Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

GKS Katowice: z kuratorem do ekstraklasy?

Katowiczanie potwierdzili dobrą formę z meczu z ŁKS-em Łódź. Tym razem pewnie ograli na swoim boisku Wartę Poznań. - To nasz prezent dla kibiców na święta - mówił trener GKS-u Robert Moskal.
Mecz z poznaniakami był pierwszym, jaki "Gieksa" rozgrywała od momentu, gdy władzę w klubie przejął kurator Wojciech Cygan. Efekty jego działalności można było dostrzec już przed spotkaniem. W ciągu jednego dnia funkcjonowania w klubie Cygan zdołał zawrzeć umowę promocyjną z urzędem miasta. Na stadionie pojawiły się bannery reklamujące miasto, w tym także jego starania o przyznanie tytułu Europejskiej Stolicy Kultury. - Kwota, na jaką podpisaliśmy umowę, to tajemnica. Mogę jedynie powiedzieć, że to dopiero początek współpracy - zapewniał Cygan.

Kurator zdążył także spotkać się z zawodnikami i trenerami GKS-u. Szkoleniowca zapewniał, że nie ma najmniejszego zamiaru go... zwalniać. Na Bukowej sporym echem odbiła się bowiem jego niedawna wypowiedź dla "Gazety". - Jeśli będzie taka potrzeba, to mogę nawet zwolnić trenera - zapowiedział, zanim został kuratorem. Niektórzy - pochopnie - odebrali to jako zapowiedź zmiany szkoleniowca.

Cygan nie był za to w stanie usatysfakcjonować jednej z katowickich... rad parafialnych. - Dzwoniono z pretensjami, że organizujemy mecz w Wielki Piątek. Musieliśmy wyjaśniać, że decyzja o wyznaczeniu terminu spotkania nie należała do nas - zdradzał jeden z działaczy.

Niecodzienny dzień rozgrywania meczu nie przeszkodził gospodarzom w rozegraniu całkiem przyzwoitego spotkania. GKS od początku ruszył do zdecydowanych ataków. Dobrych sytuacji do strzelenia gola nie wykorzystali jednak Paweł Buśkiewicz i Bartłomiej Dudzic. Zrehabilitowali się niedługo po przerwie. Po ich dwójkowej akcji "Gieksa" strzeliła gola. - Bramkę dedykuję tym, którzy twierdzili, że z naszego duetu nigdy nic nie będzie - mówi Buśkiewicz, autor gola.

Mimo straty gola poznaniacy nie zamierzali się poddać. Po jednej z ich akcji w polu karnym gospodarzy padł Paweł Iwanicki. Warta domagała się karnego, ale arbiter jedenastki nie podyktował.

W końcówce meczu katowiczanie zdobyli drugiego gola. Jego strzelcem był stoper Jakub Dziółka, który po rzucie rożnym z bliska wpakował piłkę do bramki. - GKS grał ambitnie, ale to my byliśmy piłkarsko lepsi - zaskakująco stwierdził po meczu lider Warty Piotr Reiss. - A niech się tak pocieszają... - uśmiechnął się Buśkiewicz.

GKS Katowice - Warta Poznań 2:0 (0:0)

Bramki: 1:0 Buśkiewicz (57.), 2:0 Dziółka (80.)

GKS: Gorczyca - Małkowski, Dziółka Ż, Napierała, Niechciał - Cholerzyński, G. Nowak (82. Sermak), Hołota, Plewnia - Dudzic (85. Ryś), Buśkiewicz (90. Malicki).

Warta: Radliński - Marciniak, Jankowski Ż, Strugarek, Otuszewski - Ignasiński (59. Pawlak), Ngamayama, Reiss, Bekas, Iwanicki (78. Kaźmierowski) - Seweryn.

Sędziował: Grzegorz Stęchły (Rzeszów). Widzów: 3000.