Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Górale w Łęcznej z wyszczerbioną obroną

Poobijana defensywa Górali musi w sobotę powstrzymać ataki zawsze groźnych Prejuce Nakoulmy i Sławomira Nazaruka.
Tego jeszcze nie było. Z siedmiu obrońców w Podbeskidziu w pełni sił jest tylko jeden, w dodatku to ten, który jeszcze kilka miesięcy temu był ...pomocnikiem.

- Długo gram w Podbeskidziu, ale takiej sytuacji z defensywą to nie pamiętam - kreci głową Sławomir Cienciała, kapitan bielskiego klubu. On jest po zabiegu artroskopii i wiele wskazuje na to, że tej wiosny już się na boisku nie pojawi.- Jeszcze dwa i pól tygodnia czeka mnie chodzenie o kulach, potem będę mógł powoli stawać na nogę. Czy zagram wiosną? Trudno powiedzieć, chciałbym, ale lekarze mówią, żebym wszystko robił bez pośpiechu, spokojnie - wyjaśnia.

Sprowadzony zimą z Bytomia Jacek Broniewicz także w Łęcznej nie zagra. Piłkarz odczuwa ból w kolanie i najprawdopodobniej jego też czeka zabieg artroskopii.

Z kolei środkowego obrońcę Bartłomieja Koniecznego z gry w sobotę wykluczyły żółte kartki. Z konieczności w pierwszej jedenastce zagra Słowak Juraj Dancik, dla którego to będzie pierwszy taki występ w lidze w tym roku, bo wcześniej długo kurował się po urazie. Mocno poobijani są też dwaj kolejni defensorzy - Michał Osiński przed czasem musiał opuścić murawę w meczu z Górnikiem, utykając z boiska schodził też Łukasz Ganowicz. Oni najpewniej w Łęcznej zagrają. Z konieczności. - Nie zamierzamy płakać. Będziemy kombinować - uśmiecha się trener Robert Kasperczyk, któremu kłopoty z zestawieniem defensywy spędzają sen z powiek.

Jedynym zdrowym zawodnikiem tej formacji jest Łukasz Matusiak, który w minionej rundzie był pomocnikiem, a zimą w ramach eksperymentu trener postawił go na środku obrony. - Nie jest proste przejść ze środka pomocy na stopera. Jak na to wszystko, Łukasz spisuje się naprawdę dobrze - chwali kolegę Cienciała.

Sobotni mecz w Łęcznej to dla obu klubów mecz "o sześć punktów". Przegrany będzie miał znacznie bliżej do strefy spadkowej...