Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Dla Sandecji osiem minut to szmat czasu

W weekend pierwszoligowcy zagrają drugą kolejkę rundy rewanżowej. Nie wszyscy są jednak zmęczeni długim sezonem. W Nowym Sączu żałują, że rozgrywki się kończą, choć drużyna w dwóch meczach nie zdobyła punktu
Więcej o I lidze na krakow.sport.pl

Ze względu na przyszłoroczne mistrzostwa Europy piłkarze muszą rozegrać jesienią 20 meczów. W połowie listopada przeważnie mieli już roztrenowanie, a trenerzy testowali zawodników, którzy mogliby wzmocnić zespół wiosną. Mariusz Kuras, szkoleniowiec Sandecji, na zajęciach przygląda się wprawdzie kandydatom do gry w drużynie (w środę obserwował sześciu w sparingu z Partizanem Bardiów), ale równocześnie musi przygotowywać zespół do dwóch ostatnich meczów. - Nie narzekam na to, że gramy dodatkowe spotkania, bo fizycznie i motorycznie drużyna wygląda bardzo dobrze. Liczyłem nawet na to, że w końcówce rundy zdobędziemy trochę więcej punktów - przyznaje trener.

Jego drużyna przegrała jednak ostatnie spotkania. - Zawisza Bydgoszcz strzelił nam bramkę osiem minut przed końcem. W piłce nożnej to szmat czasu i można było jeszcze odrobić straty, ale zabrakło kogoś, kto wstrząsnąłby drużyną - ubolewa Kuras.

Tydzień wcześniej Sandecja poniosła porażkę z GKS-em Katowice, a bramki znów traciła w ostatnich minutach. - To wynik braku koncentracji - uważa szkoleniowiec. - Przed tymi spotkaniami mieliśmy sześć punktów straty do lidera. Teraz mamy 12. Od początku sezonu nie potrafimy wyrwać się ze środka tabeli, dlatego dwa mecze wyjazdowe, które nam zostały są bardzo ważne.

Pierwszy z nich nowosądeczanie rozegrają w sobotę w Płocku. Wisła dobrze rozpoczęła sezon. Po kilku kolejkach była nawet liderem, a w Nowym Sączu nie zostawiła gospodarzom złudzeń (wygrała 3:1). Potem dopadł ją kryzys. Drużynie nie pomogła zmiana trenera i po 18. meczach zajmuje czwarte miejsce od końca. - Może piłkarze za szybko uwierzyli w siebie - zastanawia się Kuras. - Pokonać rywali nie będzie jednak łatwo, bo nowy szkoleniowiec Libor Pala preferuje opartą na taktyce czeską myśl szkoleniową. Drużyna nie gra efektownie. Liczy się tylko skuteczność. Czasem z przodu zostaje tylko dwóch zawodników. Nam z kolei brakuje konsekwencji. Ostatnio byliśmy zbyt rozciągnięci na boisku. Duże odległości między formacjami spowodowały, że szwankowała komunikacja i pressing.

Trudniejsze zadanie od Sandecji czeka piłkarzy Termaliki Bruk-Betu Niecieczy. W Bydgoszczy zmierzą się z drugim Zawiszą. U siebie gra tylko Kolejarz Stróże. Podopieczni Przemysława Cecherza w niedzielę (godz. 13) podejmą Ruch Radzionków.

Luksusy dla Holendrów w Krakowie [GALERIA]