Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Mistrzów. Roma statystycznie najgorszą drużyną w fazie pucharowej LM w historii

Tylko raz w historii Ligi Mistrzów zdarzyło się, by drużyna z tak marnym dorobkiem punktowym wyszła z grupy. Żadna ekipa nie awansowała z taką liczbą straconych bramek. AS Roma swój cel - drugie miejsce - osiągnęła, ale statystycznie w najgorszym stylu w historii Ligi Mistrzów.
Gdy spiker ogłosił jej awans (ważny był również wynik meczu Bayer - Barcelona) kibice zaczęli gwizdać jeszcze głośniej niż w trakcie meczu.



Do tej pory z sześcioma punktami awansował jedynie Zenit Sankt Petersburg (2013/14). To średnia jednego punktu na mecz; Roma pokonała tylko Bayer Leverkusen, w dwóch starciach z BATE zdobyła tylko jeden punkt. Dla porównania Olympiakos i Porto zagrają tylko w Lidze Europy pomimo zdobycia odpowiednio 9 i 10 punktów; dwa lata temu Napoli ustanowiło rekord i odpadło pomimo wygrania czterech spotkań.

Atak paniki

Nikt nie zdołał awansować z 16 straconymi bramkami; dotychczasowy "rekord" to 14. Tylko jedna drużyna w tej edycji LM straciła więcej goli; to Malmoe, które "wygrało" tę rywalizację rzutem na taśmę, przegrywając 0-8 z Realem Madryt w ostatniej kolejce. Roma z BATE Borysowem zachowała pierwsze czyste konto w europejskich pucharach po 27 meczach; w grudniu 2009 roku wygrała 3-0 z CSKA Sofia. Gorszy wynik ma tylko maltańska Valletta (29). Rzymian w starciu z Białorusinami i tak uratował Wojciech Szczęsny nazywany we włoskich mediach bohaterem i zbawcą.

Dodatkowo AS Roma to jedyna drużyna, która traciła sześć lub więcej goli w trzech różnych meczach LM. 1-7 z Manchesterem United w 2007 roku (po wygraniu pierwszego meczu 2-1!), 1-7 z Bayernem Monachium rok temu i 1-6 z FC Barceloną w tym sezonie. Każde takie lanie tylko pogłębia traumę fanów Romy. Na samą myśl o losowaniu 1/8 finału Ligi Mistrzów - wśród potencjalnych rywali Bayern czy też Real Madryt - mogą dostać ataku paniki.

50 kg marchewek

Ale niektórzy fani nawet nie zamierzają pojawiać się na stadionie. Na starciu z BATE było niecałe 30 tys. kibiców. Po meczu Alessandro Florenzi stwierdził, że wolałby słuchać gwizdów 70 tys. ludzi. Ale niektórzy wolą kibicować poza stadionem. Po przegranej z Atalantą powitali swoich piłkarzy 50 kilogramami marchewek. Dlaczego akurat marchewki? We Włoszech króliki, które uwielbiają ten przysmak, uosabiane są z tchórzostwem. To nie pierwsza taka akcja kibiców Romy. Po porażce 1-7 z Manchesterem United w 2007 roku przekazali piłkarzom aż 120 kg marchewek.





Ale tak naprawdę sytuacja wokół klubu nie ma za wiele wspólnego z wynikami. Ultrasi Romy i Lazio protestują od początku sezonu przeciwko podzieleniu dwóch największych sektorów - Curva Sud i Curva Nord - ze względów bezpieczeństwa. Albo oglądają mecze w ciszy (czasem wykrzykując jedynie hasła przeciwko policji), albo w ogóle nie przychodzą na stadion.



Niewiele układa się po myśli Romy w ostatnich tygodniach. Zarówno na boisku - "La Repubblica" pisze o kryzysie psychologicznym, o nieumiejętności radzenia sobie z presją, patologicznym strachu przed porażką - jak i poza nim. Roma jest teraz w takim stanie, że nawet powrót do fazy pucharowej Ligi Mistrzów po pięciu latach nie naprawia niczego.



Twitter zrobił listę najpopularniejszych sportowych ćwierknięć 2015 r. [ZOBACZ]