Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

1. Liga. Zidane w szafie, dziennikarz trenerem - Chrobry Głogów chlubnym wyjątkiem w Polsce

- Jestem przekonany, że gdyby trenerzy mieli więcej czasu na spokojną pracę, poziom naszych klubów byłby wyższy - uważa Ireneusz Mamrot, szkoleniowiec Chrobrego Głogów. Były dziennikarz pracuje w Głogowie od pięciu lat i ma pozycję, której zazdrości mu reszta trenerów w Polsce.
Schemat pracy trenerów w polskich klubach jest niezmienny. Zespół wpada w kryzys, zwalnia się trenera, przychodzi nowy, drużyna się podnosi, a po okresie stabilizacji cały cykl się powtarza. Trenerska karuzela kręci się w najlepsze, szkoleniowców zmienia się pod byle powodem. Nie potrafią wyprowadzać drużyn z kryzysów, bo nikt nie daje im na to szansy.

Ewenementem na piłkarskiej mapie Polski jest Głogów. Tam trener Ireneusz Mamrot pracuje już nieprzerwanie od pięciu lat. - Gdyby zarząd Chrobrego reagował na każdy kryzys, już dawno zostałbym zwolniony - mówi trener. I nic dziwnego, bo na świecie nie ma zespołu, który przez cały sezon gra perfekcyjnie. - Trzeba wyciągać wnioski ze słabszych momentów, eliminować błędy, wymienić najsłabsze ogniwa i ciężko pracować. Jestem przekonany, że gdyby trenerzy mieli więcej czasu na spokojną pracę, poziom naszych klubów byłby wyższy - analizuje Mamrot. Jego zespół jest tego idealnym przykładem.

Plakat Zidane'a w szafce

Chrobry Głogów zajmuje trzecie miejsce w pierwszej lidze, zaskakuje nie tylko wynikami, ale przede wszystkim imponuje stylem. Piłkarze Mamrota nie chcą popaść w przeciętność. Chcą udowodnić, że niewielki klub z Dolnego Śląska potrafi grać widowiskowo i cieszyć kibiców. - Staramy się dokładnie rozgrywać akcje, nie popełniać błędów i w odpowiednim momencie zaskoczyć przeciwnika. Szybko i efektownie, za wszelką cenę eliminując z naszej gry przypadek - mówi Damian Byrtek, środkowy obrońca Chrobrego.

Tak było choćby w meczu z Bełchatowem, ale przede wszystkim z Zawiszą Bydgoszcz. To właśnie z tego spotkania pochodzi akcja, która obiegła sportowy świat. Pisał o niej Guardian, a World Soccer porównał do barcelońskiej tiki-taki. Maciej Gąsior zwodem w stylu Zinedine'a Zidane'a minął Krzysztofa Nykiela, wymienił dwa szybkie podania, a całość strzałem skończył Maciej Górski. - W szatni było dużo śmiechu. Gąsior to nasz nowy Zidane, przykleiliśmy mu nawet plakat Francuza w szafce - opowiada Byrtek.

Zobacz fenomenalny gol Chrobrego



Inni trenerzy mogą pomarzyć

- Nie mam specjalnej ochrony - zapewnia Mamrot. A jednak, choćby się waliło i paliło, w Głogowie będzie trwał. Wie, że gdy przyjdą słabsze wyniki, nie będzie musiał martwić się o swoją posadę, tylko spokojnie wprowadzi plan naprawczy. Tam pracuje się spokojniej niż w innych klubach. Im dłużej zespół współpracuje z jednym trenerem, tym łatwiej o zrozumienie. To poprawia organizację treningu i ułatwia wspólną pracę. Widać to w grze obronnej - Chrobry stracił w tym sezonie tylko dwanaście goli, najmniej w lidze. - Defensywie poświęcamy najwięcej czasu. Pracujemy nad ustawieniem, asekuracją i dlatego tracimy tak mało goli - mówi Byrtek.

Z mediów na karuzelę

Ireneusz Mamrot już od dłuższego czasu buduje swoją pozycję wśród polskich trenerów. Ma 44 lata, a w swoim trenerskim CV aż osiem awansów. Wcześniej grał w wielu dolnośląskich klubach, ale kariery nie zrobił. Nie był w stanie utrzymać się z piłki, musiał dorabiać jako dziennikarz w lokalnej gazecie w Trzebnicy. Nie tylko pisał sportowe artykuły, ale działał też w marketingu i przy dystrybucji. Dopiero później przyszła propozycja z Głogowa, choć Mamrot nie był do niej przekonany - ze względu na poziom, ale też wątpliwości w związku z powrotem na trenerską karuzelę. - Cały czas się uczę, podpatruję innych trenerów. Ale najważniejsze to być sobą. To buduje zaufanie zawodników - uważa szkoleniowiec pierwszoligowca.

Baza i kasa

Swój zespół już od lat opiera na piłkarzach, którzy mają coś do udowodnienia. Tak jak Damian Byrtek, który nie przebił się w ekstraklasowym Podbeskidziu. - Czasem warto zrobić krok w tył, żeby potem zrobić dwa do przodu. Początki nie były łatwe. Ale ciężko pracowałem, żeby przekonać do siebie trenera Mamrota i to procentuje - mówi Byrtek, który w tym sezonie jest jednym z kluczowych zawodników w defensywie Chrobrego. We wszystkich meczach ligowych grał od pierwszej do ostatniej minuty i zdobył dwie bramki. - Piłkarze przychodzą tu, żeby się rozwijać, a my oferujemy im odpowiednie warunki. Boiska, siłownia i odnowa biologiczna są na dobrym poziomie, pensje płacone na czas, więc zawodnicy mogą skupić się wyłącznie na grze w piłkę - zapewnia trener Mamrot.

Niech będą przykładem

Zespół Ireneusza Mamrota świetnie wszedł w nowy sezon, choć przed sezonem nikt nie wróżył mu wysokiego miejsca w tabeli. Chrobry nie przegrał w trzech pierwszych kolejkach i drużyna uwierzyła w siebie. - Najważniejsze jest utrzymanie, ale stać nas na więcej. Po zwycięstwie z Wisłą Płock nasza sytuacja jest bardzo dobra. Będziemy wojować - zapowiadają w klubie. W Głogowie wciąż mierzy się własne siły na zamiary. Ekstraklasa to odległe plany, choć może polski futbol potrzebuje sukcesu Chrobrego, by stabilizacja, cierpliwość oraz zaufanie stały się przykładem nie tylko w pierwszej lidze.

Czy Chrobry Głogów awansuje do Ekstraklasy?