Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Premier League. Fakty i mity Juana Maty

Jeśli Chelsea chciała uniknąć kolejnej medialnej burzy w związku z możliwym odejściem Juana Maty, to już pierwszy dzień styczniowego okienka transferowego zaprzepaścił plany klubu. Po bezbarwnych 50 minutach z Southampton Jose Mourinho za Hiszpana wprowadza Oscara. Mata, wyraźnie rozczarowany, jeszcze przez kilka chwil nerwowo tłumaczy coś uspokajającemu go asystentowi menedżera. Media dostały swoją historię.

Manchester United monitoruje sytuację, Napoli i PSG zgłaszają się z pierwszymi ofertami, a angielskie dzienniki są przekonane o zbliżającym się wielkim transferze. Podawane powody odejścia są podobne do analogicznych artykułów, które ukazywały się latem - między zawodnikiem a trenerem nie ma chemii, Mourinho woli stawiać na innych zawodników i otwiera drzwi Macie na odejście z klubu.

W pierwszym sezonie po powrocie Portugalczyka do zachodniej części Londynu to właśnie decyzja o odsunięciu na boczny tor Juana Maty wywołuje najwięcej dyskusji. - Niektórzy menedżerowie nie tłumaczą się z tego, dlaczego piłkarz gra lub nie, ponieważ po prostu nie muszą - mówił Hiszpan w wywiadzie dla magazynu "Twentyfour7". - Taki jest też Jose.

Mourinho nie robi tego w bezpośrednich rozmowach z piłkarzami, nie dzieli się powodami także na spotkaniach z dziennikarzami. Chociaż sam jest znanym mitomanem, który lubuje się w teoriach spiskowych, mitów o jego antypatii do Juana Maty nie zwalcza ze swoim charakterystycznym zacietrzewieniem. Tych z kolei pojawia się coraz więcej.

Mit nr 1: Mourinho chce odejścia Maty

- Drzwi są otwarte - krzyczały nagłówki gazet po pierwszym meczu Chelsea w nowym roku. Jednak wszystkie tytuły, które tak definitywnie wskazywały na chęć pozbycia się Maty, jak ognia unikały kontekstu wypowiedzi szkoleniowca z konferencji po zwycięstwie nad Southampton (3-0). Zwycięstwie, które w dużej mierze zagwarantował bezpośredni zmiennik i następca (?) Hiszpana Brazylijczyk Oscar.

- Chcę, by został w klubie, nie chciałbym, by odchodził - wyraził się Mourinho jasno, lecz tych słów nie podłapano. - To moja opinia, życzenie. Chęć pozbycia się piłkarza, którego wszyscy cenimy, nigdy nie wyjdzie od nas.

- Jeśli piłkarz chce z nami porozmawiać, drzwi do mojego biura są otwarte, klub i ja czekamy - dodał Portugalczyk. Chociaż pytanie dotyczyło Maty, trudno nie zrozumieć, że Mourinho odnosił się także do innych. Agenci Kevina De Bruyne już z tego zaproszenia skorzystali, a wkrótce zapukać może przedstawiciel Michaela Essiena, który w mediach wyraził chęć odejścia swojego klienta. O Ghańczyku na wspomnianej konferencji Mourinho także wspominał w kontekście potencjalnych rozmów.

Oczywiście to może być tylko gra. Nowy-stary menedżer Chelsea doskonale zdaje sobie sprawę ze statusu, jaki zbudował sobie świetnymi występami Mata w poprzednich dwóch sezonach, i każde nieostrożne słowo mogłoby kosztować go wiele sympatii fanów, za którą rzekomo Portugalczyk tak tęsknił. Możliwe, że Mourinho chce wymusić pierwszy ruch na piłkarzu, dla którego byłoby to przyznanie się do osobistej porażki w rywalizacji o skład, co zdjęłoby winę ze szkoleniowca. Zresztą podobnie działał on w sprawie Rooneya, którego Chelsea chciała pozyskać latem. - Konieczna jest wola ze strony zawodnika - twierdził wtedy Mourinho.

Mit nr 2: Nie ma dla niego miejsca w składzie

To bardzo popularna opinia, choć ostatnio błędna. Początek sezonu Hiszpan stracił przez kontuzję, która jego zdaniem spowolniła przygotowania do rozgrywek, ale w ostatnich tygodniach trudno mówić o jego absencji. W dziesięciu ostatnich spotkaniach Chelsea Mata sześć razy wychodził w pierwszym składzie. Częściej niż Oscar czy Schurrle, jego rywale w walce o miejsce w wyjściowej jedenastce.

W ostatnich dwóch tygodniach, gdy w angielskiej Premier League natężenie spotkań jest największe, Mourinho zdecydowanie rotował składem. Niemiecki skrzydłowy strzelił dwa gole przeciwko Stoke City na początku grudnia, ale następny występ od pierwszej minuty w lidze zaliczył dopiero w nowym roku. Jedynym, który w okresie świątecznym zawsze mógł być pewny swojego miejsca w wyjściowym składzie, był Eden Hazard.

Mit nr 3: Powinien łatwo się wpasować

- To znacznie trudniejsze, kiedy budujesz coś innego niż system, do którego piłkarze są przyzwyczajeni i w którym czują się komfortowo - mówił we wrześniu Mourinho. - Najłatwiej byłoby utrzymać styl, który już znają.

Istotnie, w ostatnich dwóch sezonach każda z prób zaadaptowania bardziej ofensywnego stylu gry kończyła się zwolnieniem - Andre Villasa-Boasa i później Roberto Di Matteo. Tymczasowo prowadzący drużynę Rafa Benitez postawił na grę niskim blokiem defensywnym i ataki oparte na kontrach, co przyniosło trzecie miejsce w kraju i wygraną w Lidze Europy. - Nie lubiłem tego, jak w ostatnich latach grała Chelsea. Klub też tego nie lubił - tłumaczył chęć zmiany Mourinho.

Jednym z ważniejszych aspektów taktyki Beniteza była gra Juana Maty. Gdy w obronie cały zespół organizował się na własnej połowie w dwóch liniach po czterech zawodników, Hiszpan miał grać bliżej Fernando Torresa, często wymieniając się z nim pozycjami. - Jeśli drugi najskuteczniejszy zawodnik ma 18 goli i 29 asyst, to oczywiste, że jest jakby napastnikiem - mówił o Macie Benitez.

- Jedna rzecz to gra z Oscarem i Ramiresem zamykającymi rywali na skrzydłach i z Matą rozgrywającym w środku pola - twierdzi Mourinho, odnosząc się do reaktywnego stylu gry Chelsea z poprzedniego sezonu. Portugalczyk też mówił o adaptacji Hiszpana do nowej roli, w której to Brazylijczyk jest numerem dziesięć. Jednak gra on zupełnie inaczej - częściej wymienia się pozycjami ze skrzydłowymi, a i ciężar gry jest rozłożony bardziej niż w poprzednim sezonie. Wtedy to Mata dyktował tempo, będąc tym rozprowadzającym podania i akcje, u Mourinho odpowiadać ma za to każdy z trzech piłkarzy grających za napastnikiem. Zarówno Willian, Oscar, jak i Hazard są bardziej przyzwyczajeni do ciągłego zmieniania pozycji i szybciej adaptują się do gry w środku pola lub na skrzydle.

Najważniejszy jest jednak aspekt... defensywny. Menedżer Chelsea na starcie sezonu wiele mówił o pressingu i tym, jak jego zespół ma odbierać piłkę już na połowie rywala, zamiast formować szyki w okolicach własnego pola karnego. Niewątpliwie lepszy jest w tym Oscar - gdy w meczu z Southampton zmieniał Matę, Hiszpan miał trzy odbiory, jednak w niewiele ponad 30 minut Brazylijczyk zaliczył o dwa więcej, dodatkowo czterokrotnie faulując.

W lidze ma on już trzy razy tyle odbiorów co Mata i generalnie ponad dwa razy wyższą średnią od kolegi z drużyny. Brazylijczyk też znacznie częściej fauluje (39 do 22). Ale największą przewagę widać w podejmowanych pojedynkach główkowych - Oscar zaliczył już 51 takich starć, Mata ledwie... cztery.

Mit nr 4: Juan Mata nie adaptuje się do nowego stylu gry

Jednak nie tylko zwiększona liczba występów w ostatnim miesiącu świadczy o tym, że Juan Mata jest coraz bliżej podstawowego składu Chelsea. Chociaż jedyne jego asysty w tym sezonie to efekt dwóch stałych fragmentów gry, to pod względem stworzonych kolegom szans (30) ustępuje on zaledwie Hazardowi (49).

Wciąż mając problemy z grą w defensywie, Hiszpan coraz lepiej operuje w ataku. Mourinho ceni sobie to, jak potrafi on utrzymywać piłkę (najcelniej podaje z zawodników ofensywnych) i jak wiele widzi na boisku. Przykładowo: w niedawnym meczu ze Swansea (1-0) stworzył on pięć okazji kolegom. - To, jak kontrolował piłkę i podawał, było fantastyczne - chwalił go szkoleniowiec po spotkaniu.

Mourinho ma go w swoich planach, ale nie traktuje go jak piłkarza, którego wpływ na zespół byłby natychmiastowy. Jedynie trzy razy Juan Mata wchodził z ławki, tylko wtedy grając krócej niż 50 minut. Nawet przegrywając w meczu z Tottenhamem, Mourinho wprowadzał go w przerwie, by Hiszpan miał jak najwięcej czasu na przejęcie kontroli nad tempem spotkania.

Mit nr 5: Mata chce odejść z Chelsea?

- Jego frustracja pewnie wynikała z tego, że zespół może stracić dwa punkty - tłumaczył zachowanie swojego zawodnika Mourinho. - Po meczu w szatni wszyscy się cieszyli.

Zdenerwowanie Hiszpana mogło wynikać z tego, że po raz kolejny stwarzane przez niego okazje były przez napastników marnowane. Chociaż wykreował on już 30 okazji, jedynym, który je wykorzystywał w tym sezonie, był John Terry po stałych fragmentach gry. Pod tym względem dzieli on swoje frustracje z menedżerem, który praktycznie co mecz narzeka na słabą skuteczność swoich napastników.

Zdenerwowanie może wynikać też z braku goli. Jako że jego rola jest teraz bardziej uniwersalna niż w poprzednim sezonie, nie tak ograniczająca się do ataku i do środka boiska, skuteczność Maty znacznie spadła. W dwóch pierwszych latach oddawał przynajmniej dwa strzały na mecz, teraz jego średnia jest dużo niższa. Poza zablokowanymi próbami w rozgrywkach ligowych tylko jedno uderzenie było celne. Do siatki trafił tylko raz - w Pucharze Ligi przeciwko Arsenalowi.

- Oczywiście, że chcę grać jak najwięcej. Jestem dumny z tego, ile zrobiłem dla tego klubu w ostatnich latach, ale w futbolu przeszłość się nie liczy - mówił 25-letni rozgrywający w wywiadzie dla telewizji SkySports. - Teraz chcę osiągać jeszcze więcej. Jeśli mogę pomóc drużynie bardziej niż poprzednio, zrobię to. Strzelając gole, asystując i będąc lepszym piłkarzem.

Hiszpan wspominał też wpływ tego, jak traktowali go kibice Chelsea od momentu pojawienia się w Londynie, choćby wybierając go na najlepszego piłkarza dwóch ostatnich sezonów. Co więcej, nie ma powodów, by sądzić, że Juan Mata źle się w Anglii czuje. Regularnie prowadzi bloga, podróżuje po mieście, odkrywając różne zakątki Londynu, a jego mieszkanie zdobi obraz przedstawiający Stamford Bridge sprzed kilku dekad. - Poza bazą treningową czuję się londyńczykiem, prawdziwym obywatelem tego miasta - mówi dumnie pomocnik Chelsea.

- Nie, nie odwiedził mnie w biurze, ale fantastycznie trenował - mówił Mourinho pytany o Juana Matę na przedmeczowej konferencji w piątek. Jak już wiele razy, Portugalczyk podkreślał, że dla jego klubu okienko transferowe jest niemal zamknięte, a żadnych oficjalnych ofert za Hiszpana nie było. Byłby szaleńcem, gdyby przyznał, że w jego "projekcie" nie ma miejsca dla piłkarza, który od momentu transferu do Anglii ustępuje asystami wyłącznie swojemu rodakowi Davidowi Silvie.

Nie można też zapominać, że dla współpracy obydwu grudzień był najlepszym miesiącem. Pokazującym, że Mata ma miejsce w Chelsea pomysłu Mourinho, nawet jeśli jeszcze nie przekłada się to na asysty i gole. Jednak jeden gest frustracji przy wcześniejszej zmianie po przeciętnym występie pokazuje, jak wciąż krucha jest ta relacja. Pytanie tylko, czy wyłącznie według angielskich mediów.