Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Dlaczego mistrz Polski będzie miał trudniej w Champions League? Bo oglądalność spada! [KOMENTARZ]

To nie tylko wielkie kluby, ale też sama UEFA chce rewolucji w Lidze Mistrzów, która utrudni słabszym klubom, między innymi i mistrzom Polski awans do elity. Europejska federacja znalazła się pod presją sponsorów, którym nie podoba się, że oglądalność na najważniejszych rynkach telewizyjnych spada.
200 tysięcy widzów - tyle średnio przyciągały w tym sezonie mecze Ligi Mistrzów w ogólnodostępnym kanale BT Showcase w Wielkiej Brytanii. W płatnych kanałach wielkości są podobne. Tylko skróty w otwartej ITV osiągnęły w miarę przyzwoity poziom - 1,3 mln średniej widowni. Spadek oglądalność LM w Wielkiej Brytanii jest dramatyczny! W ubiegłym sezonie średnia widzów w otwartym ITV wynosiła 4,96 mln i 792 tys. w SkySports.

Niepokojące wieści docierają do UEFA również ze Stanów Zjednoczonych. Rewanżowy mecz półfinału Ligi Mistrzów Real - Manchester City zgromadził przed ekranami w stacji FoxSports1 tylko 472 tys. widzów o jedną trzecią mniej niż ubiegłoroczne spotkanie Real - Juventus i o 25 proc. mniej niż półfinał Chelsea - Atletico. W hiszpańskojęzycznym Fox Deportes (412 tys. widzów) spadek rok do roku wyniósł 21 procent. Podobnie było z meczem Bayern - Atletico (430 tys. widzów w FS1) - 19 proc. mniej niż rok wcześniej (Bayern - Real). Jeszcze gorzej było w przypadku pierwszych meczów półfinałowych, które przyciągnęły mniej widzów o 32 proc. (Manchester City - Real) i 42 proc. (Bayern - Atletico).

Brytyjski to dla UEFA najważniejszy rynek w Europie, a amerykański - to największa nadzieja na wzrost dochodów. BT Sport płaci rocznie 390 mln euro za prawa do pokazywania Ligi Mistrzów - najwięcej ze wszystkich stacji na świecie. 28 procent wszystkich przychodów marketingowych - nie tylko z tytułu praw do transmisji, ale też reklamowych - Champions League pochodzi właśnie od tego jednego partnera. Dla porównania niemiecki SKY płaci za prawa do meczów 54 mln euro rocznie, a francuskie stacje BeIN Sports i Canal+ - razem 48 mln euro rocznie.

Amerykanie za prawa do transmisji Champions League płacą niewiele mniej niż Francuzi - 45 mln euro, choć przecież nie mają w niej żadnych drużyn i mecze pokazują u siebie wczesnym popołudniem. A UEFA, gdy przyszło do negocjacji, żądała 90 mln! To obrazuje, ile znaczą dla niej Stany Zjednoczone.

Teraz UEFA jest w przededniu negocjacji umów telewizyjnych na kolejny trzyletni okres 2018-21. Może się okazać, że ani Brytyjczycy, ani Amerykanie nie zechcą zapłacić, tyle ile europejscy działacze piłkarscy sobie zamarzyli.

UEFA poddana jest presji także ze strony sponsorów, o czym już w lutym donosiły brytyjskie media. Jeśli oglądalność meczów na najważniejszym europejskim rynku jest wielokrotnie niższa niż zakładała UEFA, to sponsorzy mogą czuć się mocno rozczarowani.

UEFA zdecydowała się nawet na tak dramatyczny krok, by pokazać Brytyjczykom finał Ligi Mistrzów na YouTube'ie. Chodzi o to, by dotarł on do jak największej liczby widzów, przede wszystkim młodych.

Nie jest więc tylko tak, że to wielkie kluby chcą zmniejszyć Ligę Mistrzów do elity, by dzielić pieniądze nie na 32, ale na 16 czy 20 klubów (takie są projekty nowej fazy grupowej). Pod ścianą jest też sama UEFA, choć oficjalnie tego nie przyznaje. Musi zaproponować nadawcom i sponsorom zupełnie nowy elitarny format, w którym wielkie kluby o wiele częściej grałby ze sobą niż teraz. Wtedy znów będzie mogła obwieścić światu, że Liga Mistrzów finansowo wciąż rośnie.

Dlatego cofnięcie reformy Platniego, o czym mówił w czwartek w Sport.pl Zbigniew Boniek, jest właściwie przesądzone. Mistrz Polski będzie miał dużo bardziej utrudnioną drogę do fazy grupowej niż w obecnych rozgrywkach. Zmiany mają wejść od sezonu 2018/19.



Wygranie LM to za mało. Barcelona poza dziesiątką najbardziej dochodowych klubów świata