Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga angielska. 3. kolejka. Manchester zmiótł Arsenal

W najczarniejszych koszmarach fani londyńczyków nie widzieli takiej katastrofy. Nie skończył się sierpień, a Arsenal traci do?Czerwonych Diabłów? osiem punktów. W niedzielę na Old Trafford mistrzowie Anglii wygrali 8:2.
8 : 2
Informacje
Premier League 2011/12 - 3. kolejka
Niedziela 28.08.2011 godzina 17:00
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Manchester United
3
5
8
Arsenal
1
1
2
Składy i szczegóły
Manchester United
Bramki:
Welbeck (22.), Young (29., 90.), Rooney (41., 65., 82. - karny), Nani (67.), Park (70.)
Kartki:
Evans - żółta
Skład:
De Gea - Smalling, Jones, Evans, Evra - Nani (68. Park), Cleverley, Anderson (68. Giggs), Young - Rooney, Welbeck (36. Hernandez)
Arsenal
Bramki:
Walcott (45.), Van Persie (74.)
Kartki:
Arszawin, Jenkinson, Djourou - żółta, Jenkinson - czerwona
Skład:
Szczęsny - Jenkinson, Djourou, Koscielny, Traore - Coquelin (63. Chamberlain), Ramsey, Rosicky - Walcott (84. Lansbury), Van Persie (84. Chamakh), Arszawin
Tak grający Manchester United kibice chcieliby oglądać zawsze. Przez cały mecz nacierający na pole karne i strzelający jednego gola piękniejszego od drugiego. Kilka tygodni temu nie przyszłoby im jednak do głowy, że tak będzie wyglądało spotkanie ich drużyny z Arsenalem.

Ale też równie słabej drużyny z Londynu nie widziano w Manchesterze od dawna. Niechlujnej i bezradnej, której piłkarze skaczą sobie do oczu po nieudanych zagraniach, a bramkarz Wojciech Szczęsny co chwilę wyskakuje z bramki, by zrugać obrońców pozwalających rywalom na niemal wszystko. Tak złego ligowego popołudnia na Old Trafford Arsenal nie przeżył od dziesięciu lat, gdy został rozbity 1:6.

W niedzielę Manchester mógł wygrać jeszcze wyżej, bo kilka razy dobrze interweniował Szczęsny. Okazji MU miało mnóstwo, bo gracze środka pola łatwo ogrywali debiutującego w pierwszej jedenastce londyńczyków Francisa Coquelina, skrzydłowi bez problemu radzili sobie z rozgrywającym drugi mecz w Premier League Carlem Jenkinsonem. Ten ostatni na kwadrans przed końcem dostał czerwoną kartkę.

Jeśli londyńczycy zdołali przedrzeć się pod pole karne rywali, powstrzymywał ich bardzo pewny David de Gea. Sprowadzony latem Hiszpan w poprzednich meczach wydawał się przestraszony, ale w niedzielę obronił rzut karny Robina van Persiego. Holender trafił po przerwie, na 2:6, gdy było już wiadomo, że dojdzie do wielkiej niespodzianki.

Sensacyjnie zrobiło się już przed meczem, gdy trener MU Alex Ferguson stanął w obronie Arsene'a Wengera. Tydzień wcześniej dziennikarze wypytywali Francuza, czy myśli o opuszczeniu Arsenalu. Londyńczycy fatalnie zaczął sezon, dopiero w niedzielę strzelili pierwszego ligowego gola. - Chciałbym wiedzieć, kto miałby go zastąpić. Ostatnie 15 lat to najlepszy czas w historii Arsenalu. Nie wygrał trofeum od sześciu lat, ale klasa zespołu wciąż jest taka sama. Większa jest za to konkurencja - mówi Ferguson, a Anglicy zatęsknili za czasami, gdy na sam dźwięk nazwiska "Wenger", Szkot robił się czerwony i kipiał ze złości.

Szkoleniowcy rywalizują od 1996 r. Gdy Francuz zaczynał pracę w Londynie, Manchester United rządził Premier League, w poprzednich pięciu sezonach cztery razy cieszył się z tytułu. Wenger hegemonię "Czerwonych Diabłów" przerwał. Trzy razy zdobywał z Arsenalem mistrzostwo, bił największych rywali. Ich mecze zaczynały się przed pierwszym gwizdkiem, a kończyły długo po zejściu obu drużyn do szatni. Do najsłynniejszej awantury doszło w 2004 r., gdy w tunelu gracze Arsenalu obrzucili rywali zupą, kanapkami i pizzą. - Ten człowiek mnie nie interesuje. Nie zareaguję już na jego prowokacje - mówił Wenger kilka miesięcy po skandalu.

Obietnicy nie dotrzymał. Gdy Ferguson wypomniał, że w Arsenalu biega mało Anglików, Wenger odparł, że może wziąć winę za wszystkie problemy, z którymi nie radzi sobie wyspiarski futbol.

Innym razem Ferguson narzekał, że przybysz z Francji nie chce po meczu napić się z nim wina. - To ligowa tradycja. Drugiego takiego trenera w Premier League nie ma - mówił Szkot.

Dlatego piątkowe słowa Fergusona zszokowały Anglików. Komentatorzy uznali, że trener MU uspokoił się, bo nie uważa już ekipy z Londynu za rywala w walce o tytuł. Bardziej przejmuje się Chelsea i Manchesterem City.

Przesadzili? Tydzień temu Arsenal drżał przed meczem o awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Ferguson od tygodni kombinuje, jak pokonać Barcelonę i wygrać te rozgrywki trzeci raz.

W niedzielę było widać, jak bardzo MU uciekło Arsenalowi. Sensacją nie jest wynik, ale różnica dzieląca oba zespoły. W koszulce klubu z Emirates trudno dziś znaleźć piłkarza, który mógłby się równać z Waynem Rooneyem. Anglik strzelił trzy gole, dwa z rzutów wolnych.

MU jest liderem Premier League. Arsenal w trzech meczach uciułał punkt i ledwie wystaje nad strefę spadkową. W takiej formie jak w niedzielę trudno sobie wyobrazić, by londyńczycy zdołali jeszcze doścignąć rywali. Ba, czeka ich ciężka walka o czwarte miejsce gwarantujące udział w LM.

Liczby kolejki
32
mecze w Premier League w sumie zagrali piłkarze z pola, którzy siedzieli na ławce rezerwowych Arsenalu w meczu z MU. Marouane Chamakh (29), Henri Lansbury (2), Ignasi Miquel (1), Alex Oxlade-Chamberlain (0), Oguzhan Özyakup (0), Gilles Sunu (0)

2
gole w 54 meczach w Premier League strzelił Franco Di Santo. W sobotę argentyński napastnik Wigan tyle samo bramek zdobył w meczu z Queens Park Rangers

11
lat minęło od ostatniego gola strzelonego przed debiutanta w Chelsea. W styczniu 2000 r. trafił George Weah, w sobotę Juan Mata

W Skrócie

Fatalny uraz Drogby

Na pół godziny przed końcem Didier Drogba wyskoczył do dośrodkowania, a próbujący wypiąstkować piłkę bramkarz Norwich John Ruddy trafił go w głowę. Napastnik Chelsea bezwładnie upadł na murawę, lekarze zajmowali się nim siedem minut, boisko opuścił w masce tlenowej. W szpitalu okazało się, że Drogba ma lekkie wstrząśnienie mózgu i w niedzielę wrócił do domu. Chelsea wygrała 3:1, ale znów grała średnio. - Lada dzień zaczniemy grać także w środku tygodnia. Dzięki temu nasza gra stanie się bardziej płynna - mówi trener Chelsea Andre Villas-Boas.

City demoluje

W maju 2010 r. Tottenham pokonał City w Manchesterze 1:0 w meczu decydującym o czwartym miejscu i grze w Lidze Mistrzów. W niedzielę drużyna Roberto Manciniego przyjechała do Londynu i rozbiła rywali 5:1. - Za słabo graliśmy w defensywie. To fantastyczna drużyna, wszyscy będą z nią mieli problemy - powiedział trener pokonanych Harry Redknapp. Trzy gole strzelił Edin Dżeko.