Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Mistrzów. Real rozszarpywać Lyonu nie planuje

Od 2005 roku piłkarze z Madrytu nie dotoczyli się do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. W środę (godz. 20.45 - relacja Z Czuba i na żywo) nie muszą nawet wygrać z Lyonem, by przerwać czarną passę. W normalnych okolicznościach byliby absolutnymi faworytami.
3 : 0
Informacje
Liga Mistrzów 2010/11 - 1/8 finału
Środa 16.03.2011 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Real Madryt
1
2
3
Lyon
0
0
0
Składy i szczegóły
Real Madryt
Bramki:
Marcelo 37', Benzema 66', Di Maria 76'
Kartki:
Pepe, Carvalho - żółta
Skład:
Casillas - Sergio Ramos, Pepe, Carvalho, Marcelo - Xabi Alonso, Khedira - Di Maria (79' Granero), Ozil, Cristiano Ronaldo (74' Adebayor) - Benzema (84' Diarra)
Lyon
Kartki:
Gourcuff, Cissokho - żółte
Skład:
Lloris - Reveillere, Cris, Lovren, Cissokho - Gourcuff (69' Pied), Toulalan, Kallstrom - Briand (46' Gomis), Lisandro, Delgado (80' Pjanić)
Ale okoliczności normalne nie są. Najbogatszy klub świata, który co sezon zatrudnia i zwalnia tłum wybitnych graczy, nie potrafi dobrnąć w głównej międzynarodowej imprezie do pułapu osiągalnego w okresie jego zapaści przez 20 różnych drużyn, również drugorzędnych - jak Benfica Lizbona, Fenerbahce Stambuł czy CSKA Moskwa. I nie tłumaczą go nawet nieszczęsne, skazujące na wymagających rywali losowania. Real odpadał w 1/8 finału po meczach z Juventusem, Arsenalem, Bayernem Monachium, Romą, Liverpoolem i Lyonem. Wyjąwszy londyńczyków wszyscy wymienieni kończyli swój udział w turnieju na następnej rundzie.

Real przegrywał niezależnie od tego, czy prowadził go trener z dorobkiem przeciętnym (Bernd Schuster), czy trener z dorobkiem oszałamiającym (Fabio Capello). I niezależnie od aktualnej formy. W ubiegłym sezonie madryccy piłkarze grali w lidze hiszpańskiej ładnie i skutecznie, aż znienacka odrętwieli właśnie w dwumeczu z Lyonem, czyli zespołem, którego nie zdołali ostatnio pokonać w żadnej z siedmiu prób. A ich szefowie byli wyszydzani na całym kontynencie, kiedy do finału swoje drużyny prowadzili ludzie wypchnięci z Realu siłą - sprzedany Interowi Wesley Sneijder oraz sprzedany Bayernowi Arjen Robben.

To właśnie ze względu na całą historię najnowszą królewskiego klubu - najbardziej utytułowanego międzynarodowo na kontynencie, Puchar Europy zdobywał dziewięciokrotnie - środowy mecz jest wydarzeniem doniosłym. Gdyby bowiem gospodarze nie mieli koszmarnych wspomnień z poprzednich sezonów, musieliby się czuć absolutnymi faworytami.

W Lyonie, w którym ostatnio przegrywali 0:1, 0:2 i 0:3, zremisowali 1:1. Do awansu wystarczy im bezbramkowy remis, tymczasem grają na stadionie nietykalnym. Gubić u siebie punkty zdarza się wszystkim wielkim klubom, od Manchesteru po Barcelonę, tymczasem Real na Santiago Bernabeu wyłącznie zwycięża. Jego dorobek w tym sezonie to 14 wygranych w lidze hiszpańskiej (bramki 46-6), trzy wygrane w Champions League (8-0) oraz cztery wygrane w Copa del Rey (18-2).

Słowem - madryccy piłkarze nie tylko zwyciężają, ale i oferują fanom królewskie show. Strzelają średnio ponad trzy gole w meczu, sami ich właściwie nie tracą. Prawdopodobnie również dlatego na trybunach bywa letnio - rozpieszczeni fani łaskawie wynagradzają zagrania bajeczne, w trudnych chwilach dając z siebie niewiele. Trener Jose Mourinho to wie i apeluje, by tłum sprawił, że jego drużyna poczuje, jakby grała z Francuzami w dwunastu.

Na razie czuje, że dzieje się coraz lepiej. W kraju zredukowała właśnie stratę do lidera do pięciu punktów i nadzieja na mistrzostwo znów się zatliła, zwłaszcza że Barcelonę podejmie na swoim niezdobytym stadionie. Po dwóch opuszczonych kolejkach ligowych wraca do gry Cristiano Ronaldo, który wyleczył mięśniowy uraz nogi. Wreszcie drapieżny instynkt strzelecki odzyskał Karim Benzema - to jego gol dał remis w Lyonie i to jego gole dały sobotnie zwycięstwo 2:0 nad Herculesem Alicante.

Kupiony przed niespełna dwoma laty za 35 mln euro z Lyonu Francuz, obwołany niegdyś następcą Zidane'a, do niedawna głęboko rozczarowywał. Mourinho często publicznie wytykał mu lenistwo, chciał się go pozbyć, a w styczniu wypożyczył z Manchesteru City Emmanuela Adebayora, by wypełnić lukę w ataku powstałą po kontuzji Gonzalo Higuaina. Wydawało się, że reprezentant Togo zepchnie Benzemę na ławkę rezerwowych, ale wtedy ten - ocalony przez wstawiennictwo prezesa Florentino Pereza - rozpoczął nowe życie. Ruszył do ostrego treningu, zrzucił trzy kilogramy, dostał psychologiczne wsparcie od Zidane'a, zdobył akceptację w szatni i jął strzelać ogniem ciągłym. W sezonie uzbierał już 19 goli, ponad dwukrotnie więcej niż w całym ubiegłym.

I stał się ważnym członkiem grupy. Nikt już nie pamięta diagnozy właściciela Lyonu, że Benzema cierpi na klasyczną depresję - Jean-Michel Aulas odwiedził swego byłego podwładnego w Madrycie i opowiadał, że ten nie zdążył nawet umeblować sobie mieszkania. Nikt nie pamięta, że Real uchodził za całkowicie uzależnionego w ataku od Ronaldo.

Hiszpanie pamiętają za to, jak Mourinho narzekał, że musi chodzić na polowanie z kotem (czytaj: Benzemą), bo stracił psa (kontuzjowanego Higuaina). I twierdzą, że kiciuś wyrósł na tygrysa.

Lyonu rozszarpywać nie musi, gospodarzy usatysfakcjonuje nawet wieczór bezbramkowy. Mourinho mówi otwarcie, że zarządzi bardzo defensywny styl gry. On - trener drużyny wygrywającej u siebie zawsze. Real ewidentnie dotarł do chwili, w której awans do ćwierćfinału będzie niebagatelnym sukcesem.

Więcej o: