Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Mistrzów. Antoine Griezmann bohaterem Atletico. Zabłyśnie też na Euro?

2 : 0
Informacje
Liga Mistrzów 2015/16 - Ćwierćfinał
Środa 13.04.2016 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Atletico Madryt
1
1
2
FC Barcelona
0
0
0
Składy i szczegóły
Atletico Madryt
Bramki: Griezmann (36., 88. - karny) Kartki: Gabi, Godin, Correa, Koke - żółta Skład: Oblak - Juanfran, Godin, Hernandez, Filipe Luis - Koke, Fernandez (90. Savić), Gabi, Niguez - Carrasco (74. Teye), Griezmann (90. Correa)
FC Barcelona
Kartki: Suarez, Neymar, Iniesta, Turan - żółta Skład: Ter Stegen - Alves (64. Roberto), Pique, Mascherano, Alba - Rakitić (64. Turan), Busquets, Iniesta - Messi, Suarez, Neymar
Dwie bramki Antoine'a Griezmanna wprowadziły Atletico do półfinału Ligi Mistrzów. Napastnik niebawem ma prowadzić kadrę Francji do złota na Euro 2016. A dekadę temu odrzucony przez rodzime kluby szukał szczęścia w Hiszpanii.
Być może za kilka tygodni Griezmann wróci do tego dnia - 13 kwietnia - by mówić o przełomie w swojej karierze. Nie pierwszym i nie ostatnim, ale prawdopodobne, że najważniejszym.

Po pierwsze, zdobył dwie bramki w ćwierćfinale Ligi Mistrzów przeciwko Barcelonie i wprowadził Atletico do grona czterech najlepszych drużyn Europy. A po drugie, po południu szefostwo francuskiego piłkarstwa poinformowało, że na Euro w kadrze nie będzie miejsca dla Karima Benzemy. A to oznacza, że główną siłą w ataku "Les Bleus" na domowych mistrzostwach będzie właśnie Griezmann.

Skończony sen o piłce

Nie jest jednak 25-latek typowym przedstawicielem francuskiego szkolenia. Jeśli już, jest raczej dowodem na to jak zawodne może być szkiełko i oko wyławiaczy talentów znad Sekwany. Nie ukończył jednego z bardziej prestiżowych futbolowych uniwersytetów - Clairefointane, a zamiast tego szkolił się w Hiszpanii - w Realu Sociedad San Sebastian, bo nie chciały go żadne francuskie kluby.

W Metz usłyszał, że jest za wątły. Podobnie podeszli do niego w Auxerre i w Lyonie, któremu kibicował, a trzy lata temu mierzył się z nim w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Zdobył pięknego gola przewrotką i przekreślił marzenia Olympique o powrocie do elity. O tułaniu się po Francji i szukaniu klubu mówił "L'Equipe", że czuł, że jego sen o piłce jest już skończony.

Biegał za Zidanem

Sen o piłce do życia przywrócili skauci Realu Sociedad, którzy w 2005 roku wypatrzyli Griezmanna we Francji, zaprosili na testy, a później ściągnęli do akademii. Dorastał w Kraju Basków, leżącym pomiędzy Hiszpanią a Francją. I sam w takim zawieszeniu między dwoma krajami pozostaje. Nad Sekwaną mówi się, że to piłkarz hiszpański - świetny technicznie, uniwersalny. Z szybką nogą i umysłem. Zresztą ponad dekada w Hiszpanii robi swoje - gdy przechodził chrzest w kadrze, zaśpiewał hiszpańską, a nie francuską piosenkę.

Zanim zaczął w ogóle jeździć na zgrupowania reprezentacji, kontakt z francuską piłką miał przez oglądanie Francuzów grających w San Sebastian. Kiedy był chłopcem od podawania piłek, zdobył spodenki Zinedina Zidana, wówczas rozgrywającego galaktycznego Realu Madryt. Podobno to jego najcenniejsza pamiątka piłkarska.

Jak sięgnął po yerba matę

Po pięciu latach od wyjazdu z kraju dostał pierwsze powołanie do młodzieżowej reprezentacji do lat 19. W 2013 roku z hukiem wyleciał z kadry U-21. Wraz z czterema kolegami z młodzieżówki poszedł do klubu nocnego podczas zgrupowania tuż przed decydującym meczem o awans do ME. Nazajutrz przegrali z Norwegią. Gdy sprawa wyszła na jaw, piłkarzy zawieszono na rok. Następne powołanie do kadry Griezmann dostał dopiero od selekcjonera seniorów, Didiera Deschampsa.

Ale był też już innym piłkarzem. Przeszedł metamorfozę, nie ostatnią w swojej karierze. Zmienił przyzwyczajenia, przeszedł na dietę i zaczął pić yerba matę, którą sączy już nałogowo. Wprowadził klub do Ligi Mistrzów - najpierw zdobywając jedyną bramkę w ostatnim, decydującym o czwartym miejscu, meczu sezonu, a potem dyrygując zespołem w dwumeczu z Lyonem. Ale nie był to dla Sociedad udany sezon. LM była porażką na całej linii, a w lidze nie udało się choćby zbliżyć się do poprzedniego, wspaniałego sezonu.

Jednym z niewielu pozytywów był szybki rozwój Griezmanna, który z błyskotliwego skrzydłowego przeobraził się w coraz bardziej wszechstronnego piłkarza. Potrafił, mimo ledwie 175 cm wzrostu, wybić się w górę tak wysoko, by wbić pięć bramek z główki w lidze. W tamtym sezonie Francuz strzelił w sumie 16 goli. Skrzydłowy pojechał na mundial do Brazylii, a później podpisał kontrakt z Atletico. Kosztował 30 milionów euro, a na jego prezentację na Vicente Calderon przyszło kilka tysięcy ludzi.

Gorliwy wyznawca "cholismo"

Pobyt w Madrycie zaczął się od treningów biegowych. Tam, gdzie w Sociedad kończyło się ćwiczenie kondycji, w Atletico kończyła się rozgrzewka. Sprinty, podbiegi, intensywne gierki. W dodatku Griezmann musiał przyzwyczaić się do nowej roli - napastnika, czyli lidera pressingu. Piłkarsko ledwo wiązał koniec z końcem. Ale nie odpadł jak włoski skrzydłowy Alessio Cerci, czy rok później kolumbijski napastnik Jackson Martinez.

Zamiast przeklinać wymagającego Diego Simeone, zaczął go słuchać. A potem wychwalać. - On ma taką dyscyplinę i intensywność, że mnie to kompletnie zmieniło - opowiadał Francuz o swojej drugiej metamorfozie. Złapał wspólny język z tymi najbardziej gorliwymi wyznawcami "cholismo" - filozofii argentyńskiego trenera - Urugwajczykami: Cristiano Rodriguezem i Diego Godinem.

A Argentyński trener odpłacał się podobnymi komplementami. Porównywał znaczenie Griezmanna dla Atletico do wpływu jaki na grę Barcelony ma tridente Neymar, Messi, Suarez. Francuz ma też być dla zespołu kimś takim jak Cristiano Ronaldo dla Realu. - Potrafi zaatakować z każdej strony i do tego robi to na najwyższym poziomie - dodawał Godin. Griezmann w tym sezonie La Liga zdobył 20 bramki w 32 meczach.

Dwie bramki z Barceloną wprowadziły Francuza do jednych z najważniejszych piłkarzy Atletico za czasów Diego Simeone. A w związku z nadchodzącym Euro 2016 we Francji, być może są zapowiedzią wejścia napastnika do grona najlepszych piłkarzy Europy.

Internauci żartują po odpadnięciu Barcelony. Dariusz Szpakowski też! [MEMY]