Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Premier League. Wojna psychologiczna między City a United

Zaczęło się od tego, że Patrick Viera, członek zarządu City, nazwał powrót Paula Scholesa do składu Czerwonych Diabłów "aktem desperacji Fergusona". Utytułowany Szkot ostrzega, że jeśli The Citizens chcą się bawić w mentalne gierki, to on ma dużo amunicji w zapasie. Lokalnych rywali rozdziela punkt w tabeli, a wyścig po mistrzostwo Anglii wkracza w decydującą fazę.
Ferguson uważa, że komentarz Vieiry i inne złośliwe uwagi, także od trenera Manciniego, to element wojny psychologicznej, którą The Citizens chcą wydać Diabłom na ostatniej prostej wyścigu o mistrzostwo Anglii.

- Desperacja? - pyta ironicznie Ferguson - jeśli desperacją jest przywrócenie do składu najlepszego pomocnika ostatniego dwudziestolecia, to tak, jestem zdesperowany i jakoś to przeżyję.

- Desperacja? - kontynuował wściekły SAF - w środę to City musiało uciekać się do pomocy zawodnika, który odmawiał wejścia na boisko, i którego Mancini miał już nigdy nie wystawiać.

Manchester City podejmuje w sobotę Stoke, i znów zmuszone będzie korzystać z usług Teveza, którego niekończąca się saga transferowa zawiodła, po sześciu miesiącach, z powrotem do Manchesteru. United natomiast będzie grać dopiero w poniedziałek, z Fulham, trener Ferguson cieszy się jednak, że w końcu ma jakichś zdrowych graczy: Smallinga, Cleverleya, Phila Jonesa czy Fabio Da Silvę.

Sytuacja pomiędzy lokalnymi rywalami jest coraz bardziej napięta, bo United ma tylko punkt przewagi nad City. Jeśli podopieczni Manciniego wygrają ze Stoke, Diabły będą musiały wygrać z Fulham.

- Teraz musimy już wygrać każdy mecz, nie możemy sobie pozwolić na wpadki - mówi Szkot - ale nie mam z tym problemu. Przywykłem do takiej sytuacji przez lata - ironizuje Ferguson, nawiązując do swojego doświadczenia i liczby zdobytych trofeów, którymi góruje nad lokalnym rywalem.

- Jeśli chcą bawić się ze mną w psychologiczne gierki, to mam sporo amunicji. Mogą sprawdzić - odgraża się Ferguson.