Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Mistrzów. Ibrahimović kontra FC Barcelona tylko poza boiskiem

Z powodu kontuzji pięty Zlatan Ibrahimović nie wystąpi we wtorkowym meczu Ligi Mistrzów przeciwko FC Barcelonie. Napastnik Paris Saint-Germain zachowuje jednak rezon. Szwed, który był piłkarzem "Blaugrany" w sezonie 2009/10, ponownie zaatakował swój były klub. - W 2010 roku na pewno mieliśmy najlepszą drużynę na świecie. Nie udało nam się jednak wygrać Ligi Mistrzów, ponieważ ktoś podejmował złe decyzje - powiedział w rozmowie z telewizją Canal+ "Ibra".
Rozdajemy bilety na mecze Polska - Niemcy i Polska - Szkocja. Weź udział w prostym konkursie!

Od prawie trzech tygodni Zlatan Ibrahimović zmaga się z kontuzją pięty. Pod jego nieobecność Paris Saint-Germain straciło mistrzowski blask i z 5 ostatnich meczów w Ligue 1 wygrało tylko jeden. Ponadto w pierwszym spotkaniu fazy grupowej Ligi Mistrzów ekipa Laurenta Blanca tylko zremisowała z Ajaxem Amsterdam 1:1. W związku z tym wtorkowy bój na Parc des Princes nabiera dla paryżan niezwykłej rangi.

Wszystkiemu winny Guardiola

W trudnej sytuacji coraz ostrzej krytykowany przez dziennikarzy Blanc nie będzie mógł skorzystać z usług Ibrahimovicia. Kontuzjowani są również Ezequiel Lavezzi i Thiago Silva. Szwed uznał, że skoro nie może zmierzyć się z Barcą na boisku, zrobi to poza nim. "Ibra" wyznał, że jego zdaniem to były szkoleniowiec "Blaugrany" Pep Guardiola jest winnny tego, że w 2010 roku katalońska drużyna nie zdobyła Ligi Mistrzów. Szwed, który reprezentował wówczas barwy FC Barcelony stwierdził, że Guardiola postawił na złą taktykę. - Na pewno mieliśmy najlepszą drużynę na świecie. Nie udało nam się jednak wygrać Ligi Mistrzów, ponieważ ktoś podejmował złe decyzje - powiedział w rozmowie z telewizją Canal+ Szwed. W domyśle chodziło o Guardiolę.

To nie pierwsze spięcie na linii Ibrahimović - Pep. Ponoć obaj nie potrafili znaleźć wspólnego języka już za czasów występów "Ibry" na Camp Nou. Pomimo że wychowanek Malmoe kosztował "Blaugranę" aż 68 mln euro, a w sezonie 2009/10 strzelił w sumie 26 goli, Guardiola przepędził niesfornego napastnika raptem po roku występów w stolicy Katalonii.

Już po zmianie klubu sfrustrowany Ibrahimović zdecydował się na publiczną krytykę obecnego szkoleniowca Bayernu Monachium. - Guardiola to filozof i tchórz. Nie miał odwagi ze mną rozmawiać. Grałem dobrze, a on - z powodu niezadowolenia Leo Messiego - odsunął mnie od składu. Chciałem, żeby mi to wytłumaczył, ale on wolał mnie unikać - perorował 32-latek. Katalończyk pozostawał głuchy na złośliwości Ibrahimovicia, a rok po jego odejściu z Camp Nou wygrał z Barcą drugi Puchar Europy.

Starzy znajomi

To kolejne spotkanie Szweda z Barcą po jego odejściu ze stolicy Katalonii. W sezonie 2012/2013 paryżanie rywalizowali z FC Barceloną w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. W meczu na Parc des Princes padł remis 2:2, a wychowanek Malmoe zaliczył gola i asystę. W rewanżu "Blaugrana" cudem uratowała remis 1:1 (przegrywała po golu Javiera Pastore), który dał jej awans do półfinału. Tam Barcę niemiłosiernie zlał Bayern Juppa Heynckesa. W dwumeczu było 7:0 dla Bawarczyków.

Tym razem Szwed nie skrzywdzi swojej byłej drużyny. Przynajmniej na boisku. Jego powrót do nieprzyjemnych zaszłości jest dla Barcy zupełnie nieistotny. Bo Katalończycy mają nowego trenera i odmienioną drużynę. Z zastałej grupy zmęczonych mistrzów Luis Enrique zbudował wygłodniałą sforę żądnych sukcesów wojowników. W sześciu dotychczasowych meczach Primera Division Barca odniosła 5 zwycięstw i jeden remis. Bilans bramkowy wynosi 17:0. W sumie, biorąc pod uwagę mecz Ligi Mistrzów przeciwko ApoeIowi Nikozja (1:0), "Blaugrana" nie straciła gola w pierwszych siedmiu spotkaniach nowej kampanii. To najlepszy wynik w historii. Tym samym Luis Enrique zanotował najokazalszy debiut spośród wszystkich trenerów, którzy prowadzili katalońską ekipę w XXI wieku.

Wtorkowy mecz w Paryżu będzie także spotkaniem starych znajomych, których łączą dobre relacje. W kampanii 1996/1997 Blanc był piłkarzem Barcy. Wówczas szatnię na Camp Nou dzielił z Luisem Enrique. Prowadzona przez sir Bobby'ego Robsona drużyna zdobyła w tamtym sezonie Puchar Króla i Puchar Zdobywców Pucharów. - To był wspaniały piłkarz. Mieliśmy dobre relacje. Blanc potwierdza swoją klasę również jako trener - powiedział w poniedziałek Asturyjczyk.