Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga angielska. Carragher: W innym klubie niż United Moyes już by nie pracował

"Gdyby David Moyes był trenerem nie Manchesteru United, tylko innego z wielkich klubów, prawdopodobnie już straciłby pracę" - stwierdził na łamach "Daily Mail" były piłkarz Liverpoolu, Jamie Carragher. Legendarny zawodnik odwiecznego rywala United uważa, że rodzina Glazerów, która zarządza klubem z Manchesteru, nie popełnia błędu, wciąż wierząc w tego trenera.
Po 27 z 38 kolejek Premier League Manchester United zajmuje dopiero szóste miejsce w tabeli, tracąc do liderującej Chelsea 15 punktów. Czwarty Liverpool jest lepszy o 11 "oczek".

Najbardziej utytułowane angielskie kluby zmierzą się w 29. kolejce, 16 marca. Trzy dni później na Old Trafford Moyesa czeka kolejny trudny mecz, jakim będzie rewanż z Olympiakosem Pireus w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Kilka dni temu Grecy pokonali Anglików u siebie 2:0.

Po tym spotkaniu bukmacherzy zaczęli oferować graczom zawieranie zakładów na to, że Moyes nie wytrwa na stanowisku szkoleniowca United do końca sezonu.

Trenera, który zastąpił Aleksa Fergusona, w obronę wziął m.in. Carragher. "W Pireusie United wyglądali jak zespół starych ludzi, którzy zbliżają się do końca" - napisał piłkarz, który całą karierę spędził w Liverpoolu. Ale też dodał, że na Anfield Road w pierwszym sezonie swojej pracy kłopoty mieli tacy trenerzy jak Gerard Houllier, Rafael Benitez i prowadzący obecnie "The Reds" Brendan Rodgers.

"Moyes to dobry trener, dlatego co najmniej do świąt Bożego Narodzenia powinien dostać czas, żeby pokazać, co potrafi" - podsumował Carragher.

Człowiek, który przez 17 sezonów grał w Liverpoolu, wierzy, że ludzie rządzący Manchesterem United kolejny raz wykażą się cierpliwością.

Carragher na jej potwierdzenie nie przywołuje już nawet przykładu Fergusona, który nie od razu prowadził ekipę z Old Trafford do sukcesów. Według niego jeszcze lepiej spokój w klubie odwiecznego rywala pokazuje sytuacja z Tommym Dochertym. W latach 70. XX wieku Szkot, prowadząc United, spadł z nim do drugiej ligi. Ale nie został zwolniony, od razu wywalczył awans do elity, a w dwóch kolejnych edycjach Pucharu Anglii dotarł do finału, pokonując w drugim z nich Liverpool.

Docherty pracę stracił dopiero po tym, jak wdał się w romans z żoną klubowego fizjoterapeuty.