją jednak w końcówce rozgrywek: 10 dni temu przegrała z Chelsea na swoim boisku 0-2, a w poniedziałek straciła punkty z Crystal Palace.

Dziś może jednak nastąpić kolejny, niespodziewany zwrot. Gdyby Manchester City przegrał mecz z Aston Villą, rozpacz Suareza okazałaby się przedwczesna. Drużyna Pellegriniego może potknąć się też w niedzielę z West Ham United. Oba mecze gra jednak na Etihad Stadium. Do mistrzostwa wystarczą jej 4 pkt. Liverpool kończy sezon starciem z Newcastle.

Trudno będzie odżałować straconą szansę, bo obecny sezon w Premier League jest bardzo nietypowy. Dla najlepszej drużyny ostatnich lat Manchesteru United zakończył się katastrofą, następca Aleksa Fergusona David Moyes został zwolniony po 10 miesiącach pracy. Trudno sobie jednak wyobrazić, by kryzys na Old Trafford trwał długo.

Za rok mocniejsza będzie także Chelsea, która podobno już wykupiła Diego Costę z Atletico Madryt. "Problemem tej drużyny jest fakt, że nie ma napastników. Mamy jednego, który ma 32 lata, a może 35, kto to wie?" - ironizował jakiś czas temu Mourinho z Samuela Eto'o, nie zdając sobie sprawy, że jego słowa są nagrywane.

Dzięki remisowi Liverpoolu z Cristal Palace, Chelsea zachowała teoretyczne szanse na tytuł mistrzowski. Na kolejkę przed końcem ma 79 pkt, musiałaby jednak liczyć na same porażki MC i "The Reds". Prawdopodobnie więc Mourinho zaliczy drugi sezon w karierze bez trofeum. Przed rokiem był zrozpaczony, gdy przytrafiło mu się to z Realem Madryt. Według Diego Torresa, dziennikarza "El Pais", który opisał w książce madrycki etap "The Special One", Portugalczyk marzył o tym, by być w Manchesterze United następcą Fergusona. Szkot wybrał jednak Moyesa, Mourinho wrócił do Chelsea, tylko dlatego, że Pep Guardiola wolał Bayern Monachium od oferty Romana Abramowicza.

Portugalczyk wiele razy powtarzał, że najlepiej czuje się w lidze angielskiej, a jego serce jest niebieskie jak barwy Chelsea. Ci, którzy znają chorobliwą ambicję Mourinho wieszczyli mu na Stamford Bridge wielki sezon. Tymczasem wygląda on dość mizernie. Z angielskich klubów Chelsea grała co prawda najdłużej w Champions League, ale odpadła w półfinale z Atletico Madryt. W czasie swojej niezwykłej kariery w Porto, Chelsea, Interze i Realu Mourinho rywalizował na tym etapie rozgrywek już 8 razy i tylko dwa razy wygrał (z Porto i Interem zdobywając potem główne trofeum). W ostatnich czterech latach zawsze docierał do półfinału Ligi Mistrzów i nigdy go nie przebrnął. Dlatego złośliwcy wymyślili mu nowy pseudonim "The Semifinal One". Większość trenerów z topu wciąż może mu jednak zazdrościć osiągnięć w Lidze Mistrzów.

Korzystasz z Gmaila? Zobacz, co dla Ciebie przygotowaliśmy