Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Kibice Piasta obrzucili tortem wiceprezesa klubu. Policja: Będzie proces karny

Zajście w biurze wiceprezesa gliwickiego klubu Jarosława Kołodziejczyka to pokłosie negocjacji Piasta z Górnikiem Zabrze w sprawie wynajmu nowego gliwickiego obiektu na występy zabrzan w ekstraklasie
Zdarzenie miało miejsce w środę po południu. Z relacji świadków wynika, że grupa kilkudziesięciu fanów gliwickiego Piasta najpierw wtargnęła do aktualnej siedziby klubu mieszczącej się przy ul. Szobiszowickiej, a następnie weszła do biura wiceprezesa Jarosława Kołodziejczyka, po czym na twarz przedstawiciela zarządu rzucili tort.

- Kibice "podziękowali" prezesowi za - jak to określili - przychylność dla pomysłu rozgrywania meczów ekstraklasy przez Górnika Zabrze na stadionie przy Okrzei. Otrzymaliśmy zgłoszenie w tej sprawie. W związku z nim wykonaliśmy czynności służbowe - wyjaśnia Marek Słomski, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach.

Sympatycy Piasta nie mogą pogodzić się z bardzo prawdopodobnymi występami Górnika Zabrze na nowo budowanym obiekcie w Gliwicach. Między fanami Piasta i Górnika panują silne animozje. Wiceprezes Kołodziejczyk w rozmowie z "Gazetą" przedstawił przesłanki negocjacji z zabrzańskim klubem wprost: - Traktujemy to jako czysty biznes.

Pytany zaś o konsekwencje takiej umowy i jasno wyrażoną dezaprobatę ze strony gliwickich kiboli, odpowiedział: - Marginesem zachowań nie można się przejmować. Protestów otrzymaliśmy chyba kilkanaście. Bardziej protestowali mieszkańcy ulicy, na której mieści się stadion, niż kibice.

Pierwsza konfrontacja na linii kibice - Kołodziejczyk miała miejsce już podczas ostatniego meczu ligowego Piasta z Górnikiem Polkowice w Wodzisławiu. Kiedy sympatycy Piasta zorientowali się, że wiceprezes jest obecny na trybunach, kilku z nich podeszło pod barierkę sektora, w którym zajmował on swoje miejsce i zaczęło mu ubliżać. Kołodziejczyk rozjuszył ich jeszcze bardziej, kiedy niczym niewzruszony zaczął do nich machać jak na powitanie. - Tego machania tak nie zostawimy - padło wówczas w stronę wiceprezesa.

Zdaniem podkomisarza Słomskiego sprawców środowego zdarzenia czeka proces karny. - Jeśli tylko naruszono nietykalność i zniszczono mienie, to jest to teoretycznie zagrożone karą ograniczenia wolności do lat pięciu, a jako czyn mniejszej wagi - raczej do dwóch lat. Jeśli były groźby karalne, to są one zagrożone karą do trzech lat. Za wcześnie jednak o tym mówić, prowadzimy ustalenia - dodaje podkomisarz Słomski. I nie chce zdradzić, czy już zatrzymano sprawców najścia. - Sprawa jest na dobrej drodze. Niech się mają na baczności. W sprawach kibicowskich lepiej mniej mówić, a więcej działać - mówi podkomisarz.

Kołodziejczyk odmówił komentarza do środowego zajścia. - Na ten moment nie mam w tej sprawie nic do powiedzenia - uciął.