Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Europy. Monchi, cudotwórca z Sevilli

1 : 3
Informacje
Liga Europy 2015/16 - Finał
Środa 18.05.2016 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Liverpool
1
0
1
Sevilla
0
3
3
Składy i szczegóły
Liverpool
Bramka: Sturridge (35.) Składy: Mignolet; Clyne, Touré (82. Benteke), Lovren, Moreno; Can, Milner, Lallana, Firmino (60. Origi), Coutinho, Sturridge
Sevilla
Bramka: Gameiro (46.), Coke (64., 70.) Składy: Soria, Mariano, Rami (77. Kolodziejczak), Carrico, Escudero, Krychowiak, N'Zonzi, Coke, Banega (90+2. Konoplanka), Vitolo, Gameiro (90. Iborra)
Magazyn "FourFourTwo" nazywa go "Messim wśród dyrektorów sportowych". On może śmiało powiedzieć: beze mnie Sevilla byłaby zwykłym średniakiem, nie walczyłaby o trzeci z rzędu triumf w Lidze Europy. To Ramón Rodriguez Verdejo - lepiej znany jako Monchi - czyli dyrektor sportowy Sevilli? Finał Ligi Europy Liverpool - Sevilla w środę o 20.45. Relacja na żywo na Sport.pl - to jest Twój live!
Sevilla nie jest dla niego zwykłym klubem, kolejnym miejscem pracy. Jest z nią związany od 1988 roku. Grał w niej jako bramkarz. Już po tym jak zakończył karierę w 2000 roku Sevilla spadła z ligi. Sytuacja nie należała do najlepszych. Klub był zadłużony, zaledwie pięć lat wcześniej został z tego powodu wyrzucony z pierwszej ligi (przywrócono go dopiero po protestach). Przez Sevillę w tym czasie przewinęło się aż jedenastu trenerów oraz sześciu prezydentów.

Monchi miał posprzątać tę stajnię Augiasza. Powierzono mu rolę dyrektora sportowego. Miał zająć się akademią klubową oraz rozbudową sieci skautingu. Owoce jego pracy są wspaniałe. W Sevilli pierwsze kroki stawiali tacy zawodnicy jak Sergio Ramos (sprzedany za 27 mln euro), Jose Antonio Reyes (ok. 25 mln), Jesus Navas (ok. 20 mln), Alberto Moreno (17 mln) czy Luis Alberto (ok. 10 mln). Ponad 700 skautów na całym świecie wypatrzyło takich zawodników jak Dani Alves, Julio Baptista, Adriano, Ivan Rakitić, Carlos Bacca, Alvaro Negredo, Luis Fabiano, Carlos Bacca czy Grzegorz Krychowiak.

Monchi jako szef skautów ogląda tygodniowo 15-20 meczów, śledząc 20-25 piłkarzy. Dodatkowo czyta kilkadziesiąt innych raportów napisanych przez swoich współpracowników. Nie jest typem dyktatora. - Niektórzy zawodnicy przyszli do Sevilli, mimo że nie byłem w 100 procentach przekonany. Jeśli moi współpracownicy są pewni, to ja mogę im zaufać. Działamy demokratycznie - opowiada o swojej pracy. By wszystko przebiegało sprawnie, istnieje wzór, schemat odpowiedniego raportu. Każdy musi zawierać chociażby takie elementy jak ocena techniczno-taktyczno-fizyczna zawodnika, przybliżoną cenę oraz notatkę dotyczącą sytuacji osobistej zawodnika, jego charakter, środowisko, w jakim się obraca.

Od A do E

Przy każdym z takich punktów skaut musi ocenić go za pomocą jednej z liter - A, B, C, D lub E. A oznacza, że piłkarz powinien zostać pozyskany jak najszybciej. B to zawodnik, którym warto się zainteresować. C - należy go dalej obserwować. D - unikać. E - Monchi twierdzi, że taki piłkarz "powinien pójść na studia". I tak na temat Grzegorza Krychowiaka napisano dwanaście różnych raportów. Za każdym razem miał głównie A i B. Sevilla obserwowała go na trzy lata przed transferem. - Zawsze zdarzają się niespodzianki - tłumaczy Monchi w rozmowie z "Guardianem". Obserwatorzy zbierają wszystkie możliwe informacje, ale nie wszystko da się przewidzieć. Jewhen Konoplianka po miesiącu w Sevilli "chciał się rzucić z balkonu", a Krychowiak okazał się najbardziej "sewilskim kolesiem".

Każde potencjalne wzmocnienie jest oglądane co najmniej dwanaście razy przez przynajmniej siedem, osiem osób. Wszystkich szesnastu współpracowników Monchiego obserwuje po kilka lig europejskich, gdzie co miesiąc tworzone są najlepsze jedenastki. Na początku każdego roku listy są okrajane do 120 najciekawszych nazwisk.

Sofa, nie lampa

Monchi ściśle współpracuje z trenerami i dowiaduje się od nich, jakich piłkarzy by chcieli w swoim zespole. W Sevilli nie może dochodzić do takich sytuacji jak kilkanaście lat temu w Valencii. Rafael Benitez odszedł pomimo zdobytego mistrzostwa Hiszpanii i wygranego Pucharu UEFA, bo "chciał sofę, a kupiono mu lampę".

To dyrektor ma służyć trenerowi. - Szkoleniowiec mówi nam, kogo chce, podaje profil piłkarza. Na przykład bardzo szybkiego lewego obrońcę z dobrą techniką. Ruszamy na poszukiwania. W ten sposób znaleźliśmy Benoit Tremoulinasa. Zazwyczaj trener nie podaje nam konkretnych nazwisk. Mam gotowe listy piłkarzy pasujących do konkretnych profili - mówi Monchi.

Dzięki takim transferom Sevilla się odrodziła. W 2006 roku sięgnęła po Puchar UEFA, wygrywając pierwsze trofeum po 56 latach. Rok później ponownie wygrała te rozgrywki. W środę postara się wygrać Ligę Europy po raz trzeci, co byłoby wydarzeniem bez precedensu. Sevilla w XXI wieku wygrała dodatkowo dwa razy Puchar Króla oraz Superpuchary UEFA i Hiszpanii. W niedzielę zmierzy się jeszcze w finale Pucharu Króla z Barceloną.

Kosztowne wpadki

Ale nie wszystko Monchiemu zawsze wychodziło. Zwłaszcza ciężkie były lata 2010-13. Przez klub przewinęło się w tym czasie pięciu trenerów, na czym cierpiał zespół. Zajmował w Primera Division piąte oraz dwa dziewiąte miejsca z rzędu. Monchi nie zdołał odpowiednio przebudować zespołu po odejściu Frederica Kanoute czy Luisa Fabiano. Najpoważniejszą wpadką transferową okazał się Arouna Kone. Sprowadzono go za 12 mln euro (drugi najdroższy transfer w historii), a w trzy sezony zdobył zaledwie dwie bramki. Potem odszedł do słabszego Levante i był jednym z najlepszych strzelców ligi. Takich wpadek było więcej - wystarczy przypomnieć Lautaro Acostę, Abdoulaye Konko, Romaricia czy Aquivaldo Mosquerę. W pewnym momencie podał się nawet do dymisji, ale nie przyjęły jej władze klubu.

Postąpiły bardzo dobrze. Tylko w ostatnich latach Monchi ze swoim sztabem zdołał wypatrzeć takich zawodników jak Vitolo, Aleix Vidal (obaj powoływani do reprezentacji Hiszpanii, tego drugiego sprzedano do Barcelony), Bacca (sprzedany za 30 mln euro do Milanu), Gameiro czy Krychowiak. Stephane Mbia przyszedł za darmo z QPR, to on w 2014 roku strzelił gola w 94. minucie półfinału Ligi Europy z Valencią na wagę awansu. Ivana Rakiticia Monchi wypatrzył w 2011 roku i pozyskał za marne 2,5 mln euro - Chorwatowi pół roku później kończył się kontrakt. Sprzedany został do Barcelony za sumę prawie 10-krotnie wyższą.

Bez wytchnienia

Właśnie to sprawia, że Monchi cały czas ma nawał pracy. Jeśli jego transfer okaże się sukcesem, to za sezon, dwa, trzy odejdzie i trzeba będzie go zastąpić kimś innym. Sevilla regularnie sprzedaje najlepszych piłkarzy. - To już nie jest trauma. Gdy odchodził Alvaro Negredo myśleliśmy, że to koniec świata, ale wtedy pojawił się Bacca; potem on odszedł i zastąpił go Gameiro - tłumaczy Monchi w rozmowie z "Guardianem".

Jakimś cudem ciągłe zmiany w składzie nie odbijają się na grze zespołu. Ekipa Unaia Emery'ego wygląda, jakby grała w takim samym składzie od paru lat. Gdy sprzedano Rakiticia w jego miejsce nie kupiono podobnego zawodnika. Uznano, że to nie ma sensu, że lepiej postawić na silniejszy i bardziej dynamiczny środek pola, na kolejnego walczaka. Dlatego zdecydowano się na Krychowiaka i dzisiaj nikt nie może żałować tego ruchu.

Anglia bogatsza, ale...

Ulubionym kierunkiem Monchiego jest francuska Ligue 1. Bo tamtejsi piłkarze nie są tak drodzy jak inni i są znakomicie przygotowani pod względem fizycznym oraz waleczni - jak Krychowiak.

W 2014 roku Monchi spędził ok. sześciu miesięcy w Londynie, ucząc się angielskiego po sześć godzin dziennie i obserwując jak działają kluby Premier League. Trochę im zazdrości. - Anglicy są lata świetlne przed nami w kwestii marketingu, organizacji spotkań, zapewnieniu piłkarzom komfortu... W niektórych klubach tylko tym zajmuje się pięciu różnych ludzi. To szalone. Są pracownicy specjalizujący się w poszukiwaniach domów oraz szkół dla nowych piłkarzy i ich dzieci.

Ale ich sposób scoutingu uważa za mniej logiczny. Choć zbierają oni znacznie więcej informacji, są mniej efektywni. Dlaczego? Przez pieniądze. - Z tego względu mniej ryzykują. Myślą sobie: "nie dam szansy temu Keicie z Lens. Niech zrobi to Sevilla i my go potem wykupimy" - mówi Monchi we wspomnianym wcześniej wywiadzie. Jego zdaniem prezesi oraz trenerzy mają zbyt wiele do powiedzenia przy transferach. W Hiszpanii trener zajmuje się trenowaniem, dyrektor sportowy znajdowaniem odpowiednich piłkarzy, natomiast władze wyłącznie przeprowadzeniem całej operacji.

Z tego względu to Hiszpania może pochwalić się jego zdaniem najlepszym scoutingiem. Muszą w niego inwestować, bo inaczej nie byliby w stanie konkurować z innymi. - Nie mamy takich środków, by pozyskać Iniestę, Ronaldo czy Messiego. Szukamy więc piłkarzy "średnio znanych", by pokazali się właśnie w Sevilli - mówi Monchi. Z tego względu Sevilla pozyskuje takich piłkarzy jak Baba (Maritimo), Raul Rusescu (Steaua Bukareszt) czy Bacca (Club Brugge). Dwóch pierwszych nie sprawdziło się w Sevilli, ale doskonale pokazują kierunki, w których Monchi szuka przyszłych gwiazd.

To europejskie ligi drugiego sortu - Portugalia, Rumunia, Belgia - gdzie można znaleźć utalentowanych graczy za mniejsze pieniądze. Kiedyś mistrzem wynajdywania piłkarzy był Olympique Lyon, jednak Francuzi musieli po kilku latach ciąć wydatki. Potem w podobnych transferach specjalizowało się Porto. Sevilla wypracowała jednak swój własny model działania i Monchi nie uważa, by jakiekolwiek porównania były adekwatne.

Transfer idealny

- Gdy znaleźliśmy Daniego Alvesa podczas mistrzostw świata do lat 20 w 2003 roku w całym departamencie było nas tylko dwóch, na mundial pojechała jedna osoba. Ostatnie MŚ U-20 obserwowali za to skauci z ponad 60 klubów. To nowa rzeczywistość. Jakikolwiek profesjonalny klub może uzyskać dostęp do meczów z Kazachstanu, Czech czy Ekwadoru - opowiada Monchi. Alves to prawdopodobnie jego największy sukces. Przyszedł za mniej niż milion euro, został sprzedany do Barcelony za ponad 30 mln.

W 2004 roku wypatrzył w Feyenoordzie Robina van Persiego. Poleciał do Rotterdamu, by sfinalizować umowę, ale nie udało się jej utrzymać w tajemnicy. Wtedy do gry wkroczył Arsenal, który zaoferował większe pieniądze. Monchi już przyzwyczaił się do tego, że Anglicy mają więcej pieniędzy. Nie przeszkadza mu to i robi swoje. Ze znakomitymi efektami.

To zaktualizowana wersja tekstu sprzed roku, który można znaleźć pod tym linkiem

Sensacja! Najlepsza jedenastka sezonu bez Messiego i Ronaldo