Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Premier League. Angielski hit na opak

1 : 0
Informacje
Premier League 2013/14 - 11. kolejka
Niedziela 10.11.2013 godzina 17:10
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Manchester United
1
0
1
Arsenal
0
0
0
Składy i szczegóły
Manchester United
Bramka: van Persie (27.) Kartki: Jones, Rooney - żółta Składy: de Gea - Evra, Evans, Vidić (Cleverley 46.), Smalling - Kagawa (Giggs 77.), Carrick, Jones, Valencia - Rooney - van Persie (Fellaini 85.)
Arsenal
Kartki: Flamini, Sagna - żółte Składy: Szczęsny - Sagna, Koscielny, Vermaelen, Gibbs - Arteta (Gnabry 82.), Flamini (Wilshere 61.) - Ramsey, Oezil, Cazorla (23 Bendtner 78.) - Giroud
Przez lata Arsenal ponosił spektakularne porażki, a Manchester United zbierał kolejne trofea. Dziś londyńczycy są liderem Premier League, a obrońcy trofeum zajmują dopiero ósme miejsce. Szlagier ligi angielskiej w niedzielę o 17, relacja na żywo w Sport.pl.
Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS, na Androida i Windows Phone

W niedzielę wygraliśmy z Liverpoolem, we wtorek pokonaliśmy Borussię Dortmund. Trudno byłoby sobie wyobrazić lepszy moment na spotkanie z Manchesterem United. Jeśli zwyciężymy, przeżyjemy perfekcyjny tydzień - mówi bramkarz Arsenalu Wojciech Szczęsny.

W tak dobrych nastrojach piłkarze z Emirates nie jechali do Manchesteru od lat. Najnowsza historia Arsenalu pełna jest spektakularnych porażek, a MU - zwycięstw. Londyńczycy na trofeum czekają od 2005 r., rywale cieszyli się w tym czasie z 14 pucharów. Owszem, zdarzało się, że piłkarze Arsene'a Wengera wygrywali szlagiery. Ale były to incydenty, w najważniejszych spotkaniach triumfowała ekipa z Old Trafford. Cztery lata temu w półfinale Pucharu Europy zwyciężyli w dwumeczu 4:1, a obrońca Patrice Evra mówił, że "Arsenal potrafi kopać piłkę, ale futbol nie polega tylko na dobrej grze. Dziś mężczyźni pokonali dzieci". Dwa lata temu na początku sezonu MU rozbił Arsenal 8:2.

Dziś trudno jednak widzieć faworytów w gospodarzach. Manchester wciąż nie pozbierał się po odejściu Aleksa Fergusona, z trudem zdobywa punkty, a mecze z najsilniejszymi drużynami Premier League zazwyczaj przegrywa. W tym sezonie poległ już z Manchesterem City i Liverpoolem, z Chelsea wyrwał remis. Dziś do Arsenalu traci aż osiem punktów, zajmuje dopiero ósme miejsce w lidze - gdyby na nim skończył, byłaby katastrofa.

Arsenal przeżywa natomiast jesień wyjętą z marzeń wyposzczonych kibiców. Prowadzi w Premier League i w grupie Ligi Mistrzów, jest jedną z najefektowniej grających drużyn w Europie.

Jednego powodu odrodzenia londyńczyków nie znajdziemy. We wrześniu świetnie wyniki tłumaczyliśmy transferem Mesuta Özila. Nie chodziło tylko o dostarczane przez niego gole i asysty - Wenger wydał na niemieckiego rozgrywającego 42 mln funtów, więc gdy po latach oszczędności piłkarze zobaczyli, że klub stać na sprowadzenie supergwiazdy, zamiast po boisku biegać, fruwali nad nim.

Od kilku tygodni wydaje się, że kluczem do zwycięstw Arsenalu jest Aaron Ramsey. Walijczyk ostatnio wszystko, czego się dotknie, zamienia w gole. W tym sezonie trafił już 11 razy, w kilka miesięcy prawie podwoił zdobycz z całej seniorskiej kariery. Jego skutecznością zaskoczony nie jest chyba tylko Wenger. W 2008 r. zapłacił za 18-letniego pomocnika aż 5 mln funtów. Gdy dwa lata później Ryan Shawcross ze Stoke złamał Walijczykowi nogę, wydawało się, że Ramsey już nigdy nie wróci do formy. Grał przeciętnie, ale Wenger w niego wierzył - rok temu obdarował nowym kontraktem. Jesienią piłkarz przeżywa najlepszy czas w karierze.

Największym zaskoczeniem nie jest jednak ofensywna siła Arsenalu, ale pewna gra w obronie. Zaczynając od rozbijających ataki rywali defensywnych pomocników, kończąc na ratującym zespół w beznadziejnych sytuacjach Szczęsnym. Właściwie, możemy powiedzieć, że wszystko, co w poprzednich sezonach w Arsenalu nie działało, teraz pracuje znakomicie.

W Manchesterze - odwrotnie. Teoretycznie pierwszy kryzys trener David Moyes ma już za sobą, z ostatnich pięciu meczów jego zespół wygrał cztery. Ale to wciąż nie jest dzieło skończone, wciąż oglądamy drużynę zbudowaną przez Fergusona, lekko tylko przez jego następcę zmienioną. Moyes narzekał a piątek na dziennikarzy, prosił, by nie wyciągać wniosków po dziesięciu kolejkach, bo do rozegrania zostało jeszcze mnóstwo meczów, a o mistrzostwie decyduje tabela z maja, a nie z listopada. Szkot wcześniej przez dekadę pracował w Evertonie, gdzie nikt na niego nie naciskał nawet po seriach porażek. Ale na Old Trafford każda strata punktów oznacza tąpnięcie, a każdy przegrany szlagier - trzęsienie ziemi. Gdyby gospodarze polegli w niedzielę, kryzys znów wróciłby do Manchesteru.

Piłkarzem, który przeżył złe czasy w Arsenalu i dotknął dobrych Manchesteru, jest Robin van Persie. Holenderski napastnik rok temu, po ośmiu latach w Londynie, wymusił transfer do MU. W debiutanckim sezonie zdobył mistrzostwo i został królem strzelców. Latem nikt nie wpadł na to, by pytać Holendra, czy żałuje swojej decyzji. Jesienią to pytanie nabrało sensu. - Może na nie odpowiedzieć tylko Robin. Kupiłem go, gdy był bardzo młody, przeżyliśmy mnóstwo trudnych chwil, w Londynie wyrósł na piłkarza światowej klasy. Dla mnie wciąż jest człowiekiem Arsenalu - mówił w piątek Wenger.