Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Europejska. Śląska i Lenczyka góry i kretowiska

- Chcemy awansować, ale zdajemy sobie sprawę, że człowiek potyka się nie o góry, ale o kretowiska - mówi trener Śląska Orest Lenczyk przed rewanżowym spotkaniem z Lokomotiwem Sofia w III rundzie kwalifikacji Ligi Europejskiej. Relacja na żywo od 19.30 w Sport.pl.
Dla drużyny Lenczyka Lokomotiv to kretowisko, czyli przeszkoda do przeskoczenia. Klasa Bułgarów jest średnia - w poprzedniej fazie potwornie męczyli się z macedońskim Metalurgiem Skopje. W pierwszym meczu Śląska z Lokomotivem we Wrocławiu gospodarze nie pozwolili stworzyć żadnego zagrożenia pod swoją bramką. Gdyby byli skuteczniejsi, powinni wysoko wygrać. Mimo wielu sytuacji Śląsk tylko zremisował z Bułgarami 0:0 i teraz, aby awansować, musi na wyjeździe strzelić gola i nie przegrać. - Na pewno stać nas na to, żeby zagrać w Sofii w piłkę, a nie stawiać w bramce autobus czy tak jak rywale w pierwszym meczu - lokomotywę. Teraz zagrają pewnie inaczej, bo trzeba przyznać, że we Wrocławiu zrobili wszystko, żeby nie przegrać, a my za mało, żeby zwyciężyć - ocenił Lenczyk.


Skuteczność jest zmorą jego piłkarzy. Mnóstwo sytuacji zmarnowali także w drugiej połowie inauguracyjnego spotkania ligowego z Górnikiem Zabrze. W całym pojedynku wrocławianie na bramkę rywali oddali prawie 30 strzałów, ale zremisowali z zabrzanami tylko 1:1. Gola dla Śląska zdobył dopiero wprowadzony po przerwie Holender Johan Voskamp. Z nim na boisku wrocławianie po raz pierwszy w sezonie zagrali dwoma zawodnikami w ataku, ale w meczu z Lokomotivem powrócą znów do ustawienia z jednym. Prawdopodobnie będzie to Argentyńczyk Cristian Diaz.

- Z Johanem i Cristianem nasza gra w ataku drgnęła, ale obu od początku na Lokomotiv nie wystawię. Musiałby wówczas zrezygnować z jakiegoś pomocnika albo obrońcy, a teraz nie mogę sobie na to pozwolić. Cristian jest blisko swojej formy meczowej, a Johan to gracz, który nie kopie na bramkę, ale uderza tak, by gola zdobyć. Niestety, mamy w zespole również takich, którzy walą też w bramkarza - przyznaje 69-letni szkoleniowiec wrocławian.

Dla Śląska przejście Lokomotivu byłoby dopiero okazją do zmierzenia się ze wspomnianymi przez Lenczyka górami, czyli drużynami z renomą w Europie. W rywalizacji o fazę grupową Ligi Europejskiej wrocławianie mogą zagrać z takimi zespołami jak Tottenham Hotspur, PSV Eindhoven czy Sevilla. - W gazetach czytam, że po wyeliminowaniu Lokomotivu będziemy mieli tylko jedną przeszkodę do fazy grupowej. Ale przecież możemy wylosować rywala, który okaże się dla nas nie do przejścia, a my na ten moment nie jesteśmy wielką drużyną. Co nie znaczy, że jak awansujemy, to się nią staniemy - zaznaczył Lenczyk.

Wrocławianie wielką drużyną mogą stać się dopiero wtedy, gdy w zespół zainwestuje górę pieniędzy właściciel klubu miliarder Zygmunt Solorz. Dobry występ w europejskich pucharach może mu pomóc podjąć taką decyzję, bo podobno grze zespołu uważnie się przygląda. Solorz spotkanie Śląska w Bułgarii obejrzy jednak nie na stadionie, ale na jachcie. Drugi pod względem majątku Polak odpoczywa na wakacjach.