Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Mistrzów. Mourinho znów sieje zamęt

Chelsea przetrwała pierwszy półfinał Ligi Mistrzów z Atlético, ale straciła aż czterech piłkarzy. W niedzielnym szlagierze z Liverpoolem, który może zdecydować o mistrzostwie Anglii, trener José Mourinho planuje wystawić rezerwy
Korzystasz z Gmaila? Zobacz, co dla Ciebie przygotowaliśmy

Teoretycznie po 0:0 w Madrycie faworytem jest Chelsea. W ostatnich 30 latach do kolejnej fazy Pucharu Europy przeszło 60 proc. zespołów, które pierwszy mecz wyjazdowy kończyły bezbramkowym remisem. W ostatnich trzech latach w ten sposób awansowały Borussia (w rewanżu pokonała Malagę 3:2), Barcelona (3:1 z Milanem) i Manchester United (2:1 z Marsylią). Ostatnią drużyną, która zremisowała u siebie pierwsze spotkanie 0:0 i awansowała, jest Arsenal (sześć lat temu w rewanżu pokonał Milan 2:0).

Ale to teoria, bo Chelsea podejmie Atlético zdziesiątkowana i - być może - zmęczona.

Meczu w Madrycie nie dokończyli bramkarz Petr Czech (uraz barku) i stoper John Terry (skręcona kostka). Pierwszy w tym sezonie już nie zagra, drugi zdaniem Mourinho ma szansę wyleczyć się na finał LM (24 maja). Za kartki będą pauzować Frank Lampard i John Obi Mikel. Dobre wiadomości? Na obronę wróci zdyskwalifikowany na pierwsze spotkanie Branislav Ivanović, być może wyleczy się Eden Hazard.

Drugim kłopotem Mourinho jest niedzielny hit w Liverpoolu. Na trzy kolejki przed końcem ekipa z Anfield jest liderem i ma pięć punktów przewagi nad Chelsea. Gdyby londyńczycy wygrali, mogliby jeszcze liczyć na tytuł. Ale Mourinho grozi, że w niedzielę wystawi rezerwy. Narzeka, że władze ligi angielskiej nie dbają o reprezentantów w europejskich pucharach, jego zdaniem Chelsea przed rewanżem powinna grać mecz ligowy w piątek albo w sobotę. - Dla mnie priorytetem jest Liga Mistrzów. Gdyby to tylko ode mnie zależało, wystawiłbym na Anfield piłkarzy, którzy nie zagrają w rewanżu z Atlético. Ale sam nie mogę podjąć takiej decyzji, nade mną są zarząd i Roman Abramowicz. To oni zdecydują - mówił Mourinho. Niezależnie od wszystkiego w lepszej sytuacji będzie Liverpool, który nie występował w tym sezonie w europejskich pucharach i do dziś zagrał tylko 40 meczów. Piłkarze Chelsea mają w nogach o 13 spotkań więcej.

Gdyby jednak Mourinho naprawdę wystawił w niedzielę drugą jedenastkę, w Anglii wybuchnie awantura. I nie chodzi tylko o to, że Chelsea podda walkę o tytuł. Trzeci Manchester City traci do Liverpoolu sześć punktów, ale ma jedno spotkanie rozegrane mniej. Gdyby londyńczycy w niedzielę wygrali, City wciąż mógłby doścignąć lidera. A trudno sobie wyobrazić, by Chelsea zdobyła trzy punkty w osłabionym składzie.

Trener Diego Simeone nie chciał komentować słów rywala. Atlético ligowy mecz również gra w niedzielę (z Valencią), ale trudno sobie wyobrazić, by Argentyńczyk dał odpocząć najważniejszym piłkarzom. Na cztery kolejki przed końcem jego drużyna prowadzi w lidze i ma cztery punkty przewagi nad Barceloną. Zmierza po pierwsze mistrzostwo od 18 lat.

Zdaniem bukmacherów Atlético jest też faworytem dwumeczu z Chelsea. Awans Hiszpanom da bramkowy remis, 0:0 będzie oznaczało dogrywkę.

Wygraj tablet Acer Iconia W4 i odkryj nowe oblicze apki Sport.pl LIVE