Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Thierry Henry, pomnik na boisku

Wrócił do Arsenalu, w pierwszym meczu zdobył zwycięską bramkę w Pucharze Anglii i popłakał się przed kamerami. Wyspiarze znów oklaskują jednego z najlepszych piłkarzy najnowszej historii Premier League.
"09/01/2012. Byłem na meczu, gdy Thierry Henry wrócił i strzelił zwycięskiego gola z Leeds" - pisał na Twitterze bramkarz Arsenalu Wojciech Szczęsny. 34-letni napastnik trafił na pierwsze strony "Guardiana" ("Król Henry, część druga) i "Timesa" ("Król wrócił").

Nawet gdyby Francuz nie założył już czerwono-białej koszulki, kibice by o nim nie zapomnieli. Kilka tygodni temu przed stadionem Emirates odsłonięto pomnik najlepszego strzelca w historii klubu, jednego z liderów drużyny, która w 2004 r. sięgnęła po mistrzostwo, nie przegrywając w sezonie ani razu. Czterokrotnie był królem strzelców Premier League, dwa razy najlepszym graczem. - Jego można opisać jednym słowem - koszmar. Jest jednym z piłkarzy, z którymi żaden bramkarz nie chce się zmierzyć - mówił golkiper Chelsea Carlo Cudicini.

Koszmar bramkarzy opuścił Premier League cztery lata temu, z Barceloną zdobył wymarzony Puchar Europy, od dwóch lat kopie piłkę w amerykańskim New York Red Bulls. Gdy kilka dni temu Arsenal ogłaszał, że wypożycza go na dwa miesiące, trener Arsene Wenger prosił, by nie wymagać zbyt wiele, bo Henry skończył już 34 lata i zanim wyjdzie na boisko, potrzebuje dwóch tygodni treningów. - Nie ma być naszym liderem, jest po to, by pomóc - mówił Wenger, który w 1999 r. oderwał Henry'ego od ławki rezerwowych Juventusu i sprowadził do Londynu.

W poniedziałek Henry wrócił. Ciut starszy, ale poruszający się i skuteczny jak dawniej. Po 10 min zdobył 227. bramkę dla Arsenalu, zapewnił męczącej się drużynie zwycięstwo 1:0 nad drugoligowym Leeds. - Nie wiem, co powiedzieć. Gdy 15 dni temu wracałem z wakacji w Meksyku, nie pomyślałbym, że jeszcze zagram w Arsenalu. Nie wspominając o strzeleniu zwycięskiego gola - mówił Francuz. Trener dodawał, że Henry udoskonalił swoją legendę. - To brzmi jak sen, który możesz opowiadać dzieciakom - powiedział.

Henry został wypożyczony także dlatego, że ofensywni piłkarze Gervinho (Wybrzeże Kości Słoniowej) i Marouane Chamakh (Maroko) wyjeżdżają na Puchar Narodów Afryki. Pomoże walczącej o miejsce w czwórce drużynie m.in. w hicie z Manchesterem United (22 stycznia). Wenger zapowiedział też, że zgłosi piłkarza do Ligi Mistrzów, choć będzie mógł go wystawić tylko w pierwszym spotkaniu 1/8 finału z Milanem. Rewanż odbędzie się 6 marca, a Henry w najlepszym wypadku zostanie w Londynie do końca lutego. W najlepszym dla Arsenalu, najgorszym dla bramkarzy Premier League.