Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Premier League. Benitez wściekły na fanów. "I tak odejdę!"

Chelsea Londyn wygrała z Middlesbrough 2:0 w 1/8 finału Pucharu Anglii. Po meczu znacznie więcej mówiło się jednak o konferencji prasowej Rafy Beniteza, który ma już chyba dość atmosfery, jaka panuje wokół jego osoby. - Po sezonie i tak odejdę, kibice nie muszą się o mnie martwić - powiedział Hiszpan tuż po meczu
Atmosfera na Stamford Bridge już od kilku miesięcy była napięta. Kibice Chelsea niemal od pierwszego dnia nie kryli swojej niechęci do nowego trenera, a zarząd zatrudnił Hiszpana zaledwie jako trenera tymczasowego. Wygląda na to, że czarę goryczy przelało zachowanie fanów "The Blues", którzy mimo zwycięstwa nad Middlesbrough wciąż śpiewali przyśpiewki nawołujące do odejścia Beniteza.

- Jeśli zakwalifikujemy się do Ligi Mistrzów, będę najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, ale to już kwestia kolejnego sezonu. W maju i tak odejdę, kończy mi się kontrakt, więc oni nie muszą się o mnie martwić. Teraz muszą się skoncentrować na kibicowaniu drużynie - powiedział na konferencji pomeczowej Benitez. Hiszpan był jednak w ogniu krytyki od samego początku swojego pobytu na Stamford Bridge i trudno powiedzieć, by dostał od tamtejszych fanów jakikolwiek kredyt zaufania. - Myślę, że chodzi tu o to, że byłem kiedyś trenerem Liverpoolu. Graliśmy w Lidze Mistrzów, było wiele ważnych meczów. Nie można już tego zmienić. Jestem jednak trenerem i profesjonalistą. Muszę wykonać moje zadanie do końca - podkreślił.

Szkoleniowiec Chelsea oskarżył fanów stołecznego zespołu o tracenie czasu na przygotowywanie flag i banerów mających wyrażać brak poparcia dla jego obecności na stanowisku trenera "The Blues". - Wygrałem Ligę Mistrzów i zdobyłem wiele innych trofeów, a jednak kibice wciąż przygotowywali materiały wyrażające sprzeciw wobec mojej osoby. To strata czasu. Poza tym jestem tylko trenerem tymczasowym, i tak odejdę z Chelsea na koniec sezonu, więc nie powinni się o mnie martwić. Nie muszą marnować na mnie swojego czasu. Całą swoją energię powinni włożyć w dopingowanie piłkarzy - przekonywał.

- Tak byłoby lepiej dla wszystkich. Jeśli na koniec sezonu okaże się, że nie weszliśmy do Ligi Mistrzów, fani będą musieli wziąć część odpowiedzialności na siebie. Zła atmosfera na Stamford też ma wpływ na wyniki - dodał.

Hiszpan negatywnie odniósł się też do faktu, że został zatrudniony jako trener tymczasowy. Po odejściu Roberto di Matteo zarząd Chelsea nie chciał z nikim wiązać się długim kontraktem. - Nie spodziewałem się, że zostanę trenerem tymczasowym, to była dla mnie spora niespodzianka. Jak już jednak mówiłem, zamierzam wypełnić swój kontrakt do końca. Ktoś zdecydował, że tak będzie wyglądała nasza współpraca, moim zdaniem to był błąd - twierdził stanowczo.

Niektórzy angielscy dziennikarze sądzą, że po tych wypowiedziach Benitez nie dotrwa nawet do końca tego sezonu. - Trener to trener, zawsze w pewnym sensie jest tymczasowy. Miesiąc, trzy czy siedem, to nie ma znaczenia. Kiedy mój agent powiedział mi, jak to wszystko wygląda, byłem zaskoczony, ale teraz nie mogę już nic zrobić - zakończył.

Chelsea zajmuje w tej chwili czwarte miejsce w Premier League, które gwarantuje jej prawo startu w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów. W kolejnym ligowym spotkaniu, 2 marca o 16 na własnym stadionie, "The Blues" podejmą West Bromwich Albion.